GENY, HORMONY I… TAKA URODA
Zacznijmy od najprostszej prawdy: duże piersi to w ogromnej mierze kwestia genów i hormonów. Tak, czasem bardzo chcielibyśmy wierzyć, że to zasługa „magicznego kremu” albo konkretnej diety, ale biologia jest dość bezlitosna – jeśli w rodzinie mama, babcia czy ciotki miały pełny biust, jest spora szansa, że córka odziedziczy podobną budowę.
W grę wchodzą też hormony, zwłaszcza estrogen i progesteron. To one wpływają na ilość tkanki gruczołowej i tłuszczowej w piersiach. Dlatego w okresie dojrzewania biust potrafi „wystrzelić” w kilka miesięcy, w ciąży się powiększa, a po karmieniu czy w okresie menopauzy – zmienia kształt lub rozmiar.
Znam dziewczynę, która w gimnazjum wyglądała jak dziecko, a w liceum w ciągu jednego roku przeszła z miseczki A na E. W klasie sypały się komentarze, pytania, żarty, a ona sama miała wrażenie, że jej piersi „weszły do pokoju pierwsze”. Niczego nie zrobiła „specjalnie”. Po prostu jej ciało zareagowało na hormony szybciej niż u rówieśniczek.
Duży biust nie jest więc ani nagrodą, ani karą. To po prostu jedna z wielu wersji kobiecej anatomii.
WAGA, STYL ŻYCIA I ZMIANY W CZASIE
Na rozmiar piersi wpływa także masa ciała. Piersi składają się w dużej części z tkanki tłuszczowej, więc kiedy przybierasz na wadze, często rosną razem z tobą. Kiedy chudniesz – mogą się zmniejszyć lub stracić jędrność. Każde ciało reaguje trochę inaczej, dlatego dwie kobiety o tym samym wzroście i wadze mogą mieć zupełnie inne biusty.
Często słychać zdanie: „Przytyłam dwa kilo i od razu poszło w piersi”. Inna kobieta powie: „U mnie wszystko idzie w brzuch i biodra, biust stoi w miejscu”. To nie kwestia tego, że jedna „ma szczęście”, a druga nie, tylko indywidualnego rozkładu tkanki tłuszczowej.
Zmienia się też to, jak piersi wyglądają w różnych etapach życia. Ciąża, karmienie, wahania wagi, tabletki hormonalne, stres, brak snu – to wszystko może mieć wpływ. Jeśli kiedyś miałaś „średni biust”, a nagle masz wrażenie, że miseczka powiększyła się o dwa rozmiary, to wcale nie musi być powód do paniki. Ale zawsze warto skonsultować nagłe zmiany z ginekologiem lub endokrynologiem, szczególnie gdy pojawia się ból, wyciek czy asymetria.
CO MÓWI ROZMIAR BIUSTU… A CZEGO NA PEWNO NIE MÓWI
Tytuł sugeruje, że duże piersi „coś mówią” o kobiecie. I tutaj warto postawić sprawę jasno: rozmiar biustu nie mówi nic o charakterze, moralności, inteligencji ani wartości kobiety. To, że ktoś ma większą miseczkę, nie znaczy, że jest bardziej „wyzywająca”, „zmysłowa” czy „łatwa”. To tylko ciało.
Niestety, wiele kobiet z dużym biustem zna z życia teksty w stylu: „Na pewno lubisz prowokować”, „Na co ci taki dekolt?”, „Jak masz takie piersi, to nie dziw się, że ludzie patrzą”. Czasem wystarczy zwykły t-shirt, żeby biust był widoczny – nie dlatego, że ktoś chce zwracać na siebie uwagę, tylko dlatego, że tak jest zbudowany.
Znam mamę dwójki dzieci, która po ciąży została z bardzo dużym biustem. Mówiła, że czuje się jak „chwyt marketingowy”, chociaż ubiera się zwyczajnie. Nauczyła się odpowiadać na spojrzenia spokojem: „Mam piersi. Ty masz oczy. Obydwoje musimy jakoś z tym żyć”.
Duży biust mówi więc tyle: ta kobieta ma taki typ figury. Nic więcej. Reszta to tylko projekcje i stereotypy.
EMOCJE, KOMPLEKSY I RZECZYWISTOŚĆ, KTÓREJ NIE WIDAĆ NA ZDJĘCIACH
Wydawałoby się, że w świecie Instagrama większy biust to powód do dumy. Tymczasem wiele kobiet z dużymi piersiami opowiada, że czuje się skrępowanych, ma problemy z doborem ubrań, doświadcza bólu pleców czy ramion. Z boku widać „atuty”, ale mało kto widzi odparzenia pod biustem latem, czerwone ślady od ramiączek czy wieczorne marzenie: „byle już zdjąć stanik”.
Jedna z moich znajomych zdecydowała się na operację zmniejszenia biustu. Powiedziała wprost: „Chcę, żeby przestały wchodzić do pokoju przede mną. Chcę po prostu zwyczajnie oddychać i pobiegać za dziećmi na placu zabaw”. Po zabiegu nie stała się innym człowiekiem, ale poczuła, że wreszcie to ona decyduje, jak funkcjonuje w swoim ciele.
Z drugiej strony są kobiety, które swój duży biust bardzo lubią. Czują, że to dodaje im kobiecości, pewności siebie. I to też jest w porządku. Kluczowe jest jedno: żeby wybór, jak patrzysz na swoje ciało, należał do ciebie, a nie do komentarzy z internetu czy „życzliwych” uwag z rodziny.
ZDROWIE I WYGODA ZANIM POMYŚLISZ O WYGLĄDZIE
Niezależnie od tego, czy swój biust lubisz, czy nie – warto zadbać o komfort i zdrowie. Podstawą jest dobrze dobrany stanik. Nie taki z supermarketu „na oko”, tylko naprawdę dopasowany do obwodu i miseczki. Profesjonalne brafitterki często opowiadają historie kobiet, które całe życie chodziły w za dużym obwodzie i za małej miseczce. Po zmianie nagle znika część bólu pleców i karku.
Przy większym biuście ważny jest ruch, ale w odpowiednim wsparciu. Stanik sportowy z dobrą stabilizacją to inwestycja, która naprawdę się opłaca, jeśli lubisz bieganie, siłownię czy nawet energiczne spacery. Dzięki temu piersi mniej „podskakują”, a skóra i więzadła są mniej przeciążone.
Jeśli odczuwasz przewlekły ból kręgosłupa, garbisz się, masz odciski od ramiączek – nie wstydź się porozmawiać z lekarzem o możliwościach wsparcia, rehabilitacji, a nawet operacji zmniejszenia biustu. Dbając o siebie, nie jesteś „przesadna”, tylko odpowiedzialna za swoje ciało.
JAK BUDOWAĆ PEWNOŚĆ SIEBIE NIEZALEŻNIE OD ROZMIARU
Na koniec najważniejsze: twoje piersi są tylko jedną z wielu części ciebie. Możesz mieć mały biust i ogromną charyzmę. Możesz mieć duży biust i wielkie serce. Rozmiar miseczki nie powinien definiować tego, ile jesteś warta, na co zasługujesz, kogo możesz kochać i jakich granic możesz bronić.
Jeśli czujesz, że cudze spojrzenia i komentarze wciąż cię ranią, spróbuj zrobić mały krok dla siebie. Załóż dzisiaj coś, w czym ty czujesz się dobrze – niekoniecznie to, co „maskuje” biust. Stań przed lustrem, popatrz na siebie i spróbuj znaleźć choć jedną rzecz, którą w sobie lubisz. Może to będą włosy, uśmiech, oczy, poczucie humoru albo sposób, w jaki troszczysz się o bliskich.
Duże piersi mogą przyciągać uwagę, ale to, co zostaje z ludźmi na dłużej, to zupełnie coś innego: twoja energia, słowa, czyny, sposób, w jaki się śmiejesz i jak słuchasz. I właśnie to mówi o tobie najwięcej – nie rozmiar biustonosza.