Chociaż średni wiek kobiet wychodzących za mąż we Francji w 2012 r. przekroczył 30 lat, obserwuje się również tendencję do zawierania „późnych” małżeństw i ponownego wychodzenia za mąż po 40. roku życia. Relacje osobiste.Pomiń reklamę
Pierwszy ślub w wieku 50 lat, ponowne małżeństwo po bolesnym rozstaniu, ślub z ukochaną z dzieciństwa… Ludzie po czterdziestce i pięćdziesiątce, którzy mogą mieć więcej niż jeden dobry powód, by nie chcieć ponownie przechodzić przez ten proces, nie wahają się już.
Na przykład, aby uniknąć ryzyka ponownego przeżywania horroru bolesnego rozstania. Albo dlatego, że ponowne małżeństwo może czasem oznaczać więcej formalności niż romans. Mimo to małżeństwa w późniejszym wieku są coraz częstsze, pomimo zastrzeżeń często sceptycznych przyjaciół i rodziny.
Béatrice* ma 43 lata i wyszła za mąż bardzo młodo, mając 19 lat. Po trójce dzieci i trudnym rozwodzie poznała Pascala przez portal randkowy. „Nie mieszkaliśmy w tym samym mieście i zbliżaliśmy się do czterdziestki, mając na koncie pięcioro dzieci. Krótko mówiąc, nie było to pewne! Ale znaleźliśmy równowagę i zdecydowaliśmy się na ślub, ponieważ wiedzieliśmy, że tym razem z właściwą osobą” – wyjaśnia Béatrice. Poza romantycznym znaczeniem, małżeństwo stało się dla nich pięknym sposobem na odkupienie się po pierwszym, nieudanym doświadczeniu. Kolejną zaletą późniejszego małżeństwa jest to, że „para decyduje o wszystkim, od A do Z. Rodzina nie ma już nic do powiedzenia w organizacji i zapraszane są tylko osoby, które naprawdę się liczą” – twierdzi Béatrice. „Za pierwszym razem niczego nie wybierałam, nawet sukni…”. Dla Béatrice i Pascala chodziło również o budowanie więzi w ich patchworkowej rodzinie. „Jeszcze nie mieszkaliśmy wszyscy pod jednym dachem. To był więc sposób, aby zaangażować wszystkie nasze dzieci w to samo wydarzenie, zbudować między nimi relację, stworzyć rodzinę” – przyznaje Béatrice.
(*) Wszystkie imiona zostały zmienione
Nagroda za lata wspólnego życia
Choć małżeństwo rzadko zawiera się dla dobra dzieci, często są one świadkami tego późnego związku. Niektórzy są nawet głównymi „osobami odpowiedzialnymi” za niego. „W wieku 16 lat zaszłam w ciążę z dzieckiem Didiera, przez przypadek. Zostaliśmy wrzuceni w rolę rodziców, gdy ledwo wyszliśmy z dzieciństwa” – zwierza się 47-letnia Lucie. „Szybko doczekaliśmy się dwójki kolejnych dzieci, a naszym priorytetem było zapewnienie im edukacji i przyszłości. Kiedy nasza najstarsza córka opuściła dom, aby studiować, mogliśmy zacząć myśleć o naszym związku, o tym, co razem przeszliśmy, co razem zbudowaliśmy… I chcieliśmy się pobrać”. Didier i Lucie powiedzieli sobie „tak” po ponad dwudziestu dwóch latach wspólnego życia, jako nagrodę za wszystkie te lata spędzone „poświęcone” swoim dzieciom. „To był sposób na włączenie ich w naszą miłość, ponieważ to oni również ją zbudowali” – podsumowuje Lucie. Dla tej pary, która twierdzi, że „wszystko zrobiła na opak”, stawienie się przed burmistrzem było zakładem na przyszłość, obietnicą kontynuowania wspólnej drogi po założeniu rodziny i postawieniu edukacji dzieci na pierwszym miejscu.
Spotkanie z ukochaną z dzieciństwa
Dla niektórych to sposób na zemstę za przeszłość, hazard z przyszłością; dla innych małżeństwo może wydawać się déjà vu i powodować ogólne niezrozumienie. W wieku 17 lat Laetitia pracowała przez kilka miesięcy jako kelnerka w gospodzie w swoim rodzinnym mieście, gdzie poznała młodego kucharza-praktykanta. Mieli krótki romans, zanim przeprowadziła się do Paryża. „Nie rozmawialiśmy przez dwadzieścia osiem lat. Pewnego wieczoru, znudzony, włączył komputer i wyszukał w internecie moje dane kontaktowe. Po rozmowach telefonicznych i czterech dniach namiętnych konwersacji online postanowiliśmy się ponownie spotkać” – opowiada Laetitia. To była miłość od pierwszego wejrzenia… po raz drugi. Do tego stopnia, że trzy tygodnie później przyjęła jego oświadczyny. „Więc oto jestem, po raz pierwszy wyszłam za mąż, mając 45 lat. Po raz pierwszy nie miałam wątpliwości, a pomysł wydawał się naturalny, jak sposób na uczczenie naszego ponownego spotkania i naszej miłości” – mówi Laetitia z rozbawieniem.
Ale tak pochopna decyzja w podeszłym wieku czasami budzi niechęć otoczenia. „Nasze matki były bardzo zaskoczone, przyjaciele mówili nam, że to czyste szaleństwo, że budujemy nasz związek na wakacyjnym romansie. Wierzyliśmy w to całym sercem i od trzech lat żyjemy tą piękną historią”.
Ponowne małżeństwo… z byłą
Obawy, niekiedy ostre, otoczenia jeszcze bardziej się nasilają, gdy chodzi o ponowne małżeństwo z byłym partnerem. „Nasza historia jest dość komiczna. W wieku 20 lat graliśmy w tej samej orkiestrze i spędzaliśmy ze sobą cały czas. Całkiem naturalnie szybko się pobraliśmy i wkrótce założyliśmy rodzinę” – opowiadają Anne i Jean-Luc, odpowiednio w wieku 52 i 55 lat. Dziesięć lat później ich związek zaczął się rozpadać i po kłótniach i konfrontacjach postanowili się rozstać, ale pozostali w serdecznych stosunkach. Siedem lat temu, zaproszeni na urodziny wspólnego znajomego, zbliżyli się do siebie i zwierzyli sobie nawzajem. „Żadne z nas nie było szczęśliwe w życiu. Postanowiliśmy się znowu spotkać. Po rozstaniu z naszymi małżonkami nawiązaliśmy związek, początkowo utrzymywany w tajemnicy, ponieważ chcieliśmy chronić nasze dzieci” – wyjaśnia Jean-Luc. Pięć lat temu postanowili ponownie stanąć przed burmistrzem.Małżeństwo odtwarza romans
W wieku, w którym kryzysy wieku średniego są powszechne, postrzeganie małżeństwa nieuchronnie się zmienia, ponieważ para staje się w pełni świadoma dawnych błędów, wyzwań do pokonania i swoich wad. „Oczywiście, znamy się lepiej niż młodsze pary, ale jesteśmy dalecy od myślenia, że romans zanikł. Myślę, że w wieku 50 lat małżeństwo pozwala nam również na nowo rozpalić romans” – zwierza się Anne. Zakochani zafundowali sobie nawet podróż poślubną na Madagaskar. „Nasz pierwszy miesiąc miodowy spędziliśmy w Niemczech, który zdecydowanie był mniej efektowny!”