W jednej z komisji wyborczych doszło do błędu, który przez długi czas pozostawał przedmiotem śledztwa i wzbudzał spore zainteresowanie opinii publicznej.
Sprawa dotyczyła nieprawidłowości przy liczeniu głosów podczas ubiegłorocznych wyborów prezydenckich.
Dopiero teraz postępowanie zostało zakończone i skierowane do sądu.
Chodzi o sytuację, do której doszło w Kobyłce w trakcie drugiej tury głosowania.
Śledczy ustalili, że doszło tam do błędnego przypisania części głosów jednemu z kandydatów.
Jak się okazało, ponad sto głosów oddanych na Rafał Trzaskowski zostało omyłkowo przypisanych Karol Nawrocki.
Przyczyną tej sytuacji była niewłaściwa metoda liczenia głosów zastosowana przez komisję.
Śledczy uznali, że doszło do tego na skutek błędu, a nie celowego działania.
Zarzuty usłyszało dziewięciu członków komisji wyborczej.
Dotyczyły one niedopełnienia obowiązków przy wykonywaniu funkcji publicznej.
Czyn został zakwalifikowany jako nadużycie uprawnień, jednak w formie nieumyślnej.
Wszyscy podejrzani przyznali się do popełnienia zarzucanych czynów.
Złożyli także wnioski o warunkowe umorzenie postępowania.
Prokuratura uznała, że w tej sprawie istnieją podstawy do zastosowania łagodniejszego rozwiązania.
W ocenie śledczych wina oraz społeczna szkodliwość czynu nie były znaczne.
Pod uwagę wzięto także fakt, że osoby te nie były wcześniej karane.
Sprawa została skierowana do Sądu Rejonowego w Wołominie.
To właśnie tam zapadnie ostateczna decyzja dotycząca dalszego losu postępowania.
Jeśli sąd przychyli się do wniosku, oskarżeni unikną surowych konsekwencji karnych.
Zostanie jednak wyznaczony okres próby, w trakcie którego będą musieli przestrzegać prawa.
Prokuratura podkreśla, że zdarzenie było wynikiem błędu proceduralnego, a nie celowego fałszerstwa.
Jednocześnie wskazano, jak ważne jest ścisłe przestrzeganie zasad liczenia głosów.
Cała sprawa pokazuje, że nawet niewielkie uchybienia mogą mieć poważne znaczenie dla procesu wyborczego.