Słowa doradcy prezydenta, Marcina Przydacza, o możliwym wsparciu działań na Bliskim Wschodzie wywołały lawinę reakcji w polskiej polityce.
Do sprawy odniósł się premier Donald Tusk, kierując poważne zarzuty wobec Prawa i Sprawiedliwości oraz głowy państwa. Spór szybko przybrał ostrą formę.
Tusk oskarża PiS i prezydenta o ryzyko wciągnięcia Polski w konflikt
Wypowiedź doradcy prezydenta o wsparciu USA na Bliskim Wschodzie
Ostra krytyka słów Przydacza i polityczna burza w Polsce
Tusk oskarża PiS i prezydenta o ryzyko wciągnięcia Polski w konflikt
Dyskusja zaczęła się od stanowiska przedstawicieli obozu rządzącego, którzy zarzucili politycznym przeciwnikom działania mogące prowadzić do niebezpiecznych konsekwencji dla kraju.
Premier Donald Tusk w ostrych słowach odniósł się do działań środowiska Prawa i Sprawiedliwości oraz prezydenta Karola Nawrockiego, sugerując, że ich postawa może skutkować wciągnięciem Polski w konflikt zbrojny poza granicami Europy.
Wpis opublikowany w mediach społecznościowych nie pozostawiał wątpliwości co do stanowiska szefa rządu.
– Ludzie Prawa i Sprawiedliwości i Karol Nawrocki chcą wplątać Polskę w wojnę na Bliskim Wschodzie. Nie pozwolę na to – napisał Donald Tusk w serwisie X. – Przydałby się wam, nie tylko dziś, kubeł zimnej wody na głowę – dodał.
Te słowa szybko stały się jednym z głównych tematów debaty politycznej, a ich wydźwięk wyraźnie zaostrzył relacje między stronami sporu. Wypowiedź premiera została odebrana jako bezpośredni atak, ale też sygnał ostrzegawczy wobec potencjalnych decyzji dotyczących polityki zagranicznej.
Ludzie @pisorgpl i @NawrockiKn chcą wplątać Polskę w wojnę na Bliskim Wschodzie. Nie pozwolę na to. Przydałby się wam, nie tylko dziś, kubeł zimnej wody na głowę.
— Donald Tusk (@donaldtusk) April 6, 2026