Frank Michael zmarł w wieku 79 lat, umierając na wyjątkowo agresywną postać raka płuc. Według jego wieloletniego producenta, stan belgijskiego piosenkarza gwałtownie się pogorszył w ciągu zaledwie kilku tygodni.
Belgijski piosenkarz Frank Michael zmarł w wieku 79 lat z powodu szybko postępującego raka płuc . W piątek, 12 czerwca 2026 roku, jego córka Sandra ogłosiła tę nowinę na Facebooku: „ Mój tata odszedł… ”.
Przez 50 lat urodzony w Parmie artysta koncertował i wydawał albumy, sprzedając ponad 20 milionów płyt. „ Odszedł w ciągu miesiąca ” – powiedział ze smutkiem Enzo Falzone, producent jego tras koncertowych od 1980 roku, w wywiadzie dla Le Parisien .
„ Frank był bardzo zmęczony, nawet lataniem ” – wyjaśnił. „ Jego głos również zaczynał słabnąć. 14 grudnia zorganizowałem dla niego galę w kościele w Bischwiller w Alzacji. […] Wiedziałem, że to będzie jego ostatnia gala, ale oczywiście mu o tym nie powiedziałem ” – powiedział.
Pomimo sławy, wokalista „Wszystkie kobiety są piękne” pozostał bardzo skromny i dyskretny. „ Frank nigdy nie zachowywał się jak gwiazda ” – potwierdził Enzo Falzone, który z czasem stał się jego przyjacielem.
„ Po prostu mieszkał w swojej wiosce i nigdy nikogo nie krytykował ” – dodał, po czym kontynuował: „ Dobra publiczność, dobra prezencja sceniczna i był w siódmym niebie ”. „ Był naprawdę miłym i skromnym człowiekiem ” – zauważył również jeden z jego autorów tekstów, Michel Mallory. „ Zadzwonił do mnie trzy tygodnie temu. Chciał, żebyśmy nagrali nowy album i mieliśmy się skontaktować ” – wyznał, wyraźnie wzruszony.
Śmierć Franka Michaela: jego fani zaproszeni na pogrzeb
Chociaż córka Franka Michaela nie ogłosiła jeszcze daty ani miejsca jego pogrzebu, zapowiedziała, że jego fani będą mogli w nim uczestniczyć . „ Wiem, jak bardzo oddani byli mu jego fani i jestem pewna, że ich obecność będzie wspaniałym dowodem jego szacunku, wdzięczności i oddania ” – napisała. Piosenkarz tak bardzo kochał swoich fanów, że nie chciał przerywać występów. W wywiadzie dla magazynu „Nous Deux” w 2016 roku artysta wyznał: „Scena jest moim tlenem; to stamtąd czerpię siłę ”. „ W pewnym momencie to było szalone. Niektórzy fani byli tak zakochani, że rzucali w niego stanikami na scenie ” – wspominał Enzo Falzone w „Le Parisien” .