Krzysztof Zanussi podczas pracy na planie swojego najnowszego filmu “Całopalenie” uległ poważnemu wypadkowi — spadł ze stalowych schodów i trafił do szpitala ze złamaną ręką, urazem czaszki oraz licznymi potłuczeniami.
Mimo to nie przerwał pracy nad filmem i część zdjęć reżyserował już z łóżka szpitalnego.
W najnowszym nagraniu opowiedział nie tylko o przykrym wypadku, ale też o kulisach kontynuowania produkcji i kłopotach na lotnisku.
Do wypadku z udziałem Krzysztofa Zanussiego doszło w Toruniu podczas realizacji zdjęć do “Całopalenia”. Reżyser wprost przyznał, że winę za upadek przypisuje sobie. “Czasami życie nas prześciga” — mówił wprost 86-letni reżyser w opublikowanym na Facebooku nagraniu. Artysta powiedział, że ze swojej winy spadł ze stalowych schodów w trakcie planu filmowego w Toruniu. Połamał rękę, złamał kość czaszki oraz potłukł się w wielu innych miejscach.
Mimo urazów twórca nie przerwał pracy nad filmem. W specjalnym nagraniu opowiedział teraz o wypadku i nietypowej sytuacji, w której reżyserował zdalnie.
Skończyły się zdjęcia do “Całopalenia”. Najpierw w Toruniu, gdzie doznałem wypadku — chodzę w tej chwili z ręką w gipsie, potłuczony, z pękniętym łukiem brwiowym. Nie będę wymieniał wszystkich defektów, których doznałem spadając z jakichś żelaznych schodów, ale przez wielką pomoc miasta mieliśmy dobre warunki zdjęć, chociaż bardzo pośpieszne.
— Miałem przy okazji jeszcze jeden dzień zdjęciowy, już po tych wszystkich perypetiach po szpitalu. Musiałem na łóżku szpitalnym reżyserować przez internet. Coś bardzo zabawnego. Ale oglądałem kolejne ujęcia na ekranie, mówiłem swoje uwagi, to transmitowano do ekipy, do aktorów. No i w końcu chyba te sceny zrobione przeze mnie na szpitalnym łóżku nie różnią się bardzo od pozostałych scen — powiedział reżyser w swoim cyklu “Alfabet Krzysztofa Zanussiego”, dostępnym na platformie YouTube.
Krzysztof Zanussi przez swój wypadek miał problemy na lotnisku. “Obsługa nie chce mnie zarejestrować”
Reżyser opisał również sytuację, która spotkała go podczas podróży do Sofii. Problemy pojawiły się na lotnisku ze względu na gips i brak odpowiedniego zaświadczenia medycznego.
Przyszedłem na lotnisko i okazało się, że obsługa nie chce mnie zarejestrować w tym rejsie, ponieważ spostrzegli, że mam gips, a nie mogę udowodnić żadnym zaświadczeniem ze szpitala, kiedy ten gips został nałożony.
— (…) Z lotniska udało się zadzwonić do szpitala miejskiego w Toruniu, tam, gdzie byłem leczony. Odebrała jakaś miła pani, która była akurat na dyżurze i spełniła moją niesłychanie trudną prośbę. Przesłała obrazkiem na mój telefon wypis mój ze szpitala i to przesądziło, że władze lotnicze powiedziały: “no, teraz wiemy, że ten gips został założony dwa tygodnie temu, czyli może pan lecieć” — opowiadał reżyser.
Krzysztof Zanussi o filmie “Całopalenie”: nie jest filmem “kościółkowym”
Na koniec legendarny twórca odniósł się do samej produkcji, podkreślając jej charakter i realia pracy nad ambitnym projektem.
Film ma oczywiście jakieś aspiracje duchowe, ale nie jest filmem “kościółkowym”. Natomiast ekipa to już jest ekipa, z którą pracuję kolejny raz i aż to nudno tak powtarzać te same komplementy. (…) Film jest ambitny, więc wiadomo, że jakichś oszałamiających dochodów nie przyniesie, więc on musi z natury być niedrogi. I tak to nam się chyba udało dobrnąć do końca
— podsumował z optymizmem Krzysztof Zanussi.