Pojawiają się kolejne dramatyczne relacje po katastrofie polskiego autokaru na Węgrzech. 

Pojawiają się kolejne dramatyczne relacje po katastrofie polskiego autokaru na Węgrzech. Jedną z osób, które przeżyły tragiczny wypadek na autostradzie M3, jest pani Helena. Kobieta opowiedziała, jak wyglądały pierwsze sekundy po dachowaniu pojazdu i w jaki sposób próbowała wydostać się z jego wnętrza. Jej relacja pokazuje ogrom chaosu, jaki zapanował w autokarze. W katastrofie zginęło 12 osób, a wielu kolejnych pasażerów zostało rannych.

Pielgrzymi wracali z Medjugorie

Do wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę, około godziny 1, we wschodniej części Węgier.

Autokarem podróżowało łącznie 59 osób. Większość pasażerów stanowili mieszkańcy Podkarpacia wracający z pielgrzymki do Medjugorie w Bośni i Hercegowinie.

Pojazd jechał autostradą M3 w kierunku Nyíregyházy. W rejonie miejscowości Mezőkeresztes autokar zjechał z jezdni, wpadł do rowu i dachował.

Skutki wypadku były tragiczne. Śmierć poniosło 12 osób, a dziesiątki kolejnych zostały ranne.

„Nagle bum”. Pani Helena opisała moment katastrofy

Jedną z pasażerek, które przeżyły wypadek, była pani Helena.

Kobieta w rozmowie z agencją Reutera opowiedziała o ostatnich chwilach przed katastrofą. W momencie zdarzenia rozmawiała przez telefon ze znajomą przebywającą w Polsce.

Jak relacjonowała, wszystko wydarzyło się nagle.

„Rozmawiałam z Polską, z koleżanką, nagle bum, przewrócił się autobus” – mówiła.

Autokar miał następnie przekoziołkować. Kobieta uderzyła głową, ale nie straciła przytomności.

Dzięki temu widziała, co działo się wokół niej.

„Wszystkie siedzenia były powyrywane”

Pani Helena opisała wnętrze autokaru tuż po dachowaniu.

„Nagle bum, przewrócił się autobus, przekoziołkował, uderzyłam głową, ale byłam na tyle przytomna, że widziałam, co się dzieje. Wszystkie siedzenia były powyrywane, ludzie byli pod siedzeniami. Wszyscy krzyczeli: ratunku” – relacjonowała.

Jej słowa pokazują, jak ogromna była siła uderzenia.

Fotele zostały wyrwane z mocowań, a część pasażerów znalazła się pod elementami wyposażenia pojazdu.

W środku panowała ciemność, chaos i krzyk ludzi próbujących wezwać pomoc.

Sama próbowała wydostać się z wraku

Mimo odniesionych obrażeń pani Helena próbowała samodzielnie opuścić rozbity autokar.

„Rękami rwałam ziemię, żeby się wydostać, ale tylko kawałek. Potem pomogli strażacy” – mówiła.

Kobieta zdołała częściowo przeczołgać się w kierunku wyjścia.

„Wyczołgałam się. Było tam oderwane siedzenie, wybite szyby i rękami się wydrapałam z tego samochodu” – relacjonowała.

Dopiero później z pomocą przyszli ratownicy.

Pomagała siostrze i innym pasażerom

Pani Helena sama została ranna, jednak zanim całkowicie opuściła wrak, próbowała pomagać innym.

Jak opisywała, część pasażerów była przygnieciona wyrwanymi siedzeniami.

„Był jeden pisk, jeden jęk. Ludzie byli przygnieceni siedzeniami” – wspominała.

Wśród osób potrzebujących pomocy znajdowała się jej siostra.

„Ja wyciągnęłam moją siostrę za nogi. Mówiłam jej: ratuj się rękami, a ja cię będę za nogi rwać” – relacjonowała.

Później próbowała również pomóc jednemu z mężczyzn.

„Złapałam też za pasek jednego mężczyznę, który był przywalony i tak go wyciągnęłam. Wtedy upadłam” – mówiła.

Autokar miał koziołkować co najmniej dwa razy

Według relacji pasażerki pojazd mógł przewrócić się więcej niż jeden raz.

Pani Helena próbowała w tym czasie utrzymać się wewnątrz pojazdu.

„Zdążyłam się przytrzymać ramy siedzenia, które potem wyrwało. Ciemno było w autobusie, nic nie było widać” – opisywała.

Dopiero kiedy sytuacja się uspokoiła, mogła zobaczyć skalę zniszczeń.

„Gdy się obróciłam do tyłu, to jest nie do wyobrażenia, jak ten autobus wyglądał. Ja byłam świadoma, widziałam to wszystko. Nie mogę pojąć, że ci ludzie jeszcze żyli. To jest okropne” – powiedziała.

Pasażerka sama odniosła poważne obrażenia

Pani Helena również ucierpiała w katastrofie.

Jak przekazała, doznała między innymi złamań żeber oraz urazu kręgosłupa.

Mimo tego w pierwszych minutach po wypadku była w stanie pomagać innym pasażerom.

Jej relacja pokazuje, że część osób, choć sama była ranna, próbowała ratować znajdujących się obok współpasażerów jeszcze zanim na miejsce dotarły wszystkie służby.

Strażacy wydobywali ludzi spod pojazdu

Węgierska Krajowa Dyrekcja Generalna ds. Zarządzania Kryzysowego opublikowała materiały z akcji ratunkowej.

Na nagraniach widać autokar znajdujący się w przydrożnym rowie oraz strażaków prowadzących ewakuację pasażerów.

Część osób była wydobywana przez okna.

Najtrudniejsza sytuacja dotyczyła pasażerów, którzy po dachowaniu znaleźli się pod pojazdem.

Aby umożliwić ich uwolnienie, ratownicy przy użyciu specjalistycznego sprzętu i wyciągarki podnieśli tylną część autokaru.

Dopiero wtedy można było dotrzeć do osób uwięzionych pod wrakiem.

12 osób zginęło, wielu rannych trafiło do szpitali

Bilans tragedii jest bardzo poważny.

W katastrofie zginęło 12 osób.

Kolejne 10 osób miało znajdować się w bardzo ciężkim stanie i wymagało hospitalizacji na Węgrzech.

Pozostałych 37 pasażerów odniosło lżejsze obrażenia.

Poszkodowani trafili do kilku placówek medycznych w regionie, gdzie udzielono im pomocy i przeprowadzono niezbędne badania.

Wstępna wersja mówi o zaśnięciu kierowcy

Węgierska policja prowadzi postępowanie mające ustalić dokładną przyczynę katastrofy.

Według pierwszych informacji kierowca autokaru mógł zasnąć podczas jazdy.

Nie jest to jednak ostatecznie potwierdzona przyczyna zdarzenia.

Śledczy będą analizować czas pracy kierowców, dokumentację przewoźnika, stan techniczny pojazdu oraz zapisy urządzeń pokładowych.

Sprawdzone zostanie również, co dokładnie wydarzyło się w ostatnich minutach przed zjechaniem autokaru z drogi.

Kierowca został zatrzymany

Jak przekazał rzecznik węgierskiej policji Attila Janasoczki, osoba prowadząca autokar została zatrzymana.

Samo zatrzymanie nie przesądza jednak o odpowiedzialności karnej kierowcy.

Ma ono umożliwić przeprowadzenie dalszych czynności procesowych i dokładne wyjaśnienie jego roli w zdarzeniu.

Kluczowe będą również zeznania osób, które przeżyły katastrofę.

Śledztwo prowadzone jest także w Polsce

Sprawą zajęła się również Prokuratura Okręgowa w Krośnie.

Polscy śledczy współpracują ze stroną węgierską oraz służbami konsularnymi.

Postępowanie ma pozwolić na szczegółowe odtworzenie przebiegu podróży, sposobu organizacji wyjazdu oraz okoliczności bezpośrednio poprzedzających wypadek.

Najważniejszym pytaniem pozostaje to, dlaczego autokar nagle zjechał z autostrady i wpadł do rowu.

Dramatyczne wspomnienia zostaną z pasażerami na długo

Relacja pani Heleny pokazuje skalę dramatu z perspektywy osoby znajdującej się wewnątrz pojazdu.

Krzyk pasażerów, wyrwane siedzenia, wybite szyby i ludzie uwięzieni pod elementami autokaru – właśnie taki obraz kobieta zapamiętała z pierwszych chwil po katastrofie.

Mimo własnych obrażeń próbowała wydostać siostrę i pomóc kolejnemu pasażerowi.

Dwanaście osób nie przeżyło wypadku. Dla rannych oraz rodzin ofiar rozpoczął się natomiast czas leczenia, żałoby i oczekiwania na odpowiedź na najważniejsze pytanie – co dokładnie doprowadziło do jednej z najtragiczniejszych katastrof z udziałem polskich pielgrzymów w ostatnich latach.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *