Trwa awantura ws. Trybunału Konstytucyjnego. Berek wchodzi do gry, są nowe informacje

Wybór Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego to kolejny ruch w planie, którego szczegółów nie zna nawet zaplecze Donalda Tuska. Z relacji polityków koalicji i doniesień medialnych wynika, że obóz premiera przygotował się na opór ze strony władz Trybunału i Pałacu Prezydenckiego, ale co konkretnie zamierza zrobić, pozostaje pilnie strzeżoną tajemnicą. Pewne jest jedno: nowy sędzia zapowiada, że obejmie urząd, a Tusk daje do zrozumienia, że z dotychczasową, ostrożną taktyką skończył.

Berek ma odegrać jedną z głównych ról w planie naprawy Trybunału. Rządzący szukają sposobu, by przywrócić TK legalność. Powołują się m.in. na wyrok TSUE z 2025 roku, który uznał, że polski Trybunał nie jest niezależny, a część sędziów i prezes zostali wybrani z naruszeniem przepisów. Sejm wybrał Berka 4 września. 

Nominacja od razu wywołała sprzeciw. Cztery organizacje społeczne, w tym Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Panoptykon, Fundacja Batorego i Watchdog Polska, zaapelowały o jej wycofanie, bo nic nie gwarantuje bezstronności sędziego.

Spór o ślubowanie. Berek nie zamierza czekać na prezydenta
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz zapowiedział, że głowa państwa odbierze ślubowanie dopiero wtedy, gdy dostanie dokumenty potwierdzające, że nowy sędzia spełnia wymogi formalne. Berek nie zamierza jednak czekać.

— Mam przygotowane kroki alternatywne. Wszyscy sędziowie wybrani przez Sejm mają obowiązek zacząć wykonywać ten urząd — mówił na antenie TVN24.

Deklaruje, że doprowadzi do złożenia roty i dostarczenia jej prezydentowi, niezależnie od tego, w jakiej formie głowa państwa zdecyduje się w tym uczestniczyć. W jego skuteczność wierzą dawni współpracownicy.

— Zaprosiłem go do współpracy, bo znałem go i wiedziałem, co sobą reprezentuje. Berek nigdy mnie nie zawiódł — wspominał na łamach „Gazety Wyborczej” były RPO prof. Marcin Wiącek.

Podobne zaufanie miał do niego szef rządu.

— Donald Tusk bardzo mu ufał, że wyłapie wszystkie problemy. Że jak będzie jakaś mina, to Maciej Berek znajdzie ją wcześniej i rozbroi — dodawał rozmówca dziennika z kręgów rządowych.

Berek ma za sobą doświadczenie rządowe. Kierował Stałym Komitetem Rady Ministrów, a od lipca 2025 roku był ministrem nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu.

— To był niewątpliwie stanowczy i sprawczy minister. Kiedy prowadził Stały Komitet, wszystko szło bardzo sprawnie — oceniła Katarzyna Lubnauer.
Twardsza retoryka i deklaracje premiera w Krakowie
Nowy ton sporowi nadało wystąpienie Tuska w Nowej Hucie. Premier oznajmił, że „grzeczny już był”, i dorzucił obrazowe porównanie:

— Nie będę grać w szachy, kiedy ktoś podchodzi do mnie z bejsbolem.

Ostrość wypowiedzi zaskoczyła nawet własne zaplecze premiera. Politycy Koalicji 15 Października przyznawali anonimowo Wirtualnej Polsce, że plan szefa rządu pozostaje dla nich zagadką.

— Gdyby zdradził swój plan, przeciwnicy zdążyliby się przygotować — zauważył jeden z posłów.

Rozmówcy z otoczenia premiera przekonują jednak, że za tą ostrością stoi poczucie siły. Tusk ma wchodzić w jesienną rozgrywkę z lepszymi notowaniami niż jeszcze kilka miesięcy temu.

— Tusk chce wejść mocno w nowy sezon. Rząd ma lepsze oceny, premier też ma lepsze notowania. Nawrocki słabnie, a PiS już nie ściga się z nami, tylko z Konfederacją — wskazywał inny rozmówca z KO.
Widmo konfrontacji w gmachu Trybunału
Wprowadzenie Berka do Trybunału zapowiada otwarte starcie z Bogdanem Święczkowskim, a nowego sędziego w koalicji nazywano „Robocopem”.

— Donald Tusk ufa mu bezgranicznie. Wie, że Berek będzie szukał rozwiązań prawnych do samego końca. Będzie tam sprzątaczem, ale nie w takim sensie, jak wszyscy sobie wyobrażają — mówił „Gazecie Wyborczej” polityk większości rządzącej.

Rozmówca dziennika zastrzegał przy tym, że cała operacja ma się odbyć w granicach prawa i według wcześniej przygotowanego scenariusza.

— Zrobi dobrą robotę, dopilnuje, żeby wszystko przebiegło według wcześniej ustalonego scenariusza. Użyje wszelkich możliwych środków. Ale tylko prawnych — dodawał.

Nie można wykluczyć scenariuszy siłowych. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zasugerował w RMF FM, że jeśli legalnie wybrani przez Sejm sędziowie nie zostaną wpuszczeni do siedziby TK, wejście do budynku umożliwią im funkcjonariusze policji. Szef resortu zastrzegał jednak, że wszystko zależy od tego, jak ostatecznie zachowa się prezes Święczkowski.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *