Późnym popołudniem, gdy większość pracowników opuściła już biuro, na korytarzach wciąż słychać było lekki szelest mioteł i ciche kroki.
W ogromnym szklanym budynku pozostała kobieta i mała dziewczynka. Dziewczynka pilnie wycierała kurz z parapetów, trzymając w małej rączce ściereczkę.
Jej oczy błyszczały ciepłem – pomagała matce najlepiej jak potrafiła.