Brzydka panna młoda

„Panie, zmiłuj się…” kobieta przeżegnała się, patrząc na zdjęcie panny młodej na telefonie syna. „Gdzie znalazłeś coś takiego?” Maria Sergeyevna zapytała syna.

Trzydziestodwuletniemu Romanowi nie spodobały się słowa matki. Zmarszczył brwi, ciężko westchnął i odpowiedział:

  • Nie mów tak o Yanie. Ona jest cudowną dziewczyną i ją kocham.
  • Ależ, Romoczka! – Maria Siergiejewna nie poddała się. – Widziałeś jej uszy? Są krzywe jak u słonia! A jej nos? Jak u świni! Nawet nie można go nazwać zadartym nosem, jest po prostu jak ryj świni. A jej oczy…
  • Dosyć, mamo! – Roma uderzył dłonią w stół, Maria Siergiejewna podskoczyła na krześle. – Obrażasz moją ukochaną! Ona ci nic nie zrobiła, a ty już obrzuciłaś ją błotem od stóp do głów.
  • Romoczka, ale twoja dziewczyna naprawdę ma specyficzny wygląd – odezwała się matka ponownie. – Wybierz kogoś innego. Jesteś dobrym chłopcem, przystojnym, wykształconym, panienki powinny się do ciebie kręcić.
  • Nie potrzebuję nikogo oprócz Yany. A tak w ogóle, planujemy ślub.

Maria Siergiejewna usłyszała tę nowinę i prawie spadła z krzesła. Jej synowa byłaby taka… Nie można było na to pozwolić. Podjęła kolejną próbę wpłynięcia na syna.

  • Pomyśl o swoich przyszłych dzieciach. Będą podobne do matki z wyglądu. Będą wyśmiewane w szkole z powodu uszu i nosa!
  • Może będą do mnie podobne? – syn zmrużył oczy. – Sam powiedziałeś, że jestem przystojny. Więc po co się martwić z góry?

Maria Siergiejewna nie wiedziała, co odpowiedzieć. Widziała, że ​​jej syn mocno obstaje przy swoim i nie zamierza porzucić tej Yany. Pozostawała ostateczność…

„Wydziedziczę cię!” – wykrzyknęła. „Wypiszę cię z testamentu!”

Ale Roma tylko wzruszył ramionami i uśmiechnął się.

  • No to spróbuj. Twój ojciec ci nie pozwoli. A ja od ciebie niczego nie potrzebuję – na wszystko mogę zarobić sam.

No cóż, porozmawialiśmy – pomyślała kobieta. – Nie mogę przekonać syna, żeby poślubił tę Yanę. Jakież to nieszczęście dla mnie na starość!

Dzisiaj Roma przyprowadził Yanę na obiad, chciał przedstawić ją swoim rodzicom. Yana była uprzejma i dobrze wychowana, patrzyła na Romę kochającymi oczami i miło komunikowała się z jego rodziną. Wydawałoby się, że to ideał. Ale wygląd przyszłej synowej nie był tak dobry. A gdy dziewczynka poszła do toalety, Maria Siergiejewna zabrała syna do dalekiego pokoju i zaczęła wyrażać swoje skargi.

Sam Roma od dawna mieszkał osobno od rodziców, a jego dziewczyny często się zmieniały. Syn powiedział, że nie mógł znaleźć „tej jedynej”, z którą chciałby spędzić całe życie. Matka była zmartwiona – chciała, żeby jej syn był już zadomowiony i szczęśliwy.

„On jada w restauracjach i zamawia gotowe jedzenie z dostawą” – ubolewała. „Co może być lepszego niż domowe jedzenie przygotowane przez troskliwą żonę?”

Innym tematem, który był dla Marii Siergiejewny szczególnie ważny, były dzieci. Kobieta była w siódmej dekadzie życia i bała się, że nie zobaczy wnuków. Jedna choroba za drugą, a w zeszłym roku trafiła do szpitala. Dobrze, że nic poważnego się nie stało i wszystko się ułożyło, ale było strasznie! I chciałaby mieć czas, żeby przytulić wnuki, ścisnąć ich pulchne policzki i podzielić się radami i sekretami dotyczącymi opieki nad dziećmi ze swoją synową.

„Oleg” – Maria Sergeyevna zwróciła się do męża, gdy jej syn i dziewczyna wyjechali do domu. „Co o tym myślisz? Jak ci się podoba Yana?”

Mężczyzna oderwał wzrok od telewizora i poprawił okulary na nosie.

  • Wydaje się być dobrą dziewczyną.

„Dziewczyno” – przedrzeźniała żona. „Yana ma już trzydzieści lat. Druga klasa”.

  • No i co z tego? – zdziwił się Oleg. – Normalny wiek, Romka też nie jest młodziutka.
  • Czy nie mógł wybrać młodszej? Chodzę po ulicach każdego dnia i spotykam takie piękne dziewczyny…

Oleg nie słuchał już żony. Podgłośnił telewizor i miał zamiar się odwrócić, ale wtedy powiedział:

  • Masza, kiedy się pobraliśmy, ty też nie miałaś osiemnastu lat. Mam ci przypomnieć, ile miałaś lat? Dwadzieścia dziewięć. Dlatego twoje narzekania na Janę i Romę wyglądają śmiesznie. Przestań o tym myśleć. Nasz syn będzie mieszkał z Janą, a jeśli on będzie zadowolony ze wszystkiego, to ja też będę zadowolona.

Zdając sobie sprawę, że nie może zrobić z męża sojusznika, Maria Siergiejewna z ciężkimi myślami poszła do sypialni. Nie mogła pozbyć się myśli o nastawieniu Romy przeciwko Janie, aby w ogóle nie zbliżać się do syna.

Ale wkrótce wydarzyło się coś, co bardzo zaskoczyło Marię Siergiejewnę. Roma ogłosił, że on i Yana rozstali się i teraz ma nową pasję – Elwirę.

  • Synu, co się stało? Pokłóciliście się? Poszła do miasta? – zapytała matka. – A może straciłeś panowanie nad sobą i znalazłeś kogoś ładniejszego?
  • Mamo, nic się nie stało, po prostu zdaliśmy sobie sprawę, że nie pasujemy do siebie. Zapomnij o Yanie. Elvira i ja przyjedziemy cię odwiedzić w weekend.

„Nie możemy się doczekać” – cieszyła się Maria Siergiejewna. Była ciekawa, jak spojrzy na nową dziewczynę Romy i ją oceni. „Ugotuję moje najlepsze dania”.

Zakończywszy rozmowę z synem, poszła do męża i opowiedziała mu dobrą nowinę. Ale Oleg nie podzielał radości żony.

— Roma jakoś szybko znalazła zastępstwo, nie sądzisz?

„Bzdura” – machnęła ręką Maria Siergiejewna. „Prawdopodobnie znudziło mu się patrzenie na twarz Yany”.

Oleg pokręcił głową. On sam był już zmęczony tym, że jego żona ciągle wspominała wygląd Yany. Ona sama nie była pięknością, ale atakowała biedną dziewczynę. Wielka sprawa – jej uszy odstają. Zakryła je włosami i nie ma problemu. A nos Yany jest całkiem normalny, nie ryjek, który jego żona ciągle wspomina.

W sobotę stół był nakryty, wystawiono pyszne dania. Maria Siergiejewna w nowej sukience krzątała się po domu.

W końcu zadzwonił dzwonek do drzwi – przybyli goście. Kobieta pobiegła otworzyć. Dziewczyna, prawdziwa piękność, weszła do mieszkania z Romą, nie, wpłynęła. Niska, szczupła, z długimi blond włosami i dużymi niebieskimi oczami. Tylko ktoś taki jak ona powinien być chroniony, kochany i rozpieszczany.

„Poznajcie Elvirę” – przedstawił ją syn.

„Cześć” – uśmiechnął się niebieskooki cud. Maria Sergeyevna i jej mąż rozpłynęli się.

„Zdejmij buty, umyj ręce i usiądź przy stole” – zawołała kobieta.

Ale Elvira nadal stała.

„O co chodzi?” – zdziwiła się matka i spojrzała na syna.

„Moje buty pasują do sukienki, wybrałam je specjalnie” – powiedziała kapryśnie Elvira. „Jeśli zdejmę buty, równowaga zostanie zachwiana i nie będzie dobrze. Dlatego zrobię to w ten sposób”.

Maria Siergiejewna nie wiedziała, co powiedzieć.

„Elvira, damy ci kapcie” – próbowała dodzwonić się do gościa.

  • Ugh, – skrzywiła się. – Jestem obrzydzona noszeniem cudzych. Już powiedziałam, że będę nosić buty. Jeśli mi się nie spodobają, to pójdę do domu.
  • Mamo, nie naciskaj na Elvirę – Roma stanęła w swojej obronie. – Na zewnątrz jest lato, nie ma dużo błota. Nie przyszła w butach, prawda?

„No cóż, jakkolwiek powiesz” – Maria Siergiejewna zamknęła oczy na „buty uliczne”.

Podczas kolacji pierwsze wrażenie o Elwirze zmieniło się dramatycznie. Na początku dziewczyna wydawała się nieśmiała i onieśmielona. Ale im dłużej siedziały przy stole, tym bardziej nieprzyjemne cechy odkrywała u siebie kobieta.

Elwira żuła z otwartą buzią, głośno siorbała i nawet udało jej się pobrudzić. Siedziała tam z sosem na policzkach, aż Oleg delikatnie podał jej serwetkę. Ale dziewczyna źle go zrozumiała – zaczęła wydmuchiwać nos prosto nad talerz. Apetyt Marii Siergiejewny natychmiast zniknął.

Ale to był tylko wierzchołek góry lodowej. Elwira okazała się bardzo wesołą dziewczyną. Opowiadała sprośne dowcipy i śmiała się z własnych dowcipów. Maria Siergiejewna i jej mąż nie wiedzieli, gdzie patrzeć – byli tak nieswojo. Tylko Roma spokojnie jadła jedzenie, które przygotowała mu matka i nie okazywała żadnego zażenowania.

Pod koniec kolacji Elvira zapytała:

  • Maria Siergiejewna, czy mogę zwracać się do ciebie po imieniu? Roma i ja jesteśmy poważne, jesteśmy niemal krewnymi. Jesteś dla mnie jak matka. A ja zwracam się do mojej matki po imieniu. Czy mogę zwracać się do ciebie również?

„Cóż, myślę, że możesz” – odpowiedziała ostrożnie Maria Siergiejewna, myśląc, że Elwira będzie ją nazywała Marią.

Ale zupełnie nie spodziewała się, że dziewczynka będzie się do niej zwracać „Masza”.

„To oburzające!” poskarżyła się mężowi, gdy goście wyszli. „Wydawała się taka słodka i skromna, ale gdy poznałam ją trochę lepiej… musiałam nawet myć po niej podłogi”.

„Pozory mogą mylić” – mądrze zauważył Oleg. Jego żona nie mogła się z nim nie zgodzić.

Następnego dnia zadzwoniła do Romy i powiedziała, że ​​nie lubi Elviry.

  • Zasługujesz na coś lepszego, kochanie. Elvira nie jest dla ciebie odpowiednią osobą, mówię to jako matka.

Roma nic nie powiedział, ale nie przyszedł ich odwiedzić z niegrzeczną dziewczyną. A potem nawet powiedział, że się rozstali.

„To wspaniale!” Maria Siergiejewna cieszyła się. Teraz nie musiała się martwić, że jej syn zwiąże swoje życie z tą niegrzeczną, bezczelną kobietą.

Dwa tygodnie później Roma ogłosił, że znów ma nową dziewczynę. I nie mógł się doczekać, aby przedstawić ją swoim rodzicom.

Maria Siergiejewna, wspominając Elwirę, nie była pewna, czy chce kogoś poznać. Nie chciała się denerwować i martwić po raz kolejny. Ale jeśli jej syn chciał popisać się swoją dziewczyną, to niech przyjdą.

„Muszę znowu wyjąć świąteczne naczynia” – pomyślała kobieta.

Nowa miłość Romy nazywała się Galina. Była w tym samym wieku co Roma i miała własny biznes, który przynosił dobre pieniądze. Na zewnątrz Galina wyglądała całkiem zwyczajnie i bez problemu przebrała się w oferowane kapcie. Maria Siergiejewna odetchnęła z ulgą – w końcu jej syn miał kogoś normalnego.

Przy stole kobieta pytała Galinę o plany na przyszłość swoje i Romy.

„Chcemy się pobrać” odpowiedziała Galya i wzięła Romę za rękę. Skinął głową.

  • Tak szybko? – zdziwiła się matka. – Wy się słabo znacie.
  • Mamy dość. Wszystko nadrobimy w małżeństwie. Zwłaszcza, że ​​Roma cały czas będzie w domu…
  • Jak tam w domu? – Maria Siergiejewna nie zrozumiała, o czym mówi Galia. – Ale on pracuje!

„To już przeszłość” – uśmiechnęła się przyszła synowa. „Biorę go pod swoje skrzydła. Moje pieniądze wystarczą dla nas obojga. Ja będę pracować, a Roma będzie siedzieć w domu, prać, gotować i sprzątać”.

Matka spojrzała na syna z przerażeniem – spokojnie jadł kurczaka. Czy naprawdę wszystko mu się dłużyło?

  • Galya, planujesz mieć dzieci?

„Nie” – dziewczyna pokręciła głową. „Jesteśmy razem w porządku, po co nam bachorzy?”

Maria Siergiejewna nie pytała Galii o nic więcej. Wkrótce zadzwonił jej telefon – w pracy były jakieś problemy, musiała iść i pilnie je rozwiązać. Galina, nawet nie przepraszając, wstała od stołu, pożegnała się i odeszła, zostawiając swojego mężczyznę z rodzicami. Wtedy Maria Siergiejewna wyraziła całe swoje oburzenie.

— Odeszła! Porzuciła cię! Praca jest ważniejsza niż rodzina! Jak to możliwe? — ubolewała. — Ona chce cię zatrzymać w domu! Ciebie! Z wyższym wykształceniem ekonomicznym!

  • Mamo, nie martw się tak bardzo. Galya jest bardzo dobra.
  • Ona jest dobra! Nawet Yana wygląda sto razy lepiej w porównaniu do niej! Przynajmniej ona cię kochała, ale ta nie. Jej oczy są zimne, ona nawet na ciebie nie patrzy.

„Więc Yana podoba ci się bardziej?” – zapytał Roma, uśmiechając się.

  • Tak!

Maria Siergiejewna mówiła czystą prawdę. Po dwóch ostatnich pasjach syna, Jana była światłem w oknie, choć z „amatorską” twarzą. Takim właśnie amatorem okazał się jej syn, nic nie można zrobić.

  • Yana miała maniery, a ty byłaś główną postacią w waszym związku – kontynuowała matka. – A ta Galya cię przytłacza, widzę. O Elvirze nawet nie chcę mówić, ona jest niegrzeczna. Szkoda, że ​​rozstałeś się z Yaną. Ona jest najnormalniejsza z całej trójki.

„Mamo, nigdy się nie rozstaliśmy” – uśmiechnął się Roma.

  • Co? Jak to? – Maria Siergiejewna nie zrozumiała.
  • Tak to jest. Przyznałaś, że Yana jest lepsza od Elviry i Gali. Taki był plan – zaczął tłumaczyć syn. – Yana nie podobała ci się ze względu na jej wygląd. Ale to taka drobnostka! I nie chciałaś słuchać, że są rzeczy ważniejsze niż uszy i nos, które, nawiasem mówiąc, są bardzo ładne na Yana. Mam nadzieję, że po rozmowach z innymi dziewczynami zrozumiałaś, że nie chodzi o urodę, ale o to, jaki jest człowiek, o jego wnętrze.

Marii Siergiejewnie powoli zaczęło to docierać.

  • Więc zaprosiłeś tu Elvirę i Galię celowo? Żebym bardziej doceniła Yanę?
  • No cóż, tak. Jak inaczej mógłbyś zmienić zdanie o mojej narzeczonej? Tylko takimi surowymi metodami.
  • No, Romka, jesteś wynalazczynią! – pokręciła głową matka. – Twój pomysł się powiódł. Teraz naprawdę inaczej patrzę na Janę. I wiesz, zapomniałam nawet o jej uszach i nosie. Zaproś ją do nas, niech przyjdzie. Ja będę miała normalną rozmowę z moją przyszłą synową. A ojciec będzie zadowolony, on też bardzo polubił tę dziewczynę.

Roma była zadowolona. Wszystko zostało rozwiązane w najlepszy możliwy sposób. Teraz mama będzie lepiej traktować Yanę i bardziej ją doceniać.

Nie powiedział matce, że to Yana wpadła na pomysł z fałszywymi dziewczynami i zaprosiła swoje przyjaciółki, aby odegrały rolę narzeczonych Romy przed jej rodzicami. Yana była nie tylko mądra, ale i mądra.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *