Marina spokojnie przygotowywała śniadanie w kuchni, ubrana w jedwabny szlafrok po orzeźwiającym prysznicu. Pogoda na zewnątrz była ciepła, śpiewały ptaki, lekki, ciepły wiatr delikatnie kołysał firankami przez otwarte okno.
Nastrój był doskonały, jak to tylko w sobotni poranek, kiedy przed nami mnóstwo przyjemnych planów. Telefon leżał na stole, a Marina ledwo zwracała na niego uwagę.
W weekendy zawsze włączała system nagłaśniający. Marina szybko nauczyła więc kierownictwo firmy, w której pracowała, aby nie przeszkadzało jej po godzinach, ponieważ szefowie znani byli z takiego grzechu.
Dlatego nie zauważyła wibrującego gadżetu przez długi czas, aż spadł na podłogę.
Dopiero wtedy młoda kobieta zobaczyła 7 nieodebranych połączeń od swojej teściowej. Była bardzo zaskoczona, ponieważ ona i Nina Pietrowna nie miały ciepłych relacji od samego początku. Nie rozwinęły się one przez 10 lat małżeństwa z jej synem Nikitą. Teściowa i synowa po prostu żyły spokojnie w równoległych wszechświatach i obie były z tego całkiem zadowolone.
Marina postanowiła najpierw zadzwonić do męża, który o 5 rano wyruszył na ryby, żeby przynieść jej „świeżą rybę” na lunch. Ale telefon Nikity był nieczynny. Prawdopodobnie w tych rejonach nie było sygnału komórkowego. Jej mąż miał wkrótce wrócić, ale kto wie, co się wydarzyło u jej teściowej, że tak uporczywie do niej dzwoniła.
Po namyśle Marina zdecydowała się skontaktować z nią bezpośrednio:
- Dzień dobry, Nina Petrovna, dzwoniłaś? Przepraszam, nie słyszałam. Mam nadzieję, że wszystko w porządku?
- Cześć, Marinoczko – zagruchała teściowa. – Tak, dzięki Bogu, wszyscy żyją i mają się dobrze. Mam dla ciebie sprawę.
- Co się stało? – Marina była zdziwiona.
„Nie przez telefon” – powiedziała tajemniczo kobieta. „Mogę wpaść? Jestem tuż za rogiem”.
- Nikity nie ma w domu.
Marina nie miała ochoty przyjmować nieproszonych gości w takim dniu i o takiej godzinie.
„Wszystko w porządku” – nalegała teściowa. „Najpierw omówimy wszystko. Sama wiesz, że mężczyzna jest głową, a kobieta szyją
”. „Okej, to…” – odpowiedziała niechętnie Marina.
Tak, nie mieli ciepłych relacji z teściową, ale też nie kłócili się. Więc nie było sensu nagle odrzucać dorosłej kobiety. Marina niechętnie poszła zmienić szlafrok na domowy garnitur.
Teściowa pojawiła się pół godziny później.
Jak zwykle miała przy sobie kilka książek, które po prostu włożyła do plastikowej torby. Marina nie była zainteresowana tym, czym dokładnie Nina Pietrowna zainteresowała się w ciągu ostatnich kilku lat.
Tylko Nikita zasugerował, że jego matka była „trochę szalona”. Kiedyś nawet przyniósł do domu parę książek, które mimo wszystko mu podała. To prawda, obie od razu wylądowały w zsypie na śmieci.
- Jak się masz, Marinoczko? – zaczęła teściowa, podczas gdy synowa nalewała jej herbatę. – Co u ciebie? Planujesz powiększenie rodziny?
„Wszystko u nas w porządku” – odpowiedziała Marina, ignorując ostatnie pytanie. „Więc jaki jest twój przypadek?”
„To ważna sprawa, moja droga, bardzo ważna” – Nina Pietrowna wciąż kręciła się w kółko. „Jestem pewna, że wszystko zrozumiesz poprawnie i wytłumaczysz Nikicie”.
Złe przeczucie ukłuło Marinę, utknęło jak obsesyjna drzazga. Milczała i z niepokojem czekała, aż Nina Pietrowna dojdzie do sedna sprawy. Jej teściowa zdawała się zbierać myśli.
„Ogólnie rzecz biorąc, mam nadzieję, że rozwiążemy ten problem w ciągu tygodnia” – powiedziała.
„Więc jakie jest pytanie?” – zapytała niecierpliwie Marina.
Kiedy Nina Pietrowna w końcu wygłosiła swój „genialny pomysł”, Marina początkowo nie mogła uwierzyć własnym uszom. W tym momencie pomyślała, że słyszy dźwięk opadającej na podłogę szczęki. Potem nie mogła powstrzymać nerwowego śmiechu.
„Czy to był twój żart?” zapytała, wciąż chichocząc.
Jednak twarz teściowej była zupełnie poważna. A nawet zaskoczona. Wyraźnie nie rozumiała takiej reakcji ze strony synowej.
- Marina, po co wam taka rezydencja? – szczerze zapytała teściowa. – Dzieci nie macie, a poza tym… Kochanie, już dawno chciałam ci powiedzieć, że źle żyjesz.
- To nasza sprawa, jak żyjemy! – Marina wybuchnęła gniewem. – Czy ty rozumiesz, że bredzisz?
- Nie bądź dla mnie niegrzeczna! – ton teściowej wyraźnie ostygł. – Uważaj tę sprawę za załatwioną. Lepiej się zgodzić uprzejmie, żeby nie trzeba było popadać w skrajności.
Powiedziawszy to wszystko, kobieta wstała, chwyciła torbę z książkami i ruszyła w stronę wyjścia, pozostawiając Marinę w stanie skrajnego oszołomienia.
Nikita nie raz mówił Marinie, że w jego rodzinie uważany jest za „czarną owcę”.
Jego rodzice mieli czworo dzieci, dwóch starszych chłopców i dwie młodsze dziewczynki. Nikita był drugim i jedynym, na którego rodzice nie mieli wpływu. Zarówno jego ojciec, jak i matka przestrzegali patriarchalnych zasad w strukturze rodziny i wychowaniu dzieci, a tylko Nikita potrafił wykazać się charakterem i stawiać opór od dzieciństwa, za co był regularnie bity.
Ostatecznie Nikitę przygarnęła babcia, matka Niny Pietrowna, która w przeciwieństwie do córki była kobietą przyzwoitą i nowoczesną.
„To Ninka oszalała po ślubie” – żaliła się Natalya Viktorovna. „Wplątała się w to… Zupełnie straciła rozum”.
Po śmierci ojca rodziny Nina Pietrowna skutecznie podtrzymywała patriarchalne tradycje w gronie całkowicie zastraszonych spadkobierców.
W przeciwieństwie do brata i sióstr, Nikita ukończył studia, dostał pracę, a następnie poznał Marinę. Młodzi ludzie mieli podobne wartości: oboje byli zorientowani na karierę i postanowili nie spieszyć się z posiadaniem dzieci.
Przez pierwsze dwa lata mieszkali z Natalią Viktorovną, aby uzbierać na pierwszą ratę kredytu hipotecznego. Postanowili od razu kupić trzypokojowe mieszkanie. I dopiero po zamknięciu kredytu hipotecznego planowali mieć pierwsze dziecko.
Natalya Viktorovna w pełni akceptowała priorytety swojego wnuka i jego żony. Jeszcze za życia sporządziła akt darowizny na rzecz wnuka na swoje jednopokojowe mieszkanie. Kilka lat temu Natalya Viktorovna zmarła, a sprzedaż jej mieszkania pomogła Nikicie i Marinie spłacić kredyt hipoteczny przed terminem.
Najwyraźniej matka Nikity jakimś sposobem dowiedziała się o tym wszystkim i dlatego pojawiła się w progu domu młodej pary.
Kiedy Nikita wrócił, Marina opowiedziała mu o wizycie matki. Nikita nie wiedział, czy się śmiać
go lub płakać. Chociaż nie byłem szczególnie zaskoczony.
Nina Pietrowna uważnie przyglądała się synowej, która próbowała poradzić sobie ze stanem całkowitego oszołomienia.
- Z własnego, trzypokojowego mieszkania do jednopokojowego mieszkania na obrzeżach? – Marina zapytała ponownie. – Mówisz poważnie?
- Oczywiście, bo rodzina potrzebuje tego mieszkania bardziej! – teściowa nie rozumiała, dlaczego synowa jest uparta.
Okazało się, że starszy brat Nikity miał mieć piąte dziecko, a jego rodzina była stłoczona razem z Niną Pietrowną w jednopokojowym mieszkaniu na obrzeżach. Teściowa uznała więc, że zorganizowanie takiej wymiany będzie całkowicie uczciwe.
„Mój najstarszy syn kontynuuje linię naszej rodziny” – podała swój główny argument. „A ty i Nikita po prostu marnujecie swój czas”.
„Czy możesz sobie wyobrazić, powiedziała, że sprawa jest przesądzona” – Marina kontynuowała swoją opowieść. „Jakbyśmy ty i ja byli niemymi stworzeniami”.
„Nie zwracaj uwagi, nie ma nic złego w śnieniu” – odpowiedział Nikita szyderczo, czyszcząc złowioną rybę. „Jeśli znów się pojawi, sam pokażę jej trasę”.
Jednak Nikita i Marina postąpili niewłaściwie, traktując sytuację tak lekkomyślnie.
Matka dzwoniła jeszcze kilka razy, pytając, kiedy opuszczą mieszkanie, a Nikita spełnił obietnicę, pokazując kobiecie, gdzie powinna pójść na spacer. Ale od tego dnia ich rodzina zaczęła mieć poważne problemy.
Drzwi ich mieszkania zostały podpalone kilka razy, po uszkodzeniu kamery monitorującej na ich piętrze. Na szczęście pożar został ugaszony na czas.
Następnie Marina, która wracała z pracy, została dotkliwie pobita przez nieznanych ludzi tuż przy wejściu. I znów kamera monitoringu w tym momencie nie działała. Od tego dnia Nikita sam zaczął wozić żonę do pracy rano i odbierać ją wieczorem.
Oboje otrzymali telefony od nieznanych osób w pracy, które opowiadały im różne paskudne rzeczy. Zarówno Marina, jak i Nikita musieli tłumaczyć się swoim szefom. Koszmar trwał około miesiąca, a potem ich matka zadzwoniła ponownie.
„No więc, synu, czy już zmieniłeś zdanie co do mieszkania?” – zapytała.
„Zmieniliśmy zdanie” – odpowiedział po chwili wahania. „W takim razie za kilka dni sformalizujemy umowę z notariuszem, żeby wszystko było oficjalne”.
„To mądry chłopiec” – pochwaliła go Nina Pietrowna.
Nikita umówił się z matką i poszedł na policję, gdzie opowiedział im wszystko. Ich rozmowa była monitorowana przez policję, a sam Nikita wszystko nagrał na dyktafonie.
- Mamo, powiedz mi szczerze, dlaczego zrobiłaś to wszystko Marince i mnie? Ja też jestem twoim synem, – zapytał.
- Czy sam nie zgadłeś? – uśmiechnęła się Nina Pietrowna. – Jest nas wielu, synu, bardzo wielu. Bracia, siostry, jesteśmy silni, synu. A ty zdradziłeś swoją rodzinę. Więc na próżno byłeś uparty.
„Ciekawe, gdzie byś zaszedł, gdybyśmy nalegali dalej?” Nikita spojrzał uważnie na matkę, próbując dostrzec choć odrobinę miłości lub ciepła w jej oczach.
Ale Nina Pietrowna pozostała zupełnie obojętna.
- Bóg by cię ukarał naszymi rękami, a i tak odziedziczylibyśmy po tobie mieszkanie – odpowiedziała. – Dlatego w porę opamiętałeś się.
- To znaczy, że byłeś gotowy… – Nikita nie odważył się wypowiedzieć tego słowa, ale jego matka wszystko zrozumiała.
- Zhańbiłeś naszą rodzinę! – odpowiedziała Nina Pietrowna. – Żyjesz w grzechu, ty i twoje rynsztokowe stworzenie! Jesteś do niczego – twoja śmierć nie zrobiłaby żadnej różnicy na ziemi.
Gdy kobieta powiedziała już dość, policjanci obserwujący spotkanie zatrzymali ją. Początkowo była uparta podczas przesłuchań, ale w końcu zrezygnowała, jak to się mówi, z „haseł, adresów i lokalizacji”.
A strażnicy porządku zdołali zamknąć całą sektę, która miała na swoim koncie nie jedną ofiarę. Przeważnie samotnych emerytów. Być może działaliby dalej w ten sposób „w imię sprawiedliwości”, gdyby Nina Pietrowna nie postanowiła poprawić warunków życia swojej „następczyni linii rodowej”. I, jak to mówią, trafiła na niewłaściwych ludzi.
Podczas konfrontacji syczała przekleństwa na swojego najmłodszego syna i groziła mu najróżniejszymi karami, ale Nikita nie przejmował się tym.
Jak się okazało, jego starszy brat, mimo że został poddany praniu mózgu przez rodziców, nie brał udziału w działalności sekty. Dlatego zostawili go w spokoju, pozostawiając go w jednopokojowym mieszkaniu matki, by czekał na piątego spadkobiercę.
I dlatego bratu potrzebne było mieszkanie krewnych, bo inaczej nie uwierzyłby w hojność nieznanej staruszki, która mu je podarowała, i sam zacząłby się interesować „biznesem” matki. A poznawszy szczegóły, zerwałby z nią stosunki, tak jak młodszy brat.
Rok po całej tej historii Marina i Nikita doczekali się długo oczekiwanego syna, który prosto ze szpitala położniczego przeniósł się do swojego własnego, starannie urządzonego pokoju dziecięcego.