Lenya został aresztowany nieoczekiwanie i bez powodu. Zawsze bardzo starannie planował spotkania z dziewczynami, unikając pojawiania się w popularnych kawiarniach i innych zatłoczonych miejscach. Nie skąpił prezentów i bukietów, ale wolał wręczać je sam na sam z damą, żeby nie było świadków w pobliżu.
Rzecz w tym, że Leonid, choć formalnie kawaler, był w bardzo poważnym związku, tzw. ślubie cywilnym z piękną, odnoszącą sukcesy kobietą o imieniu Tatiana. Jednocześnie oboje nie byli jeszcze gotowi na oficjalne zalegalizowanie swojego związku, wystawne wesele, a nawet wbijanie pieczątek do paszportów.
I tym razem doszło do wpadki. Lenya i jego obecna dziewczyna planowali bezpiecznie przejść na emeryturę do wynajmowanego na doby mieszkania, ale on, zżerany niecierpliwością, wpadł po nią do kawiarni, gdzie relaksowała się w towarzystwie przyjaciół, i spotkał się twarzą w twarz z przyjacielem Tanyi, który szybko poinformował ją, że wyszedł stamtąd, obejmując zupełnie obcą osobę.
Tania pracowała jako menedżerka w renomowanej firmie, dobrze zarabiała i miała twardy charakter, odpowiadający jej stanowisku. Lenia natomiast miała dobroduszne usposobienie, wolała rozwiązywać problemy poprzez negocjacje i perswazję. Uwielbiał, gdy tylko nadarzyła się okazja, zręcznie, osobiście, opowiadać dowcipy, komplementować damę, śpiewać z gitarą.
Oboje, oprócz przyzwoitych dochodów, mieli własne mieszkania, każdy miał samochód i żyli w klasycznym małżeństwie gościnnym: czasami Lenia nocowała u Tatiany, czasami u niego, i każde z nich, w milczącym porozumieniu, nie naprzykrzało się partnerowi scenami zazdrości i kłótni. Lenia nie wiedziała, jak bardzo żona jest wierna mężowi, i nie próbowała się tego dowiedzieć – zadowalał się on jedynie nieregularnymi spotkaniami z nią na wspólnym łóżku w nocy i spokojnym współżyciem przez resztę czasu. Ogólnie rzecz biorąc, Tania nie była zbyt zainteresowana rozkoszami łóżkowymi, sądząc po jej ospałym usposobieniu. Sam Leonid bardzo szanował tę kwestię. Wolał zabiegać o względy mężatek, które były niezadowolone z mężów, ale nie myślały o rozwodzie. Wolał nie angażować się w związki z dziewczynami, które aktywnie poszukiwały partnera.
Właśnie w ten weekend Lenya umówiła się z przemiłą Swietoczką, która niedawno wyszła za mąż za obwisłego, w średnim wieku i niezbyt „żywego” mężczyznę, który prowadził dobrze prosperujący biznes, nie był chciwy ani zazdrosny. Swietulia spotykała się z Leonidem „wyłącznie dla zdrowia”, nie zamierzając naruszać swojej pozycji rodzinnej, co mu bardzo odpowiadało.
Dla obojga był to niemal idealny sojusz, z którego zamierzali czerpać maksimum przyjemności. Kilka poprzednich spotkań przyniosło im, jak mawiali, „głęboką satysfakcję” i wszystko wskazywało na to, że obiecali sobie regularne spotkania w przyszłości. Ale – nic z tego nie wyszło.
W ten weekend Tatiana przeżyła poważną konfrontację, a Lyonczyk musiał wysłuchać wielu nowych i nieprzyjemnych rzeczy. Okazało się, że żona była głęboko przekonana, że wszystkie te intymne rozrywki nie interesują jej męża tak samo, jak ją. A ich rzadkie spotkania były dla niego wystarczającą normą.
Po rytualnym wyciu niewiernego małżonka na ten temat: „To wcale nie jest tak, jak myślisz!”, „Po prostu się wygłupialiśmy, a twoja dziewczyna wymyśliła całą serię!”, Tatiana uwierzyła, że jej mąż naprawdę nie popełnił żadnego przestępstwa (a może tylko udawała, że w to wierzy), a w ich rodzinie zapanował względny spokój. Ale było za wcześnie, aby Lyonya się uspokoiła. Wkrótce Tatiana powiedziała, że nadszedł czas na poważną rozmowę, która miała się odbyć w najbliższej przyszłości. W rezultacie tej rozmowy Leonid zrozumiał, że nadszedł czas, aby przejść do poważniejszego związku, czyli do prawdziwego małżeństwa: zarejestrować się w urzędzie stanu cywilnego, urządzić jedno z mieszkań na rodzinne gniazdo, założyć wspólne gospodarstwo domowe, pomyśleć o dzieciach.
Lenya udawała, że cieszy się z tej perspektywy, następnego dnia wrócili do domu, aby przygotować się na poważne zmiany w swoim życiu. Generalnie rzecz biorąc, nie sprzeciwiał się takiemu obrotowi spraw. Nadszedł czas na ślub, Tatiana, oprócz słabego temperamentu, miała wiele zalet: gotowała bardzo smacznie, potrafiła stworzyć przytulną atmosferę, miała zrównoważony, nieskandaliczny charakter, a do tego bardzo dobrze zarabiała. Gdyby nie jej chłód w łóżku, Leonid zrezygnowałby z romansów, przestałby kochać cudze żony – no, przynajmniej na stałe – i starałby się zostać wzorowym mężem.
Ale co zrobić w tej chwili? Zaplanował już miłą podróż, niby służbową, a w rzeczywistości prosty mini-rejs ze Swietoczką, która w pełni zaakceptowała taki plan. Nie, nie mógł przegapić takiej okazji! W rezultacie mężczyzna uzgodnił ze sobą: plan Tani zostaje przyjęty jako wskazówka do działania, rejs ze Swietoczką się odbędzie, ale po tym wszelkie relacje z nią, jak i z innymi przyjaciółkami, ustają, a on przechodzi do kategorii wiernych mężów. Podróże służbowe były dla Leni w pracy na porządku dziennym, więc bez trudu zorganizował wyjazd i uzasadnił go przed Tatianą. Nie interesowało go specjalnie, jak Swieta się wymawia – potrafiła i to było w porządku.
Rejs okazał się tak udany, że po przybyciu Lenya schował się przed wszystkimi w wynajętym mieszkaniu, gdzie przespał się i opamiętał na kolejny dzień. Swietulia był niestrudzony i niewyczerpany w najróżniejszych inwencjach podczas rejsu, więc nie mógł nagle przerwać ich gorących spotkań i przestać. Kontynuowali spotkania i miłość – Lenya stracił wszelką ostrożność, a w końcu został złapany na gorącym uczynku. Tego dnia nie wyszło z wynajętym mieszkaniem, a kochankowie, bez namysłu, udali się do jego domu – Tania powiedziała, że zostaje w domu. Najwyraźniej wciąż coś podejrzewała, skoro pojawiła się niespodziewanie, otwierając drzwi swoim kluczem, w samym środku miłosnego szału. Nie było sensu zaprzeczać niewiernemu małżonkowi, został złapany na gorącym uczynku, a wypowiedzi na temat bycia niezrozumianym byłyby głupie i żałosne.
Następnego dnia po prostu zadzwonił do Tatiany i poprosił o spotkanie. Spokojnie, bez agresji i histerii, odpowiedziała, że będzie wolna dzisiaj po siódmej i będzie czekać na niego w domu.
„Może jeszcze będzie dobrze?” – przemknęła mu nieśmiała myśl. Kupił bukiet kwiatów, mały tort i szampana i postanowił po prostu dać się ponieść emocjom.
Przybył o wpół do ósmej i wręczył Tani bukiet oraz torbę z winem i ciastem.
- Proszę, to dla ciebie. Proszę, wybacz mi!
Przyjęła kwiaty obojętnie, położyła je na półce w przedpokoju, a torbę położyła nieopodal na podłodze.
- Wejdź do pokoju.
- Taneczko, proszę cię, wybacz mi, proszę, jestem bardzo winna wobec ciebie…
- Więc teraz powinienem otrzeć łzy wzruszenia, przytulić cię do piersi i szepnąć słowa przebaczenia?
– N-nie, ja tylko… – mruknął Leonid zmieszany. Nie mógł zrozumieć zachowania żony. Czemu w końcu nie zrobiła awantury, nie wpadła w histerię, nie rozpłakała się?
- Dobrze, dokończmy ten występ. Rozumiem, że żałujesz swojego zachowania i przysięgasz, że to się więcej nie powtórzy?
- Tak, tak! Przysięgam, to był ostatni raz i nigdy więcej…
- No to wspaniale! – przerwała mu wymówki. – Pomyśl, że przebaczenie nastąpiło.
„Więc mi wybaczyłeś?” zapytała zdezorientowana Lenya.
- Tak, wybaczyłem ci, wybaczyłem ci, nie wątp w to. Przyjechałeś samochodem?
- Samochodem… Czy to ma znaczenie?
– Tak. Więc nie ma potrzeby wzywać taksówki. Po prostu spakuj swoje rzeczy do samochodu i odjedź – wskazała w kąt pokoju, gdzie Lyonya zobaczyła walizkę i torbę podróżną. – Wszystkie twoje rzeczy są tutaj, mam nadzieję, że niczego nie przeoczyłam. Idź do domu, jesteś wolna jak ptak. Na szczęście nie musimy sporządzać żadnych papierów rozwodowych, rozstaliśmy się w milczeniu i to wszystko!
- Czekaj… Wybaczyłeś mi. Myślałem…
– Znasz historię o indyku, który też myślał? Proszę, zrozum jedną prostą rzecz: nie będę żyć ze zdrajcą. Owszem, wybaczyłam ci, ale jak w tej piosence, wybaczyłam i pozwoliłam ci odejść. Obyło się bez skandalu i kłótni – uśmiechnęła się krzywo – i rozstańmy się jak cywilizowani ludzie. Krótko mówiąc, oto Bóg dla ciebie, a oto próg. Wszystkiego najlepszego!
Nie pamiętał, jak zszedł do samochodu, wrzucił walizkę i torbę, wsiadł za kierownicę, odpalił silnik i powoli wyjechał z podwórka Tanyi. Czuł się opluty i obrzucony gównem, ale nic nie mógł zrobić i nie było sensu się obrażać – w końcu otrzymał przebaczenie…