Alina wracała do domu. Jesienny wiatr wkradał się pod jej płaszcz, zmuszając ją do szybszego marszu w kierunku domu.
W parku, wśród opadłych liści, zauważyła samotnego staruszka siedzącego na ławce.
Wyglądał na zmęczonego, drżące ręce złożył na kolanach, a jego spojrzenie omiatało pustą alejkę.