Czasami w rozmowie można powiedzieć coś, co sprawia, że powietrze w pomieszczeniu wydaje się gęstsze. Tak właśnie było tego wieczoru, kiedy siedziałem w małej lokalnej kawiarni z Siergiejem, starym przyjacielem, człowiekiem prostolinijnym aż do granic nietaktu. Na zewnątrz padał mokry śnieg, a z głośników cicho sączył się jazz. Siergiej w milczeniu mieszał kawę, a potem z lekką goryczą w spojrzeniu powiedział:
— Młodzi ludzie się mną nie interesują, a ja nie mam ochoty patrzeć na rówieśników z ich obwisłymi twarzami i nagromadzonymi rozczarowaniami. Więc siedzę sam.
O mało się nie udławiłem. Powiedział to tak szczerze, że aż mnie zaskoczyło. W jego głosie nie było gniewu, tylko znużenie i spokojna rezygnacja. Z jednej strony to sformułowanie mogło się wydać obraźliwe, ale z drugiej strony dostrzegłem w nim nie brawurę, a prawdziwe wyznanie. To była diagnoza męskiej samotności, o której rzadko się mówi otwarcie.
„Młodzi ludzie przemijają, rówieśnicy są trudni”
„Co się dzieje z młodzieżą?” zapytałem.
Siergiej uśmiechnął się ironicznie:
– Wszystko było łatwiejsze, kiedy miałem dwadzieścia pięć lat. Miałem więcej energii, łatwiej było poznawać ludzi, dziewczyny same nawiązywały kontakt. Ale teraz, gdy patrzysz na dwudziestopięciolatki – one cię po prostu nie zauważają. Dla nich jestem jak przypadkowy przechodzień.
Zapytany, czy chciałby związku z młodą kobietą, odpowiedział:
– Czemu nie? Nie jestem stary, jestem w formie, uprawiam sport. Ale one potrzebują emocji, flirtu, imprez… A co ja mogę im zaoferować? Mieszkanie z kredytem hipotecznym i rozmowę o podatkach?
Potem Siergiej zwrócił się do swoich rówieśników:
– Tu jest jeszcze trudniej. Przychodzisz na spotkanie, a w twoich oczach są dziesiątki dawnych żalów i rozczarowań. Prawie nie ma lekkości – tylko ciężar doświadczenia i własne zasady. I w końcu – nie ciągnie.
Zrozumiałem, że za jego słowami kryła się chęć bycia ważnym, kochanym i interesującym, a nie tylko „opcją bazującą na zasadzie resztkowej”.
Serwisy randkowe i „niewidzialność”
„Jak szukasz znajomych?” – zapytałem.
— Byłem na stronach internetowych — zaśmiał się. — Młodzi ludzie wrzucają tam zdjęcia z wakacji i szukają sponsorów. Z rówieśnikami też nie jest łatwo: każdy ma swój bagaż doświadczeń, dzieci, kredyty, byłych mężów… Często czujesz się niewidzialna: albo nie spełniasz oczekiwań, albo nie pasujesz do ich ram.
Według niego, mężczyznom z wiekiem jest trudniej. Oczekuje się od nich radości i pewności siebie, nawet jeśli w głębi duszy czują pustkę.
Lęki mężczyzn i lustro
Zapytałem ostrożnie:
„Czy nie boisz się starości?”
Siergiej przyznał:
– Boję się. Mam wyższe czoło, przerzedzają mi się włosy, nie uprawiam już sportu dla przyjemności, tylko po to, żeby jakoś utrzymać formę. Wszędzie panuje kult młodości, ale rozumiem, że już nie jestem taka sama. Dojrzałe kobiety też mają bagaż doświadczeń – niektóre tkwią w przeszłości, inne są zmęczone walką. A ja boję się powtarzać cudze błędy.
To rozpoznanie było kluczowe: stawianie sobie wysoko poprzeczki jest często po prostu obroną przed strachem przed starzeniem się, odrzuceniem i utratą poczucia własnej wartości.
Samotność i strefa komfortu
Na moje pytanie o życie codzienne odpowiedział po prostu:
– Praca – dom – sklep – dom. Czasem przyjaciele, ale częściej seriale, książki, pizza. Nikt nie dyktuje, nikt nie wymaga. Pełna wolność… ale czasem pachnie nie szczęściem, a samotnością.
Przyznał, że czasami jest mu smutno – chce, żeby ktoś poczekał, pomilczał albo się przytulił. Ale częściej wraca do swojego „zacisznego kąta” – bo tam jest bezpiecznie i nikt go nie skrzywdzi.
Uczciwość wobec siebie jako wolność
Zaczęliśmy rozmawiać o psychologu, a on skinął głową:
– Wiem, co powiedzą: popracuj nad poczuciem własnej wartości, zapomnij o przeszłości, naucz się budować relacje. Rozumiem to wszystko. Ale rozumiem też, że szczęście często przychodzi wtedy, gdy przestajesz szukać ideału i dostrzegasz człowieka.
Zanim odszedł, powiedział:
„Może nie chcę poważnego związku. A może po prostu boję się znów zaufać. Ale najważniejsze to być szczerym wobec siebie”.
Wniosek
Historia Siergieja nie opowiada o kobietach, ale o lękach mężczyzn i ich zdolności do przyznawania się do słabości. W społeczeństwie, w którym od mężczyzn oczekuje się siły i pewności siebie, pozwolenie sobie na szczerość to już odwaga. Być może chodzi nie o „obniżenie poprzeczki”, ale o to, by przestać żyć według oczekiwań innych i pozwolić sobie być sobą.
