URSZULA BRZEZIŃSKA-HOŁOWNIA SZCZERZE O MĘŻU: JESTEM Z NIEGO DUMNA KAŻDEGO DNIA

Kobieta z pasją i mężczyzna, który wspiera
Urszula Brzezińska-Hołownia na co dzień pilotuje myśliwiec MIG-29. To zawód, który budzi podziw, ale też wymaga ogromnej determinacji, siły psychicznej i fizycznej. A mimo to, kiedy mówi o swoim mężu – Szymonie Hołowni – widać w jej oczach nie kobietę-żołnierza, lecz kobietę, która kocha i szanuje swojego partnera. W ich związku nie chodzi o politykę, splendor czy media. Chodzi o zaufanie, codzienne wsparcie i wzajemny szacunek.

Miłość, która zaczęła się w bazie wojskowej
Ich historia brzmi jak scenariusz filmu – on, popularny dziennikarz nagrywający program telewizyjny, ona – pilotka w jednostce wojskowej. Spotkali się w Mińsku Mazowieckim, w miejscu, gdzie nikt nie spodziewa się iskry między dwoma tak różnymi światami. A jednak coś zaiskrzyło. Z tej relacji narodziła się rodzina. Mają dwie córki – Marię i Elżbietę – i wspólnie dzielą życie pomiędzy obowiązkami zawodowymi, a domowym ciepłem.

O mężu z podziwem i czułością
Urszula nie mówi o swoim mężu w górnolotnych słowach – mówi szczerze. Dla niej Szymon to przede wszystkim inteligentny, empatyczny i obecny mężczyzna. Potrafi być silny, ale nigdy nie traci swojej ludzkiej strony. To on daje jej konstruktywną krytykę, ale nigdy nie próbuje jej zmieniać. “Pozwala mi być sobą” – mówi bez wahania. Dla każdej kobiety, która kiedykolwiek czuła się niedoceniona lub stłumiona, takie słowa są jak balsam na duszę.

Pamiętam sytuację z życia mojej przyjaciółki, która po urodzeniu dziecka wróciła do pracy jako ratowniczka medyczna. Jej partner nie umiał zrozumieć tej potrzeby i ciągle ją krytykował. Kiedy Urszula opowiada, że Szymon nigdy jej nie narzucał, kim ma być – widzę, jak ważne jest to wsparcie. Czasem miłość to właśnie zostawienie przestrzeni drugiej osobie.

Rodzina to zespół – nie wyścig
Ich codzienność to nie pasmo sukcesów medialnych, ale rzeczywistość, którą zna wiele polskich rodzin. On pracuje dużo, ona pracuje intensywnie. Dzieci, zmęczenie, brak czasu. Ale – jak podkreśla Urszula – najważniejsze, że potrafią się wspierać. Gdy jedno z nich jest zmęczone, drugie przejmuje obowiązki. I to jest właśnie ta niewidoczna, cicha siła małżeństwa – nie rywalizacja, ale współpraca.

To przypomina mi pewien wieczór, gdy mój mąż po 12 godzinach w pracy wrócił do domu, a ja byłam na skraju wyczerpania z powodu chorego dziecka. Bez słowa przejął opiekę, zrobił kolację i jeszcze zaparzył mi herbatę. Wtedy poczułam się kochana nie przez deklaracje, ale przez czyny. I myślę, że właśnie to Urszula miała na myśli, mówiąc o partnerstwie jako formie szacunku.

Mąż, ojciec, marszałek – trzy twarze Hołowni
Dla opinii publicznej Szymon Hołownia to marszałek Sejmu, dla mediów – polityk z doświadczeniem dziennikarskim. Ale dla Urszuli to przede wszystkim tata na pełen etat i mąż, który – mimo że ma na głowie sprawy państwowe – nie zapomina, że jego córki czekają na wspólną kolację, a żona potrzebuje rozmowy.

W dzisiejszym świecie, gdzie tempo życia przytłacza, ich historia pokazuje, że można żyć inaczej. Można być ambitnym, aktywnym zawodowo, a jednocześnie tworzyć dom, w którym wszyscy czują się ważni.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *