Wielu zauważyło, że w dawnych czasach damy z wyższych sfer zawsze siedziały na koniu bokiem, podczas gdy mężczyźni zawsze przyjmowali tradycyjną pozycję do jazdy konnej.
I nieuchronnie nasuwa się pytanie: dlaczego tak jest? Przecież standardowa pozycja, gdy obie nogi znajdują się po przeciwnych stronach siodła, jest oczywiście wygodniejsza i praktyczniejsza.
Czy kobiety były po prostu obiektem drwin?

Właściwie wszystko można wyjaśnić w prosty sposób: stworzono specjalne siodło dla kobiet. Różniło się ono od siodła męskiego tym, że po lewej stronie miało specjalne wypustki – łuki, czyli „rogi”, na które rzucano obie nogi. Pierwsze siodła damskie w niczym nie przypominały tych z XIX wieku: miały nawet specjalne stopnie ułatwiające wsiadanie na konia. Później zrezygnowano z tych detali, pozostawiając bardziej elegancki design.

Trudno dokładnie określić czas pojawienia się pierwszych kobiecych siodeł, ale z całą pewnością wiadomo, że istniały już w XIV wieku. Jedno z nich należało do Anny Czeskiej, żony króla Ryszarda II. Można przypuszczać, że podobne ozdoby pojawiły się sto lat wcześniej, jeśli nie wcześniej. Ważniejsze jest jednak zrozumienie: dlaczego były potrzebne? Odpowiedź leży w kulturze i życiu średniowiecza, którego korzenie sięgają późnego antyku.

Jazda konna nie jest łatwym zadaniem. Każdy, kto spędził dużo czasu w siodle, wie: ociera, boli i podrażnia. Nawet dziś, jeśli jeździ się długo na rowerze, konsekwencje mogą być odczuwalne przez kilka dni. Ale wtedy siodło mogło obcierać skórę, nawet pomimo specjalnego stroju. I nie wynikało to wcale z różnic fizjologicznych między płciami, a z samego stroju.

Na przełomie er Hunowie przywieźli do Europy strzemiona i specjalny strój jeźdźca – pończochy. Te dwie rzeczy zrewolucjonizowały sprawy wojskowe i modę: stały się podstawą rozwoju ciężkiej kawalerii rycerskiej. Z czasem pończochy stały się symbolem męskości i przynależności do klasy wojskowej. Mężczyzna w siodle to wojownik, obrońca. Kobieta pozostała strażniczką ogniska domowego i kontynuatorką rodziny.

Dlatego ubieranie damy w pończochy wydawało się ówczesnemu społeczeństwu absurdem, porównywalnym do ubierania mężczyzny w suknię balową. Jednak arystokratki musiały towarzyszyć mężom w podróżach, a koń był ich jedynym „środkiem transportu”. Stąd pojawiła się potrzeba siodła, które pozwalało siedzieć bokiem, w długiej sukni i bez męskiego uprzęży.

Sytuacja zmieniła się dopiero w XX wieku, i to nie bez udziału pierwszych feministek. Ich walka odegrała naprawdę ogromną rolę, ponieważ nawet w XIX i na początku XX wieku kobiety były poważnie ograniczane w swoich prawach. Kultura miejska, industrializacja, a zwłaszcza wojny światowe, ostatecznie przełamały dawne bariery.


Kobietom zezwolono na noszenie pończoch, co oznaczało zniknięcie tabu dotyczącego używania zwykłych, „męskich” siodeł.