Dlaczego kobiety nie chcą wypełniać swoich małżeńskich obowiązków

Często słyszy się: jeśli mężczyzna zdradza, to wina kobiety. „Przestała być czuła, stała się oziębła, nie daje mi ciepła”. Ale czy ktoś pyta, dlaczego stała się oziębła? Dlaczego tam, gdzie kiedyś była miłość, jest tylko znużenie i obojętność?

Mam przyjaciółkę, której historia pokazuje, jak powoli umierają uczucia. Na początku ona i jej mąż mieli wszystko jak wszyscy: rodzinę, pracę, marzenia. Potem zaczęły się kłótnie. On pił, bywał niegrzeczny, a nawet podnosił rękę. Ona to znosiła – „dla dobra rodziny”. Kilka razy odchodziła, ale wracała, gdy ją przepraszał, przysięgając, że „wszystko zrozumiał”.

Pewnego dnia, po kolejnym skandalu, naprawdę się opamiętał: rzucił picie, zaczął zarabiać i zająć się domem. Wydawało się, że wszystko wróciło do normy. Ale lata upokorzeń zostawiły po sobie ślad. Miłość nie wytrzymała tylu przebaczeń.

Pewnego dnia, wracając do domu po wizycie u rodziców, zdjęła pościel i znalazła puste opakowanie po prezerwatywie. Żadnego wyjaśnienia. Żadnego wyznania. Tylko krzyki i oskarżenia w odpowiedzi. Po tym coś między nimi całkowicie się rozpadło.

Przestała się złościć, przestała płakać – wszystko w niej po prostu się zamknęło. Mieszkali pod jednym dachem, ale jako sąsiedzi. Pomagał im przy synu, przynosił pieniądze, ale każdy dotyk pozostawiał ją obojętną. „To dobry człowiek” – powiedziała mi – „ale nic do niego nie czuję. Nawet litości”.

Później w jej życiu pojawił się inny mężczyzna – taki, który słuchał, mówił miłe słowa i wydawał się wybawicielem. Ale i ten romans zakończył się rozczarowaniem: zainteresowanie tego drugiego mężczyzny okazało się czysto komercyjne.

Dziś wróciła do męża – z przyzwyczajenia, dla dobra dziecka. Zmienił się, stał się spokojny i uważny. Ale bez względu na to, jak bardzo się stara, pęknięcia pozostają.

Miłość nie znika z dnia na dzień. Umiera stopniowo – z każdym kłamstwem, każdym upokorzeniem, każdym „przepraszam” wypowiedzianym bez wiary.

Zanim więc oskarżymy kobietę o chłód, warto zadać sobie pytanie: kto i kiedy zgasił w niej to ciepło, które przez tyle lat starała się zachować?

Nie spiesz się z osądzaniem – czasami za milczeniem nie kryje się obojętność, lecz ból.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *