W kokpicie Anna nie powoduje usunięcia ani ciała, ani krwi, jak się spodziewała, lecz czysto urządzenia, dokumenty i sygnały alarmowe.
W pobliżu — ślady stóp od helikoptera w stronę twardszego gruntu. Kimkolwiek był pilot, który mógł zostać wykorzystany.
Anna szybko zabrała kompas, zapamiętała punkty, które nie działały w czasie, dotarły do najbliższej wysokości, której był sygnał.

Ekipy przybyły wieczorem. Stwierdzono, że helikopter awaryjnie wylądował z powodu choroby silnika, a pilota odnaleziono kilka kilometrów dalej – wyczerpanego, ale żywego.
Kiedy hałas wirników ucichł, ponownie zadziałał dźwiękami. Anna stopniowo wypuszczała powietrze i wydzielała na kosz z ziołami.
Przybyła tu w poszukiwaniu ciszy – znalazłem coś więcej. Przypomnienie, że nawet w najgłębszej dziczy los może zostać nagle odmienny lub zmieniony.