Zimny jesienny wiatr przeszywał aż do szpiku kości. W pustym parku miejskim późnym popołudniem na ławce siedziała bezdomna kobieta.
Nazywała się Susan. W przeszłości miała pracę, miejsce do życia, a nawet mały warsztat, w którym naprawiała rowery i skutery.
Jednak seria nieszczęść zniszczyła jej życie – teraz została jej tylko fura z rzeczami i kilka wspomnień, które rozgrzewają jej duszę.