Chodziłam po domu, witałam gości i dbałam o to, żeby dzieci nie były głodne, zarówno w domu, jak i na zewnątrz.
Nie mogłem pozbyć się wrażenia, że coś jest nie tak.
Joyce, moja kochana dziewczynka, która zwykle rozświetla każde pomieszczenie, była przez cały dzień niezwykle milcząca.
Nawet gdy przychodzili jej przyjaciele i w powietrzu czuć było podekscytowanie, ona trwała przy mnie.
Jej błyszcząca suknia księżniczki lśniła w świetle.
Ale jej twarz była przygnębiona.
Gdy impreza się rozkręciła, pochyliłem się ku niej i odgarnąłem jej pasmo włosów z czoła.
“Kochanie, co się stało?
„Nie chcesz bawić się z przyjaciółmi?”
Wzruszyła ramionami.
Odwróciła wzrok.
“Może.”
„Martwisz się o ludzi?” – zapytałem.
„Można być trochę nieśmiałym.”
„Wszystko w porządku, mamo” – mruknęła.
Potem pojawił się Bruce, mój mąż, ze swoim zwykłym uśmiechem na twarzy.
„Ty, dynio, chodź i pomóż mi zorganizować grę w berka!” powiedział, klaszcząc w dłonie.
„Musimy sprawić, żeby solenizantka naprawdę się bawiła!”
Joyce zawahała się przez moment, ale skinęła głową.
Przez moment wyglądała na rozkojarzoną.
Ale poważny wyraz jej twarzy nie zniknął.
Starałem się nie okazywać niepokoju, gdy kontynuowałem witanie gości.
Przybyli oboje dziadkowie.
Moja mama krzątała się w kuchni, przygotowując jedzenie, a ojciec Bruce’a, Harold, chciał ze mną porozmawiać.
Inni również domagali się uwagi.
Ogólnie rzecz biorąc, było trochę chaotycznie.
Kiedy w końcu udało mi się odpocząć, zacząłem szukać mojej córki.
Jej przyjaciele właśnie bawili się w berka i śmiali się, ale ona znów była wycofana.
Gra nie sprawiała jej przyjemności, więc wpadłem na pomysł.
„Joyce, otwórzmy prezenty!” zawołałem, dając jej znak.
Skinęła głową i powoli podeszła do stołu, na którym leżały prezenty.
Goście zebrali się wokół niej, a rozmowy ucichły, gdy zaczęła rozpakowywać pierwsze pudełko.
To był domek dla lalek moich rodziców, z miniaturowymi mebelkami.
„Dziękuję, babciu i dziadku” – powiedziała cicho, odsuwając go na bok.
Następnie rodzice Bruce’a podarowali mu puszystego jednorożca, co wywołało uprzejme „Dziękuję”, ale bez większego entuzjazmu.
Każdy prezent dawał jej tę samą reakcję: uprzejmą, powściągliwą, niemal mechaniczną.
Nadal się uśmiechałem i wspierałem ją, ale w głębi duszy zaczynałem panikować.
Kiedy skończyła, złożyłem ręce i starałem się sprawiać wrażenie szczęśliwego.
„No to już wszystko, czas na ciasto!”
Dzieci biły brawo, gdy wynieśliśmy ciasto.
Joyce usiadła na krześle przy stole i w końcu uśmiechnęła się na widok siedmiu migoczących świec, jakby ta chwila była wszystkim, czego kiedykolwiek pragnęła.
Moje serce trochę się uspokoiło, gdy wszyscy zaczęli śpiewać „Sto lat”.
Bruce stanął obok mnie, jego dłoń ledwo dotykała mojej, a ja trzymałam aparat, żeby uchwycić moment zdmuchnięcia świeczek.
„Pomyśl dobre życzenie, kochanie” – powiedziałem, gdy piosenka dobiegała końca.
Moja córka zdmuchnęła świeczki i zanim ktokolwiek zdążył zaklaskać, głośno wypowiedziała życzenie:
„Życzę sobie, żeby tatuś nigdy mnie nie zostawił dla swojego nowego dziecka”.
Świat stanął w miejscu.
Trzęsienie ziemi mogłoby wstrząsnąć naszym miastem, a my byśmy tego nie zauważyli.
Otrząsnęłam się, bo Bruce, siedzący obok mnie, głośno westchnął.
Podniosłem wzrok i zauważyłem, że jego uśmiech zniknął, a twarz zbladła.
Ale moja uwaga znów skupiła się na córce, która włożyła rękę do kieszeni i coś mi podała.
„Znalazłam to w walizce mojego taty” – powiedziała, przygryzając wargę.
Moje ręce chwyciły mały różowy smoczek z przyczepioną do niego notatką.
„Wkrótce zostaniesz tatą” – głosił wyraźny napis.
Wpatrywałem się w obiekt, podczas gdy mój umysł próbował przeanalizować sytuację.
Powoli odwróciłem się w stronę Bruce’a, który unikał mojego wzroku, a w jego oczach widać było poczucie winy.
„Co to jest?” – zapytałam, trzymając smoczek.
„Bruce, co to znaczy?”
Bruce otworzył usta, ale nie wydobył z siebie ani jednego słowa.
Spojrzał na mnie, potem na Joyce i znów na mnie.
„To nie tak, jak myślisz” – mruknął w końcu.
„To wyjaśnij” – wyrzuciłam z siebie, starając się nie krzyczeć.
„Dlaczego nasza córka myśli, że zostawiasz nas dla innego dziecka? I dlaczego to było w twojej walizce?”
Dolna warga Joyce drżała, gdy patrzyła to na nas, to na siebie.
„Proszę, tato” – błagała, a jej usta drżały.
„Spełniłem to życzenie. Nie możesz nas teraz opuścić”.
Podszedłem do niej i ją przytuliłem.
„Nie martw się, kochanie” – powiedziałem pewnie, głaszcząc ją po włosach.
„Tata nas nie opuści.
Damy sobie radę, okej?
Nadal patrząc na nas, gestem wskazałem na moją matkę.
Zrozumiała, odciągnęła Joyce na bok i zaczęła namawiać wszystkich do kontynuowania imprezy.
Tymczasem Bruce i ja poszliśmy do naszego pokoju.
Gdy tylko weszliśmy, westchnął i opadł na łóżko, opuszczając ramiona.
„Nie wiedziałem, że Joyce to znalazła” – powiedział, kręcąc głową.
„Nie chciałem, żeby ktoś to znalazł”.
“Do diabła!”
„Powiedz mi, co się dzieje!” zażądałam, krzyżując ramiona i zaczynając chodzić po pokoju.
Zwolnił trochę.
„Smoczek należał do współpracownika” – zaczął.
„Do kobiety o imieniu Claire.
Niedawno zmarła i wygląda na to, że była w ciąży.
Zmarszczyłem brwi.
„O, wow.
„Ale dlaczego ty go masz?” Ponownie wzięłam smoczek do ręki.
Bruce się odwrócił, a ja poczułem, jak ściska mi się żołądek.
Ale on szybko znów na mnie spojrzał.
„Kiedy umarła, musiałem przeszukać jej biurko i zabrać pudełko z jej rzeczami.
Znalazłem smoczek i notatkę.
„Myślę, że to było dla jej męża” – przyznał, pocierając szyję.
„Prawdopodobnie planowała zrobić mu niespodziankę tą wiadomością.
Ale kiedy to zobaczyłem, nie wiedziałem, co zrobić.
Przyszedł później tego samego dnia, aby odebrać pudełko.
Została zniszczona.
Nie mogłam mu tego dać, żeby nie komplikować sprawy.
Więc… zostawiłem to.
Usiadłam obok niego na łóżku i głośno wydychałam powietrze.
“Mówisz poważnie?
Dlaczego jesteś —»
Zamilkłam i przetarłam oczy.
„Dlaczego mi nie powiedziałeś?”
Bruce spojrzał na mnie.
„Nie chciałem, żebyś źle to zrozumiał.
Nie chciałem, żebyś myślał, że między Claire i mną jest coś nieodpowiedniego.
Myślałam, że znajdę odpowiedni moment, żeby dać to jego mężowi, ale minęły dni i czuję się tak źle, że to zrobiłam.
Skinąłem głową, rozumiejąc teraz lepiej.
Wyciągnęłam rękę i go przytuliłam. Przez kilka minut milczeliśmy.
„Wszystko zrobiłem źle, ale ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewałem, było to, że Joyce to znajdzie i źle zrozumie” – powiedział Bruce.
„Ona jest mądrzejsza niż myślałem.”
„To prawda” – zgodziłem się, wstając.
„Tak naprawdę wszystkie dzieci są takie.
Chodźmy więc i wyjaśnijmy wszystko.
„Kochanie, tatuś nigdzie się nie wybiera” – powiedziałam cicho, łapiąc córkę na podwórku.
„On tylko chciał pomóc, ale popełnił błąd.
Rozwiążemy wszystko.
Joyce nadal wyglądała na zmartwioną.
„On nas nie zostawi dla kolejnego dziecka?” – zapytała.
„Tata Charliego odszedł do innego dziecka”.
Bruce i ja wymieniliśmy spojrzenia, teraz lepiej rozumiejąc jej pragnienia.
Charlie był chłopcem ze szkoły, który odszedł, ponieważ jego rodzice się rozwiedli… z powodu zdrady.
„Nie, kochanie” – powiedział Bruce, podkreślając każde słowo.
„Nie ma innego dziecka i nie powinnam trzymać tego smoczka w walizce.
Niedługo je oddam.
Dodałem otuchy i w końcu moja córka zrozumiała.
„Czy teraz będziesz się cieszyć resztą imprezy?” – zapytałem z nadzieją.
Gdy skinęła głową, na jej twarzy pojawił się mały, ale szczery uśmiech.
Chwilę później pobiegła do swoich przyjaciół, na szczęście nie mieli z tym problemu ze smoczkiem.
Dorośli musieli wszystko tłumaczyć.
Bruce przeprosił i nawet jego ojciec go zrugał za zabranie smoczka.
„Synu, ten człowiek musi się o tym dowiedzieć, nawet jeśli to go bardziej zaboli” – nalegał Harold, marszcząc brwi.
„To nie jest twój sekret.”
Bruce skinął głową z powagą i obiecał naprawić swój błąd w poniedziałek.
Gdy wszyscy dorośli się dowiedzieli, impreza trwała dalej.
Na szczęście dobry humor córki poprawił sytuację i jej urodziny nie przerodziły się w prawdziwy skandal.
Oczywiście, zawsze będziemy o nim pamiętać.
Kiedy wszyscy wyszli, byłem wyczerpany.
Joyce natychmiast zasnęła w swojej sukience, otoczona prezentami.
Kiedy przebierałam ją w piżamę, pomyślałam, że mogłabym z nią porozmawiać następnego dnia o tym, jak przegląda nasze rzeczy.
Ale nie martwiłem się.
Szybko się uczy.
Kiedy wróciłam do sypialni, zastałam Bruce’a wpatrującego się w różowy smoczek, który trzymał w dłoni.
Wtedy zrozumiałem, że nauczył się, że nie należy grzebać w rzeczach innych ludzi.
Było mi bardzo przykro z powodu rodziny, która straciła swoją przyszłość, i wiedziałam, że on obwiniał siebie o to, że być może pogorszył sytuację.
Późno w nocy przytuliłam go mocno, mówiąc, że wszystko będzie dobrze, gdy odda mi smoczek i przeprosi.