„Nie mogę już tak żyć” – słowa Siergieja zabrzmiały jak grom z jasnego nieba. Nastya zamarła z nieumytym talerzem w rękach, nie mogąc uwierzyć własnym uszom.
Dziesięć lat małżeństwa rozpadło się jak domek z kart od jednego krótkiego zdania.
„Co masz na myśli, mówiąc, że nie możesz?” Jej głos się trząsł, chociaż starała się jak mogła, by zachować spokój. Woda nadal płynęła z kranu, tworząc dziwny szum w tle rozgrywającego się dramatu.
Sergey stał w drzwiach kuchni, unikając kontaktu wzrokowego. Jego palce nerwowo bawiły się paskiem zegarka, prezentu od Nastyi na jej ostatnie urodziny.
- Poznałam kogoś innego. Nazywa się Olga. Ona… ona mnie lepiej rozumie.
Nastya poczuła, że grunt usuwa się spod jej stóp. W głowie zaczęło jej dzwonić, a w gardle urosła zdradliwa gula.
- Rozumie lepiej? A co z dziesięcioma latami wspólnego życia? A co z naszymi planami, marzeniami, wspólną przyszłością?
„Przepraszam. Już spakowałem swoje rzeczy” – powiedział Siergiej cicho, jakby przepraszając, ale w jego głosie nie było prawdziwej skruchy.
Pierwszą chęcią było krzyczeć, rozbić ten cholerny talerz, rzucić napad złości. Ale Nastya tylko powoli wytarła ręce ręcznikiem i zwróciła się do męża: „A jak długo jesteś z nią?”
- Trzy miesiące. Nastya, nie chciałem cię skrzywdzić.
- Oczywiście, że nie chciał. Postanowił po prostu potajemnie wziąć sobie kochankę, a potem skonfrontować mnie z tym faktem, – gorzka ironia w jej słowach była ostrzejsza niż jakikolwiek nóż.
Teściowa zadzwoniła następnego dnia. Nastya naiwnie liczyła na słowa wsparcia – wszak Lidia Pawłowna przez tyle lat nazywała ją córką.
- Nastenko, ja wiem wszystko – głos teściowej brzmiał niezwykle oficjalnie. – Siergiej opowiedział mi wszystko. Wiesz, w życiu może się zdarzyć wszystko. Skoro odszedł, to znaczy, że tak miało być.
Nastia poczuła, jak do goryczy zdrady jej męża dodano nową porcję trucizny.
- Lidiya Pavlovna, mówisz poważnie? Twój syn zdradzał mnie przez trzy miesiące!
- Kochana, mężczyźni po prostu nie odchodzą. Więc zrobiłaś coś źle. Może nie ugotowałaś odpowiedniego barszczu? Albo nie zwróciłaś wystarczającej uwagi?
Nastia aż się z oburzenia zakrztusiła: Czyli jeśli on zdradził rodzinę, to moja wina?
- Po co tak dramatyzować? Olga jest dobrą dziewczyną, z porządnej rodziny. I młodszą od ciebie, nawiasem mówiąc. Siergiej będzie miał lepiej z nią.
„Nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo jestem tobą zawiedziona” – Nastya po raz pierwszy w życiu rozłączyła się, nie żegnając się z teściową.
Wieczorem siedziała w pustym mieszkaniu, przeglądając rodzinny album. Oto ona z Siergiejem w dniu ich ślubu, tak szczęśliwa. Wspólne wakacje w Turcji. Noworoczne przyjęcie firmowe. Fotografie mnożyły się przed jej oczami, zamieniając się w rozmazane plamy od łez.
„Wszystko w porządku” – wyszeptała, zamykając album. „Dam sobie radę. Muszę”.
Pierwsze tygodnie po wyjeździe Siergieja stały się prawdziwym koszmarem.
Nastya szła do pracy mechanicznie, gotowała jedzenie, którego nie mogła zjeść, i spędzała długie godziny, patrząc przez okno w nocy. Mieszkanie, kiedyś przytulne, teraz wydawało się ogromne i puste.
„Może powinnam do nich zadzwonić?” – zdradziecka myśl czasami przelatywała jej przez głowę. Ale za każdym razem, gdy przechodziła obok wejścia, gdzie mieszkała jej teściowa, Nastya przypominała sobie jej słowa o „nie tym barszczu” i uparcie zaciskała usta.
Zmiany zaczęły się niespodziewanie. Pewnego deszczowego wtorku szef wezwał ją do swojego biura.
- Anastasio Vladimirovna, otwieramy nowy projekt. Potrzebujemy mądrego kierownika działu. Pomyślałam o tobie.
Nastya zamrugała ze zdziwieniem: Ale ja nie mam żadnego doświadczenia.
- Ale ty masz mózg i charakter. Obserwowałem cię przez długi czas. Zwłaszcza przez ostatnie kilka miesięcy – wielu by się załamało, ale ty się trzymasz.
Tydzień później w supermarkecie przypadkowo podsłuchała rozmowę dwóch sąsiadów: Słyszałeś? Nasz Siergiej ma kłopoty! Ta jego młoda piękność ma romans z jakimś biznesmenem. Mówią, że przyłapał ich razem ostatnio.
Minął czas, a życie Nastii naprawdę się zmieniło.
„Wyglądasz na odrodzoną” – zauważył jeden z moich kolegów. „Nigdy nie widziałem cię tak energicznej”.
A potem wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał.
Późnym wieczorem ktoś zapukał do drzwi. Na progu stanęła zapłakana Lidia Pawłowna.
- Nastenka, wybacz staremu głupcowi – szlochała. – Siergiej jest kompletnie zagubiony. Ta Olga… wyrzuciła go. Okazało się, że miała romans z jakimś bogatym facetem. A teraz mój syn pije, w pracy są problemy.
Nastia w milczeniu patrzyła na swoją niegdyś potężną teściową, która zmieniła się w żałosną staruszkę.
On cały czas o tobie pamięta. Mówi, jaki był głupi. Może… może ty mu wybaczysz? Mieszkaliście razem tyle lat.
- Proszę, – Nastya odsunęła się na bok. Chcesz herbaty?
Przy herbacie Lidia Pawłowna dalej płakała: On stał się zupełnie inny. Wynajmuje mieszkanie w dzielnicy mieszkaniowej, pieniędzy nie ma wystarczająco. A ty… stałeś się taki piękny, rozkwitłeś. Ciągle myślę – jak mogłam wtedy stanąć po jego stronie?
Nastya mieszała cukier w filiżance, obserwując, jak łyżka tworzy mały wir. Ten sam wir emocji szalał w jej duszy.
Następnego dnia Nastya długo nie mogła spać. Słowa teściowej rozbrzmiewały w jej głowie, zmuszając ją do ciągłego odtwarzania wydarzeń z ostatnich miesięcy. Włączyła lampkę nocną i podeszła do okna. Miasto migotało światłami, obojętne na jej mękę.
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Siergiej stanął na progu, pomięty i z czerwonymi oczami.
„Czy mogę wejść?” Jego głos brzmiał chrapliwie.
Nastya cicho odsunęła się na bok. Siergiej wszedł na korytarz, niezręcznie przestępując z nogi na nogę.
„Zmieniłaś się” – powiedział w końcu.
„A ty nie” – odpowiedziała spokojnie.
- Nastya, byłem idiotą. Całkowitym kretynem. Olga… ona mnie po prostu wykorzystywała. Przez cały ten czas miała bogatego kochanka. A ja…
- A myślałaś, że znalazłaś coś lepszego? – Nastya uśmiechnęła się gorzko. – Wiesz, co jest najzabawniejsze? Muszę ci podziękować.
Siergiej spojrzał na nią ze zdziwieniem.
- Gdyby nie twoja zdrada, nigdy nie zrozumiałbym, ile naprawdę jestem wart. Nie zacząłbym się rozwijać, nie dostałbym awansu. Nie stałbym się tym, kim jestem teraz.
- Zrozumiałam wszystko, Nastya. Zacznijmy od nowa. Przysięgam, nigdy więcej…
- Nie, Sierioża – pokręciła głową. – Wiesz, co zrozumiałam przez te miesiące? Miłość to nie tylko uczucia. To szacunek, lojalność, wsparcie. Wszystko, co zdeptałaś.
- Ale jesteśmy razem już tyle lat.
— Byliśmy razem. Teraz nauczyłam się być szczęśliwa sama. I wiesz co? Podoba mi się ta nowa ja.
Siergiej opadł na sofę i objął głowę dłońmi.
- Co mam zrobić, Nastya? Straciłam wszystko. Pracę, ciebie, szacunek moich rodziców…
„Zacznij od tego, żeby przestać się nad sobą użalać” – uśmiechnęła się po raz pierwszy tego wieczoru. „Dokonałaś wyboru. Teraz żyj z tym”.
Kiedy drzwi zamknęły się za Siergiejem, Nastya poczuła niezwykłą lekkość. Jakby ostatnia nić łącząca ją z przeszłością w końcu pękła.
Następnego dnia podpisała umowę kupna nowego mieszkania.
W tym samym budynku, w którym mieszkała Lidiya Pavlovna, piętro wyżej. Agentka nieruchomości uniosła brwi ze zdziwienia, gdy Nastya nalegała na tę opcję.
- Jesteś pewien? Podobne apartamenty są w innych dzielnicach.
„Absolutnie pewna” – Nastya podpisała z rozmachem. „Czasami trzeba stawić czoła swoim lękom. Każdego dnia”.
Wieczorem dostała wiadomość od matki: „Córeczko, może warto dać szansę Sierioży? On tak żałuje…”
Nastya napisała odpowiedź: „Mamo, w końcu zrozumiałam jedną ważną rzecz. Nie możesz pozwolić innym decydować o swojej wartości. I wiesz co? Jestem warta o wiele więcej niż tylko opcja zapasowa”.
Przeprowadzka do nowego mieszkania zbiegła się z ważnym etapem w karierze Nastii.
W dniu występu założyła tę samą czerwoną sukienkę. Mijając Lidiję Pawłownę przy wejściu, zauważyła, że odwróciła wzrok.
„Dzień dobry” – powiedziała Nastya głośno i zdecydowanie.
Teściowa skrzywiła się, ale odpowiedziała powściągliwym skinieniem głowy.
W biurze panowała napięta atmosfera. Koledzy szeptali między sobą, omawiając nadchodzące spotkanie. Inwestor, Andriej Michajłowicz Severow, słynął ze swojej surowości i surowości w ocenach.
„Jesteś gotowy?” – zapytał szef, zaglądając do sali konferencyjnej.
Nastya wyprostowała ramiona:
- Więcej niż.
Prezentacja przebiegła jak w zegarku. Nastya poczuła niespotykaną pewność siebie, odpowiadając na każde pytanie jasno i konkretnie. Severov słuchał uważnie, robiąc notatki w swoim notesie.
„Imponujące” – powiedział po skończeniu. „Szczególnie analiza ryzyka. Jak długo prowadzisz działalność?”
— Szczerze mówiąc, to mój pierwszy projekt w roli menedżera.
- Tym bardziej interesujące. Proponuję omówić szczegóły przy lunchu.
W restauracji rozmowa niespodziewanie wyszła poza komunikację biznesową. Andriej okazał się interesującym rozmówcą z dużym poczuciem humoru.
„Wiesz,” przyznał, „rzadko spotykam ludzi, którzy łączą w sobie profesjonalizm i szczerość.”
Nastya poczuła, że się rumieni:
— Po prostu robię to, co uważam za słuszne.
— To właśnie jest takie kuszące.
Wracając do domu, wpadła na Siergieja przy wejściu. Wyglądał jeszcze bardziej pomięto niż ostatnio.
„Mieszkasz tu teraz?” – zapytał stłumionym głosem.
- Tak. Problemy?
- Dlaczego? Chcesz mnie wykończyć całkowicie?
- Nie, Sierioża. Chcę sobie przypominać każdego dnia, że nigdy więcej nie pozwolę nikomu myśleć, że nie jestem wystarczająco dobra.
W jego spojrzeniu pojawiło się coś na kształt zrozumienia.
- Naprawdę się zmieniłeś.
„A ty wciąż trzymasz się przeszłości” – wyjęła kluczyki. „Żegnaj, Siergieju”.
Jadąc windą, Nastya pomyślała o tym, jak dziwne jest życie. Czasami trzeba stracić wszystko, aby odnaleźć swoje prawdziwe „ja”.
Pół roku minęło jak jeden dzień.
Projekt wystartował i okazał się niezwykle udany, a ton biznesowy z Severovem zmienił się na daty. Andriej okazał się zupełnie inny niż Siergiej.
Pewnego wieczoru, wracając z kolejnej kolacji, wpadli na Lidię Pawłownę w przedpokoju. Rzuciła im długie spojrzenie.
- Nastia, czy mogę z tobą chwilę porozmawiać? – głos teściowej zabrzmiał niezwykle łagodnie.
„Poczekam w samochodzie” – powiedział taktownie Andriej.
Poszli na piętro Lidii Pawłownej.
„Muszę przeprosić” – zaczęła, bawiąc się brzegiem swetra. „Przez wszystkie te lata byłam wobec ciebie niesprawiedliwa. Myślałam, że nie jesteś wystarczająco dobry dla Sierioży, ale okazało się…”
„Że nie jest dla mnie wystarczająco dobry?” – dokończyła Nastya.
- Tak. Wiesz, on nigdy nie wstał. Pije, zmienia pracę. A ty… ty rozkwitłaś.
Nastia spojrzała na swoją niegdyś groźną teściową, która teraz wydawała się mała i zagubiona.
- Wiesz, Lidija Pawłowna, od dawna nie mam do ciebie żalu. Kochałaś swojego syna i chciałaś dla niego jak najlepiej. Po prostu czasami nasze wyobrażenia o tym, co najlepsze, okazują się błędne.
- Ten mężczyzna… czy traktuje cię dobrze?
- Tak. Ale najważniejsze jest to, że w końcu czuję się dobrze sama ze sobą.
Tego wieczoru, leżąc w łóżku, Nastya ponownie przeczytała swoje stare pamiętniki. Wpisy sprzed sześciu miesięcy były pełne bólu i rozpaczy. Jak wiele zmieniło się od tamtego czasu.
Zadzwonił telefon z wiadomością od Andrieja: „Dobranoc, moja silna kobieto”.
Nastya się uśmiechnęła. Tak, naprawdę stała się silna. I nie chodziło o sukcesy w karierze czy nowe związki. Najważniejsze było to, że nauczyła się cenić siebie, swoje pragnienia i marzenia.
Następnego ranka, przechodząc obok starego mieszkania, w którym mieszkała z Siergiejem, nawet się nie odwróciła. Przeszłość była za nią, a przed nią czekało nowe życie – jasne, pełne znaczenia i miłości. Przede wszystkim – miłości do siebie.