„Wiesz, Christine, myślałem…” Igor potarł szyję i zawahał się, siadając naprzeciwko żony przy kuchennym stole.
Christina podniosła wzrok znad laptopa. W wieku trzydziestu ośmiu lat wyglądała oszałamiająco — wysportowana, z idealną postawą i pieczołowicie ułożonymi blond włosami. Właścicielka sieci salonów kosmetycznych po prostu nie mogła sobie pozwolić na to, żeby wyglądać inaczej.
„O czym myślałaś?” zapytała, zamykając pokrywę laptopa. „Jeśli chodzi o tę franczyzę fryzjerską, to już ci mówiłam…”
- Nie, nie, nie o interesach! – odpowiedział pospiesznie Igor, przebiegając w myślach przygotowane przemówienie. – Pamiętasz, że niedługo urodziny Viki? Dwadzieścia lat, okrągła liczba!
Christina skinęła głową, choć na jej twarzy malowało się wyraźne napięcie.
- Oczywiście, że pamiętam! Mówiłeś to już dziesięć razy w zeszłym tygodniu!
- Tak, dokładnie! – Igor uśmiechnął się nerwowo. – No więc, myślałem o prezencie! Czymś, wiesz, wyjątkowym! Czymś, co zapamiętasz!
- I co? – Christina postukała paznokciami o blat stołu, czując, że ta rozmowa nie przypadnie jej do gustu.
- Mam pomysł! – Igor wziął głęboki oddech i wyrzucił z siebie: – A co gdybyśmy jej kupili mieszkanie?
Christina przestała stukać paznokciami. Jej brwi powoli się uniosły.
- Przepraszam, co? Czy dobrze usłyszałem? Chcesz jej kupić mieszkanie?
- No tak! – Igor próbował wyglądać beztrosko. – Będzie miała dwadzieścia lat, najwyższy czas zacząć samodzielne życie! Poza tym od dawna marzy o własnym lokum!
- Igor! – Krystyna wymówiła jego imię z naciskiem i powoli. – Przypomnij mi, kiedy kupiliśmy nasze pierwsze mieszkanie i za jakie pieniądze?
Igor skrzywił się. Oboje doskonale wiedzieli, że mieszkanie, w którym obecnie mieszkali, zostało kupione przez Kristinę, zanim się poznali.
- Rozumiem, do czego zmierzasz, ale…
- Nie, Igorze, ty nie rozumiesz! – przerwała mu Kristina. – Pierwszy salon otworzyłam w wieku dwudziestu pięciu lat, po siedmiu latach pracy jako stylistka! Kupiłam mieszkanie w wieku trzydziestu dwóch lat! A czym zasłużyła sobie twoja córka na taki prezent?
- Ciężko jej żyć z matką! – zaczął się usprawiedliwiać Igor. – Lena ciągle na nią naciska, kontroluje ją! Vika jest już dorosła, potrzebuje przestrzeni, żeby się rozwijać!
„W takim razie dla rozwoju…” Christina prychnęła sceptycznie. „A gdzie dokładnie chce się „rozwijać”?”
Igor znów się zawahał, co nie umknęło uważnemu spojrzeniu jego żony.
- No i znalazła opcję… W centrum!
„W centrum…” powtórzyła Christina. „A ile kosztuje ta „opcja centrum”?
„Około piętnastu milionów…” Igor powiedział niemal szeptem, przewidując reakcję.
Kristina spojrzała na męża przez kilka sekund, jakby spodziewała się, że się roześmieje i powie, że to żart. Ale Igor milczał.
- A czy przypadkiem twoja córka nie pęknie na twarzy? Po co miałbym jej kupować mieszkanie?
„Nie powiedziałem, że powinieneś!” Igor szybko zaprotestował. „Pomyślałem sobie po prostu… Ty masz dobrze prosperujący biznes, a ja nie mam takich pieniędzy…”
- Dobra, przestań! – Christina podniosła rękę. – Wyjaśnijmy to sobie! Twoja córka, która przez rok naszego małżeństwa nigdy nie zwróciła się do mnie po imieniu, patrzy na mnie jak na śmiecia i ciągle sarkastycznie mówi za moimi plecami, teraz chce, żebym wydał piętnaście milionów na mieszkanie dla niej?
„Ona nie zapytała wprost…” Igor niechętnie przyznał. „Ale zasugerowała, że jeśli naprawdę ją kocham…”
- O mój Boże, jak cudownie! – Christina przewróciła oczami. – Klasyczna manipulacja! A ty dałeś się nabrać!
- Jesteś wobec niej niesprawiedliwy! – Igor zmarszczył brwi. – Vice nie jest łatwo zaakceptować nową kobietę w moim życiu!
„Igor, ona ma dwadzieścia lat, nie dwanaście!” – warknęła Kristina. „Nie spodziewałam się, że nazwie mnie mamą i rzuci mi się w ramiona, ale podstawowy szacunek nie jest aż tak wysoko postawiony!”
Igor wstał od stołu, wyraźnie niezadowolony.
- Myślałam, że zrozumiesz! To dla mnie ważne!
- A ja myślałam, że nasze małżeństwo jest dla ciebie ważne! – odpowiedziała chłodno Christina. – Ale sądząc po twoich słowach, wszystko już postanowiłeś bez konsultacji ze mną! Najwyraźniej Vika ma rację, jestem tylko portfelem na nogach!
Igor wysiadł z taksówki i spojrzał na dom swojej byłej żony. Zwykły pięciopiętrowy budynek na obrzeżach miasta – nic wspólnego z prestiżowym kompleksem mieszkalnym, w którym mieszkał teraz z Kristiną. Wszedł na trzecie piętro i zadzwonił. Drzwi otworzyła Vika – wysoka, szczupła dziewczyna o jego oczach i upartej brodzie jego matki.
- Tato? – Uniosła brwi ze zdziwienia. – Dlaczego mnie nie ostrzegłeś, że przyjdziesz?
- Chciałem zrobić niespodziankę! – uśmiechnął się Igor nerwowo, wchodząc do mieszkania. – Mama jest w domu?
— Do pracy! — Vika wróciła na kanapę, gdzie leżał otwarty laptop i niedopita kawa. — Ona ma dziś zmianę do ósmej!
- Dobra, musimy porozmawiać! – Igor usiadł na krześle naprzeciwko córki.
Vika zamknęła laptopa i wyprostowała się, od razu domyślając się tematu rozmowy po poważnym wyrazie twarzy ojca.
- No, powiedz mi! Czy przekonałeś swoją księżniczkę biznesu?
Igor skrzywił się, słysząc ton córki.
- Vika, nie róbmy tego! Kristina jest moją żoną i chciałbym, żebyś traktował ją z szacunkiem!
- Tato, jestem już dla niej bardzo grzeczna! – skłamała Vika. – To nie moja wina, że ona mnie nie znosi!
- Rozproszyliśmy się! – Igor potarł grzbiet nosa. – Rozmawiałem z nią o mieszkaniu!
Vika pochyliła się do przodu, a jej oczy rozbłysły.
- A co ona powiedziała?
- Ona odmówiła! – Igor rozłożył ręce. – Ona uważa, że piętnaście milionów to za dużo jak na prezent urodzinowy!
Twarz Viki zmieniła się natychmiast. Jej oczy zwęziły się, a usta zacisnęły w cienką linię.
„Więc ma pieniądze na swoje salony, a współczuje córce swojego jedynego męża?” – mruknęła.
- Vika, to są jej pieniądze, które zarobiła zanim mnie poznała! – próbował tłumaczyć Igor. – A mieszkanie za piętnaście milionów to poważna kwota dla każdego człowieka!
- Czego się spodziewałeś, kiedy się z nią żeniłeś? – Vika pogardliwie spojrzała na ojca. – Że będzie tylko ciebie utrzymywać, a o twoją córkę nie będzie się troszczyć?
- Krystyna nikogo nie wspiera! – warknął Igor. – Mam własną pensję, własne pieniądze!
- Co, oczywiście, nie wystarczy mi na mieszkanie! – Vika wstała i zaczęła chodzić po pokoju, nerwowo bawiąc się rąbkiem koszulki. – No więc ja będę dalej mieszkać w tej norze z moją matką, podczas gdy twoja nowa żona będzie tarzać się w luksusie!
- Vika, dość! – Igor też wstał. – Studiujesz na prestiżowej uczelni, masz wszystko, czego potrzebujesz! Nie każdy w twoim wieku ma własne mieszkanie!
- Ale obiecałeś! – zawołała Vika. – Powiedziałeś, że to będzie najlepszy prezent na moje dwudzieste urodziny!
„Powiedziałem, że spróbuję!” – poprawił ją Igor. „I naprawdę próbowałem, ale Christina…”
- Christina, Christina, zawsze ta cholerna Christina! – Vika tupnęła nogą. – Od kiedy się z nią związałeś, myślisz tylko o niej! A co ze mną? Jestem twoją córką, twoją własną krwią!
- Vika, proszę cię, uspokój się! – Igor próbował przytulić córkę, ale ona odepchnęła jego ręce.
- Nie dotykaj mnie! – syknęła Vika. – Obiecałeś mi to mieszkanie, zanim się z nią ożeniłeś! Powiedziałeś, że po ślubie nasze życie będzie tylko lepsze! A teraz okazuje się, że po prostu tańczysz tak, jak ta kobieta gra!
Igor poczuł narastającą irytację: „Nie tańczę, jak mi zagrają! I nigdy nie obiecałem ci konkretnego mieszkania za piętnaście milionów! To twoje fantazje, Vika!”
- Fantazje? – Vika gorzko się zaśmiała. – Nie, tato, fantazje są takie, że ta kobieta cię kocha! Ona po prostu używa cię jako trofeum, jako dowodu swojego sukcesu! „Patrz, odniosłam taki sukces, że nawet znalazłam sobie mężczyznę, choć z bagażem dorosłej córki!”
- Teraz przesadzasz! – powiedział Igor chłodno. – Krystyna nigdy tak o tobie nie mówiła, w przeciwieństwie do ciebie!
- Oczywiście, że nie! – prychnęła Vika. – Jest taka idealna, taka słuszna! Dlaczego więc nie udało ci się jej przekonać? Czy trzyma cię na krótkiej smyczy?
Igor spojrzał na córkę i jej nie poznał. Gdzie podziała się ta słodka dziewczyna, którą kiedyś kołysał na kolanach? Kiedy zmieniła się w tę samolubną, chciwą młodą kobietę?
„Wychodzę!” powiedział w końcu. „Zadzwonię, kiedy się uspokoisz i będziesz gotowy na normalną rozmowę!”
- Nie zawracaj sobie głowy! – Vika skrzyżowała ramiona na piersi. – Dopóki nie rozwiążesz problemu z mieszkaniem, nie mamy o czym rozmawiać! I nie musisz przychodzić na moje urodziny – nie potrzebuję cię bez prezentu!
Igor zamarł w progu, czując, jak te słowa przebijają mu serce niczym ostre igły.
„Mam nadzieję, że nie mówisz poważnie…” powiedział cicho.
- Zupełnie poważnie! – warknęła Vika. – Wybierz, tato: albo ja, albo twoja nowa rodzina!
Przez całą drogę do domu Igor nie mógł zrzucić ciężaru, który ściskał mu klatkę piersiową. W jego głowie rozbrzmiewały słowa córki. „Wybierz, tato: albo ja, albo twoja nowa rodzina”. Nigdy nie sądził, że stanie przed takim wyborem. W jego umyśle Kristina i Vika miały znaleźć wspólny język, stać się, jeśli nie bliskimi ludźmi, to przynajmniej zaakceptować swoje istnienie.
Kiedy wrócił do mieszkania, Christina siedziała w salonie z kieliszkiem wina i przeglądała coś na swoim tablecie.
„Jak przebiegła rozmowa?” – zapytała nie podnosząc wzroku.
„Obrzydliwe!” odpowiedział szczerze Igor, ciężko opadając na krzesło naprzeciwko żony. „Ona odmawia komunikacji ze mną!”
- Naprawdę? – Christina uniosła brwi. – I to wszystko dlatego, że bogata macocha nie kupiła jej mieszkania za piętnaście milionów?
- Christine, proszę! – Igor pocierał skronie. – Już i tak czuję się wystarczająco źle!
Christina odłożyła tablet i uważnie spojrzała na męża.
- Igor, czy ty rozumiesz, że twoja córka po prostu tobą manipuluje? Zawsze tak robiła, a teraz stawka jest jeszcze wyższa!
„Ona niczym nie manipuluje!” sprzeciwił się Igor. „Jest zła, że nie mogę spełnić jej życzenia! Typowa reakcja dziecka!”
- Dziecko? – Kristina zaśmiała się niedowierzająco. – Igor, ona będzie miała dwadzieścia lat za dwa tygodnie! To dorosła kobieta, a nie mała dziewczynka, która nie dostała lalki!
Igor gwałtownie wstał.
- Ona zawsze będzie dla mnie dzieckiem, okej? Jestem jej ojcem i nie pozwolę jej cierpieć!
- Cierpiał? – Kristina również wstała, jej oczy błyszczały. – Naprawdę myślisz, że brak elitarnego apartamentu w centrum miasta to cierpienie? Boże, Igor, ty jesteś kompletnie oderwany od rzeczywistości!
- Nie chodzi o mieszkanie! – Igor zaczął nerwowo chodzić po pokoju. – Chodzi o to, że nie chcesz zrobić dla mnie czegoś ważnego! Gdybyś mnie naprawdę kochał…
- Dobra, przestań! – Christina przerwała mu ostro. – Wyjaśnijmy to sobie! Teraz moja miłość do ciebie mierzy się w metrach kwadratowych, które muszę dać twojej rozpieszczonej córce?
- Nie mów o niej w ten sposób!
- Jak mam o niej mówić? – Kristina podniosła głos. – Igor, obudź się! Zajmujesz się nią jak oczkiem w głowie, spełniasz każdą jej zachciankę, a ona i tak jest nieszczęśliwa! A teraz muszę wyłożyć piętnaście milionów, żeby udowodnić, że jestem godna bycia twoją żoną?
Igor zatrzymał się i długo przyglądał się Christinie.
- Dobra, powiem ci wprost! Vika postawiła mi ultimatum: albo rozwiążę sprawę z mieszkaniem, albo przestanie się ze mną kontaktować! I to nie żart, nawet na urodziny mnie nie wpuści!
- A ty zamiast wytłumaczyć jej, jakie to jest nienormalne, przybiegłeś do mnie i zażądałeś, żeby ci zapłaciła? – Krystyna pokręciła głową. – Igor, czy ty w ogóle słyszysz siebie?
- Nie wymagam, ja proszę! – ton Igora stał się ostry. – Proszę żonę o pomoc w trudnej sytuacji! Ale najwyraźniej twój interes i pieniądze są dla ciebie ważniejsze niż moje relacje z córką!
- To nie fair! – Christina zmrużyła oczy. – Wszystko wywracasz do góry nogami! Problemem nie są moje pieniądze, ale to, że wychowałaś córkę, która uważa, że szantażowanie własnego ojca jest w porządku!
- Nie ośmielaj się zarzucać mi złego wychowania! – Igor podniósł głos. – Jako ojciec zrobiłem wszystko, co możliwe!
- A wynik jest oczywisty! – Krystyna skrzyżowała ramiona na piersi. – Dziewczyna, która zamiast „dziękuję” za to, że zapłaciłeś za jej edukację i za wszystkie swoje talenty, mówi „za mało” i żąda jeszcze więcej!
Igor podszedł do Christiny.
- Mam dość twojego moralizatorstwa! Jesteś bezdzietną kobietą, która nie ma pojęcia, czym jest macierzyństwo i związek z dzieckiem! Więc nie do ciebie należy nauczanie mnie!
Christina cofnęła się, jakby dostała policzek. Jej twarz zbladła.
„Więc tak to jest…” powiedziała cicho. „Teraz dotarliśmy do prawdy! Okazuje się, że jestem gorszą kobietą, bo nie mam dzieci?”
- Nie o to mi chodziło! – Igor natychmiast pożałował swoich słów, ale było już za późno.
- Nie, to jest dokładnie to! – Christina wzięła się w garść. – I wiesz co? Może masz rację! Może naprawdę nie rozumiem głębi rodzicielskiej miłości! Ale wiem dokładnie, czym jest szacunek do siebie! I nie zamierzam wydawać piętnastu milionów, żeby kupić uczucie dziewczyny, która mną gardzi, i uwagę mężczyzny, który mnie nie szanuje!
„Czy to twoje ostatnie słowo?” – zapytał chłodno Igor.
- Tak! – odpowiedziała stanowczo Christina. – A jeśli nie możesz się z tym pogodzić, to może powinniśmy przemyśleć nasze stosunki!
Przez następne trzy dni atmosfera w mieszkaniu Kristiny i Igora była przytłaczająca. Prawie się nie odzywali, starannie unikając się nawzajem. Igor zostawał w pracy do późna, a Kristina pogrążała się w sprawach swojej sieci salonów kosmetycznych. Małżeństwo się rozpadało i oboje o tym wiedzieli.
W środę wieczorem, kiedy Christina wróciła do domu, zastała męża w kuchni, pracującego na laptopie. Przed nim stała otwarta butelka koniaku.
„Musimy porozmawiać!” powiedziała, zdejmując płaszcz.
Igor podniósł na nią zmęczone spojrzenie.
- O czym tu mówić? Wszystko już postanowiłeś!
- Nie ja, ale my! – poprawiła go Christina. – Ale zanim skończymy, chcę ci coś pokazać!
Wyjęła telefon, znalazła potrzebny plik i położyła go przed mężem.
„Co to jest?” Igor zmarszczył brwi, patrząc na zrzut ekranu jakiejś korespondencji.
- Korespondencja między twoją córką a jej przyjaciółką! Lena mi ją przysłała! – wyjaśniła Christina.
- Rozmawiasz z moim byłym? – Igor odepchnął telefon. – A ty czytasz prywatną korespondencję Viki? To podłe, Kristina!
- Przeczytaj to! – nalegała. – Lena sama je wysłała! Przypadkowo zobaczyłam te wiadomości, gdy Vika zostawiła telefon odblokowany z otwartym czatem, gdy poszła otworzyć drzwi swojej przyjaciółce!
Igor niechętnie wziął telefon i zaczął czytać korespondencję. Z każdą kolejną linijką jego twarz stawała się coraz bardziej ponura.
„Piętnaście to nic, tatuś i jego kura wyłożą dwadzieścia, jeśli dobrze to rozegrają” – napisała Vika do swojej przyjaciółki.
„A co jeśli tego nie kupią?” – odpowiedział mój przyjaciel.
„Kupią to, wiem, jak grać na litości. Tatuś zawsze się na to nabierał. A ta bizneswoman chce, żeby wszystko poszło gładko, więc wyłoży kasę, nawet jeśli będzie udawała upartą”.
„Co teraz stanie się z mieszkaniem?”
„Wynajmę część pokoi, to będzie stały dochód. Tata nie powinien mi po prostu rekompensować tych lat z macochą. Niech zapłaci za szkody moralne”.
Igor powoli odłożył telefon na stół.
„To niemożliwe!” mruknął. „Vika nie mogła napisać czegoś takiego!”
- Zadzwoń do Leny, zapytaj ją sama! – Christina wzruszyła ramionami. – Była tak wściekła, że od razu mi to wysłała! Powiedziała, że nie wychowała córki na taką wyrachowaną!
Igor chwycił telefon i szybko wybrał numer swojej byłej żony. Rozmowa była krótka, ale pouczająca. Kiedy skończył, jego twarz była biała od złości i rozczarowania.
„To prawda!” powiedział, odkładając słuchawkę. „Vika naprawdę to wszystko zaplanowała!”
„Przepraszam!” powiedziała szczerze Christina. „Naprawdę mi przykro, że ci to zrobiła!”
Igor jednym haustem wypił koniak ze swojego kieliszka.
- Przez cały ten czas ona mnie po prostu wykorzystywała. Szantażowała mnie, mówiąc, że przestanie się ze mną komunikować! A ja… prawie zniszczyłam nasze małżeństwo przez to!
- Igor, nie potrzebuję przeprosin! – Christina usiadła obok mnie. – Chcę tylko, żebyś zobaczył sytuację taką, jaka jest! Vika jest dorosłą kobietą, która dokonuje własnego wyboru! A ten wybór ma na celu manipulowanie tobą!
„Co mam teraz zrobić?” Igor spojrzał na żonę zagubionym wzrokiem.
- Zacznij od prawdy! – odpowiedziała Christina. – Zadzwoń do niej i powiedz, że wiesz wszystko! Daj jej do zrozumienia, że szantaż już nie zadziała!
Igor skinął głową i zdecydowanie wybrał numer córki. Rozmowa była trudna. Vika najpierw wszystkiemu zaprzeczyła, potem oskarżyła go o ingerencję w jej życie osobiste, a następnie przeszła do ofensywy, krzycząc, że jej ojciec wybrał „tę kobietę” zamiast niej. Ale Igor pozostał nieugięty. Kiedy zakończył rozmowę, wyglądał na wyczerpanego, ale zdeterminowanego.
„Powiedziała, że mnie nienawidzi…” powiedział, patrząc w przestrzeń.
- To są emocje! – Christina ostrożnie dotknęła jego ramienia. – Daj jej czas, żeby ochłonęła i zrozumiała, co się stało!
- Jestem tak winny przed tobą… – Igor wziął ją za rękę. – Przez cały ten czas obwiniałem cię i pozwoliłem mojej córce mną manipulować! Postawiłem cię w strasznej sytuacji!
„Kochasz swoją córkę, to normalne!” odpowiedziała Christina. „Ale miłość nie powinna oznaczać ślepoty!”
- Wiesz, co jest najgorsze? – Igor uśmiechnął się gorzko. – Nie jestem nawet pewien, czy znam swoją córkę! Prawdziwą Vikę, a nie obraz, który sobie wykreowałem!
- Będziecie mieli jeszcze czas, żeby się poznać! – Krystyna uśmiechnęła się łagodnie. – Ale do tego potrzebna jest uczciwa relacja, bez manipulacji i szantażu!
Igor skinął głową i mocno przytulił żonę.
- Dziękuję, że się nie poddałeś i mnie nie wyrzuciłeś, choć miałeś do tego pełne prawo!
- Małżeństwo to praca, Igorze! – odpowiedziała Christina. – Czasem ciężka, czasem niewdzięczna, ale konieczna! I dziś wykonaliśmy tę pracę!
Siedzieli w kuchni do późnej nocy, rozmawiając o wszystkim, co nagromadziło się w tym trudnym okresie. Przed nimi była trudna droga odbudowy zaufania – zarówno w małżeństwie, jak i w związku z Viką. Ale Igor był pewien jednego: nie pozwoli już sobą manipulować, nawet jeśli manipulatorem będzie jego własna córka…