Teściowie marudzili, ale mąż milczał

„Czy to dla ciebie trudne?” zapytał mąż.

„To nie jest trudne!” – odpowiedziała Svetka.

— Czy żałujesz pieniędzy?

  • Bez problemu!
  • A potem co?

„Nie chcę!” – odpowiedziała dziewczynka słowami ulubionego przez wszystkich profesora Preobrażeńskiego, gdy poproszono go o zabranie czasopism dla dobra dzieci w Niemczech.

Do Swiety zwrócono się z jeszcze jedną prośbą: czy przy zakupie samochodu ma go zarejestrować na nazwisko teściowej…

Byli małżeństwem od około sześciu miesięcy i wszystko układało się dobrze.

Obie były młode, zdrowe, miały dobrą pracę i już własne domy: matka Svety niedawno pomogła im kupić jednopokojowe mieszkanie na kredyt hipoteczny, dając im znaczną kwotę na zaliczkę.

Druga strona nie dodała ani grosza, nawet kochający mąż – jego matka była przeciwna. A jego ojciec pozostał neutralny.

  • Dlaczego? – pojawiło się naturalne pytanie. – Czy dla młodych ludzi źle jest mieszkać we własnym mieszkaniu?

Wcześniej mieszkali w wynajętym mieszkaniu.

Nie było jasnej odpowiedzi: ponieważ!

Mówią, że Iljuszenka weźmie kredyt hipoteczny, a my będziemy musieli go spłacić…

  • Dlaczego ty? – matka Swiety próbowała się skontaktować z teściową swojej córki. – One same zarabiają na tyle, że regularnie spłacają dług.

Ale Izolda Iwanowna obstawała przy swoim, jak to mówią:

  • Nie i jeszcze raz nie! I nigdy nie miałem takich pieniędzy!
  • Jakie rzeczy? – nie ustępowała swatka. – Daj nam choć coś, to dodamy!

„Nie mamy pieniędzy – i nie pytaj!” – zakończyła teściowa i się rozłączyła.

I nie wyłączyła się po prostu, ale później zaczęła namawiać synową, żeby odmówiła kredytu hipotecznego: nie dasz rady, po co ci to, czy teraz źle się czujesz i tak dalej.

To była zwykła głupota, wręcz absurd.

I byłoby zrozumiałe, gdyby matka męża została wciągnięta w wątpliwe przedsięwzięcie, jednocześnie zmuszając ją do zapłacenia dużych pieniędzy za udział w tej przygodzie.

Ale wszystko było całkowicie legalne. Poza tym, odmawiając pomocy, teściowie, jakby przeszli do zupełnie innej kategorii wagowej.

Tak, do kategorii niechcianych doradców. W końcu, jak to mówią, przestań uczyć – lepiej pomóż finansowo!

A tu – zero punkt zero pomocy – tylko wykłady! A ty wykładasz lepiej niż twoje pajączki!

Przecież nie mieli nic wspólnego z zakupem mieszkania! Jak to mówią, kobieto, ciebie tam nie było!

Po co więc wtykasz nos tam, gdzie cię nie chcą? Odmówiłeś pomocy, wszyscy to zrozumieliśmy – więc, ciao-cacao! I idźcie do diabła, wszyscy!

No to do diabła z nią, tą wariatką! – podsumowała matka Swiety, wyrażając powszechną opinię. – Poradzimy sobie i bez nich.

I, co charakterystyczne, jakoś sobie poradzili. Ale postępowali zasadniczo i mądrze: zapisali mieszkanie tylko na nazwisko córki.

Zięć nie protestował: zazwyczaj milczał, pozwalając im załatwiać sprawy bez niego.

A tak przy okazji, rodzice Ilji byli skąpi na pieniądze na ślub. Nie wspominając o tym, że dali synowi coś, co mógłby zabrać ze sobą do życia rodzinnego, oprócz zmiany bielizny.

Tutaj, wśród całkowitej miłości Ilji i Svety oraz wzajemnego zrozumienia między nimi, był jeden szkopuł. I wyrażał się on w odmiennym stosunku rodzin do pieniędzy.

Rodzice żony byli ostrożni z pieniędzmi: nie marnowali ich, starannie przemyślali zakupy i woleli mieć coś na czarną godzinę.

W rodzinie męża preferowano życie chwilą obecną i tu i teraz, zgodnie z radami licznych „mądrych” trenerów.

A co jeśli jutro nigdy nie nadejdzie? Tak, i to jest bardzo proste! Spójrz, co dzieje się na świecie!

Więc żyj tak, żebyś czuł się dziś dobrze! I nie martw się – będzie dzień, będzie jedzenie!

Nie podano, skąd będzie pochodzić jedzenie: prawdopodobnie z lodówki!

W końcu, jak mawiają małe dzieci: „Mamo, jak nie masz pieniędzy, to weźmiesz jedzenie z lodówki!”

Ale Sveta była zakochana po uszy, więc nie chciała widzieć oczywistego faktu: syn nie odpowiada za swoich rodziców i tak dalej!

A Iljuszenka jest bardzo dobry: skromny, łagodny i kochający! I przynosi trochę pieniędzy do budżetu rodzinnego.

To im wystarczy: ona ma dobrą pensję!

Ale nikt nie usunął genów.

Choć nawet gdyby Ilja zaprotestował przeciwko wyłącznej własności domu przez Swietkę, to i tak niczego by to nie zmieniło: w historii z mieszkaniem dziewczyna zrozumiała, że ​​jej rodzice mieli rację.

A oni, na dodatek będąc dobrymi i życzliwymi ludźmi, zaczęli jeszcze pomagać w spłacie kredytu hipotecznego.

Zbieranie paragonów, na wszelki wypadek: nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć, gdy ma się do czynienia z takimi szalonymi krewnymi.

Razem z córką zapłacili także za remont jednopokojowego mieszkania, obciążonego kredytem hipotecznym.

Ilja znów nie protestował: jego pensja była o wiele niższa od pensji jego żony.

Ale łagodny i kochający człowiek nie miał żadnych oszczędności: byłby synem swoich rodziców…

Ale jego mamie i tacie to wszystko się nie spodobało: kto by w to wątpił!

A potem druga strona pomyślała:

  • Czy oni kiedykolwiek są naprawdę szczęśliwi, Iljusza?

Co jest nie tak? Mam mieszkanie, remont skończony, mogę tu mieszkać ile chcę! I wszystko jest praktycznie za darmo!

Zostałeś praktycznie wyrzucony z …ola …adni …tsa! Nikt ich o nic nie pyta!

Może czas zamilknąć? – od pewnego czasu żona przestała zachowywać się wobec męża jak na ceremonii.

„Cóż, są niezadowoleni, że nie mieszkam we własnym mieszkaniu!” – wydusił z siebie Ilja.

— Musiałbyś zapłacić wymaganą kwotę, zarejestrowalibyśmy własność mieszkania po równo, a ty mieszkałbyś w swoim własnym!

Sami odmówiliście jednomyślnie! Czy nie? – rozsądnie założyła Swietłana.

  • Już zaczynam rozumieć, co się dzieje, kochanie! Nic nie pamiętasz?
  • Pamiętam, ale mamo…
  • A co z mamą?

— Ona nie chce, żebym robił remont w czyimś jednopokojowym mieszkaniu.

  • A ty jej mówisz, że tego nie robisz! Wygląda na to, że nie kiwnąłeś palcem – zatrudniliśmy ekipę rzemieślników!

— Powiedziałem jej, ale ona mi nie wierzy.

  • Okej, czego ode mnie chcesz? Jeśli mi nie wierzy, to jej problem, Stanislavsky…nov!

A ty sam rozwiązuj swoje problemy z rodziną, bo ja już mam dość sprzątania tych wszystkich stajni Augiasza!

Sveta miała wrażenie, że jej teściowej nie obchodziło, z czego lub z kogo jest niezadowolona.

Najważniejsze jest, żeby zrzucić stertę… na kołnierzyk kogoś, kto akurat znajduje się w pobliżu.

A jeszcze lepiej, gdyby to był nowy krewny w osobie synowej: szkoda byłoby opowiadać o tym wszystkim ukochanemu synowi! A trzeba współczuć swoim.

Dlatego Izolda Iwanowna nabrała zwyczaju regularnego dzwonienia do Swietłany i wyrażania jej „ugh”. Tak jak kiedyś przekonywała ją, żeby nie wpadała w pułapkę kredytu hipotecznego.

  • A Iljuszenka nic tu nie zrobi: to nie jego mieszkanie!

„Okej, niech tego nie robi” – zgodziła się Sveta spokojnym głosem. „Zwłaszcza, że ​​wszystko już zostało zrobione!”

„Cóż, zawsze jest mnóstwo niedokończonych spraw!” Izolda nie poddała się.

  • Zadzwonię do męża za godzinę!
  • Nieznajomy?
  • No cóż, skoro twój mąż nie może tego zrobić, to niech zrobi to ktoś inny!

Była to niekończąca się rozmowa, której cel nie był jasny.

Prawdopodobnie po to, by zakłócić równowagę psychiczną synowej. To właśnie robią wampiry energetyczne.

A Sveta najwyraźniej miała szczęście, że była z nim spokrewniona…

I zaczęła myśleć, że może pośpieszyła się z małżeństwem. Zwłaszcza, że ​​Ilja, jak zwykle, milczał.

Zachowywał milczenie i nie reagował na jej prośby, aby porozmawiał z matką i żeby ta się uciszyła – nie dało się tego inaczej nazwać.

I dlaczego mielibyśmy rzucać perły przed tymi dziwnymi i być może niekompetentnymi ludźmi?

Przecież ona nikomu nic nie jest winna. Nie jest od nikogo zależna. Jest samowystarczalna i zabezpieczona finansowo.

I po co więc codziennie tracisz nerwy na zupełnie obcych ludzi, wysłuchując ton prawdziwych bzdur?

Wtedy Iljusza zwrócił się do niej z prośbą.

Tak, z taką dziwną prośbą:

— Może zarejestrujemy samochód na moją matkę?

Niedawno zaciągnęli pożyczkę na zakup zagranicznego samochodu.

Sveta skonsultowała się z rodzicami, a oni powiedzieli, że powinna zarejestrować samochód tylko na swoje nazwisko, a w żadnym wypadku na nazwisko tej obcej kobiety!

Co to za głupi post?

Najwyraźniej zrozumieli już, że z tego dziwnego małżeństwa nie wyniknie nic dobrego.

Przecież moja córka przez ostatni czas nie zaznała szczęśliwego życia.

Teściowie byli wybredni, natomiast mąż zachował szlachetne milczenie.

Dlatego rodzice dziewczynki byli zdezorientowani:

— Co do …?

Przecież on cię kocha, czy nie może zaprowadzić porządku w rodzinie? I czy nie może znaleźć kogoś, kto uspokoi tę kobietę?

No cóż, żart, taśma klejąca – niech sam zajmie się swoją mamusią!

A ty, moja córko, wiedz: małżeństwo to nie więzienie i zawsze możesz uciec. Może nie ma potrzeby znosić tego wszystkiego?

A potem ta dziwna prośba przy kolacji…

— Czyli zaciągnąłem kredyt na zakup samochodu na swoje nazwisko, ale samochód musi być zarejestrowany na nazwisko twojej matki?

  • No tak! – potwierdził mąż.
  • Jesteś pewna, że ​​nie jesteś zdezorientowana, kochanie? Dlaczego twoja mama nie weźmie kredytu i nie kupi sobie samochodu, skoro jest taka potrzeba?
  • Ona nie ma czym zapłacić!
  • Ale po co jej drugi samochód, skoro już jeden mają?
  • Tata to zepsuł!
  • Czyli chcesz, żebym zarejestrował samochód na Izoldę Iwanownę, a twój tatuś będzie nim jeździł na mocy pełnomocnictwa?

Czy mam rację myśląc, że właśnie o to chodzi w tym całym zamieszaniu?

„Cóż, tak” – zawahał się mąż. „Jesteśmy rodziną!”

  • Czy to ma znaczenie, że kupuję samochód dla siebie? Potrzebuję go do pracy!

Swietłana pracowała jako pośrednik w obrocie nieruchomościami, a samochód znacznie ułatwiłby jej życie.

  • Ale jesteś miła i mama tak bardzo liczy, że jej nie odmówimy.
  • Nie musisz odmawiać. I powiedz mamie ode mnie, że powinna sama zadbać o swoje potrzeby! Ale ja nie chcę!

Jest dorosłą kobietą, a zachowuje się jak małe… dziecko: same kaprysy, wygłupy i żądania!

Po tych słowach dziewczyna wyszła z kuchni: po raz pierwszy przez cały ten czas spali osobno.

Następnego wieczoru przybyła „ukochana” teściowa: syn, złagodziwszy pewne kwestie, przekazał matce słowa żony.

I oczywiście, że jej się nie podobały.

„Więc nalegasz, żebym zarejestrowała samochód na twoje nazwisko, Izoldo Iwanowna” – zapytała Swieta, gdy we trójkę usiadły do ​​herbaty w kuchni. „Ale dlaczego?”

  • Nie jesteśmy sobie obcy!
  • Okej, zgadzam się. Dlaczego więc nie zarejestrowałeś działki ogrodowej na moje nazwisko, kiedy ostatnio ją kupiłeś?

„Biedna” teściowa, nie spodziewając się tak brudnego żartu ze strony spokojnej, dobrze wychowanej Swietoczki, zawahała się.

Dlaczego, dlaczego – tak, ponieważ!

A dziewczyna kontynuowała:

— Mówili: „Córeczko, my rejestrujemy domek letniskowy na twoje nazwisko – zostań jego właścicielem, moja droga, nie jesteśmy obcymi!”

Wtedy zarejestrowałbym samochód na twoje nazwisko od razu, bez żadnej dyskusji – jakie rachunki wyrównać między krewnymi! I bylibyśmy jedno – jedno!

Okazuje się więc, że to jednostronna gra! Ja daję ci wszystko, a ty nic mi nie dajesz?

Więc, przykro mi, mamo, nic nie pomoże!

Ilja, jak zwykle, milczał, studiując nalewaną herbatę. Choć wyglądał na zaskoczonego: po raz pierwszy żona nazwała Izoldę Iwanownę „mamą”!

Ale to wcale nie brzmiało tak, jak można by się spodziewać. Tak, nie uprzejmie, ale nawet z pewną drwiną…

„Więc odmawiasz mi?” Izolda była zaskoczona: to był bunt i wyzwanie – jak śmiesz, … yan?

Nie spodziewała się takiego nieposłuszeństwa! Przecież przez cały ten czas, w zasadzie, ta paskudna dziewczyna zachowywała się przyzwoicie. A jej syn był z nią w porządku.

„Tak, odmawiam” – spokojnie odpowiedziała synowa. I dodała: „Nie będę cię zatrzymywać!”

I weszła do pokoju, zamykając za sobą drzwi: jaka bezczelna dziewczyna!

Matka i syn siedzieli jeszcze chwilę, a potem wyszli razem, w ciszy.

A jej teściowa nawet nie zajrzała do jej pokoju, żeby krzyknąć: czy to naprawdę do niej dotarło?

A Sveta już wszystko sama postanowiła: małżeństwo to nie więzienie!

Wygląda na to, że będę musiał zrobić to, co powiedział słynny satyryk w swoim monogramie: mam wysłać do ciebie wiadomość teraz czy przesłać faksem?

Więc przygotuj się na wysłanie, Mamo! A jeśli ktoś nie zmieni swojego światopoglądu, będzie ci towarzyszył.

I prawdopodobnie się nie zmieni.

A dzisiejsza rozmowa to tylko grzeczna rozgrzewka. Może przed burzą.

Tak, jak mówi klasyk: Burza! Burza nadchodzi wkrótce!

A Iljusza pewnie będzie chciał wrócić do miejsca zameldowania. Tak, kochanie? Przecież wtedy zrobisz z mamą, co dusza zapragnie!

Podarujcie sobie nawzajem samochody i wszystko inne, co mogą dać tylko prawdziwi krewni.

Więc szykuj się, Ilyusha! Svetka jest już od dawna na linii startu…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *