Nazywam się Miley, mam 34 lata, jestem odnoszącą sukcesy dyrektorką generalną i do niedawna byłam całkowicie zadowolona z życia singielki. Budowałam karierę, rozwijałam biznes, a życie osobiste nie było dla mnie priorytetem. Jednak moi rodzice nie mogli pogodzić się z tym, że nie jestem zamężna. Za każdym razem, kiedy zbieraliśmy się na rodzinny obiad, próbowali mnie z kimś zeswatać. Ich pytania typu „Nie chcesz poznać tego chłopaka?” czy „On jest taki miły, pasowalibyście do siebie” stawały się dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Na wszystkie ich propozycje odpowiadałam odmową. Byłam przekonana, że moje życie bez męża może być pełne i satysfakcjonujące.
Ale pewnego dnia wszystko się zmieniło. Moi rodzice zaproponowali mi coś nieprawdopodobnego: jeśli nie wyjdę za mąż do 35. roku życia, stracę swoje dziedzictwo. Byłam w szoku i nie mogłam uwierzyć, że są zdolni do takiego kroku. Oczywiście nie potrzebowałam ich pieniędzy, ale sama myśl, że mogą manipulować moim życiem, zbulwersowała mnie do głębi. Nie chciałam poddać się ich presji, ale też nie byłam gotowa stracić majątku.

Wtedy wpadłam na szalony pomysł. Wracając do domu z pracy, zobaczyłam mężczyznę z kartonowym napisem, na którym prosił o pieniądze. Wyglądał jak typowy bezdomny: brudne ubranie, rozczochrana broda, ale w jego oczach było coś, co przyciągnęło moją uwagę. Nie mogłam tego wyjaśnić — może to była jakaś dziwna intuicja, a może po prostu desperacja, ale zatrzymałam się i zaproponowałam mu nietypowe rozwiązanie: wyjść za mnie za mąż.
Byłam gotowa zaoferować mu dach nad głową, jedzenie i trochę pieniędzy w zamian za to, że zostanie moim mężem. Mężczyzna, który miałby być „dekoracją” mojego życia, by zaskoczyć moich rodziców i rozwiązać problem z dziedzictwem.

Początkowo nie uwierzył, patrzył na mnie przez kilka minut w zdumieniu. Ale potem, widocznie uznając sytuację za wystarczająco dziwną i zabawną, zgodził się. Kupiłam mu nowe ubrania i zafundowałam fryzurę. W czystych ubraniach wyglądał zupełnie inaczej — i niespodziewanie nawet atrakcyjnie. Przedstawiłam go moim rodzicom jako mojego „tajnego” narzeczonego. Oczywiście byli zszokowani, ale postanowili nie wtrącać się, uważając, że w końcu podjęłam właściwą decyzję. Po miesiącu wzięliśmy ślub.
Życie z nim było inne, niż się spodziewałam. Sten był bardzo milczący i często unikał rozmów o swojej przeszłości. Żyliśmy razem jak współlokatorzy lub przyjaciele, ale coraz bardziej czułam, że za jego milczeniem kryje się coś ważnego. Jednak nie zwracałam na to uwagi — nasze życie wydawało się stabilne, a ja byłam zadowolona, że pomagał mi w domu i był uprzedzająco miły.

Jednak po pewnym czasie nagle zaczął okazywać nietypową troskę. Pewnego dnia, wracając do domu, byłam zdumiona. Cały pokój był udekorowany kwiatami, na podłodze leżały płatki róż, a Sten stał w drogim garniturze z małą, aksamitną szkatułką w rękach. To był niespodzianka, której się nie spodziewałam.
Przyznał się, że zakochał się we mnie i teraz chce, żeby nasz związek był prawdziwy, a nie fikcyjny. Powiedział, że przez ostatni miesiąc, który spędził ze mną, zrozumiał, że to ja jestem osobą, z którą chce być. I jeśli wcześniej ukrywał swoją prawdziwą tożsamość, to teraz jest gotów ją ujawnić. Byłam zszokowana i zastanawiałam się, skąd on wziął pieniądze na wszystko to?

Wtedy Sten opowiedział mi swoją historię. Okazało się, że nie był tym bezdomnym, za jakiego go początkowo wzięłam. Był odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą, dopóki jego bracia nie oszukali go, nie zabrali mu biznesu i nie zostawili na ulicy. Był bezdomnym nie z własnej woli, ale dlatego, że jego rodzina zabrała mu wszystko.
Ale od momentu, kiedy mu pomogłam, zaczął odbudowywać swoje życie i odzyskiwać wszystko, co stracił. Przywrócił swoją tożsamość, znalazł najlepszych prawników i przygotowywał się do procesu, by odzyskać swoje prawa do biznesu. Wszystkie te pieniądze, które uznałam za przypadkowe, były wynikiem jego ciężkiej pracy i walki.

To wyznanie wstrząsnęło mną. Sten nie był tylko przypadkowym mężczyzną, którego spotkałam na swojej drodze. Był odnoszącym sukcesy, inteligentnym i zdecydowanym człowiekiem. Zrozumiałam, że zakochałam się w nim nie przez pieniądze, ani status, ale za to, że był szczery, pomimo wszystkich trudności, przez które przeszedł. On z kolei przyznał, że zakochał się we mnie za moją dobroć i za to, że nie interesowałam się jego majątkiem. Dla niego to było ważnym dowodem, że moje uczucia wobec niego są prawdziwe.
Potem ponownie zaproponował mi małżeństwo, ale tym razem na prawdę. Poprosiłam go, żeby poczekał jeszcze kilka miesięcy, by upewnić się, że to nie jest chwilowa fascynacja, i zaczęliśmy przygotowania do prawdziwego ślubu.

Po pół roku, kiedy wszystkie sprawy prawne były załatwione, Sten znowu oświadczył mi się, a tym razem zgodziłam się z radością. Zorganizowaliśmy prawdziwy ślub, a teraz wiem, że życie może przynieść zupełnie nieoczekiwane zwroty akcji. Zamiast żyć według schematów, podjęłam ryzyko i niespodziewanie znalazłam swoją miłość w osobie, którą kiedyś uważałam za bezdomnego.