Olga postanowiła zaskoczyć swoich bliskich w rocznicę ślubu. Zaprosiła swojego byłego męża na uroczystość i zasugerowała, że będzie szczęśliwa, jeśli przyjdzie ze swoją młodą żoną.
„Czym mamy się dzielić? Mój syn będzie zadowolony, że jego ojciec przyjdzie mi pogratulować” – wyjaśniła Olga swojej przyjaciółce Irinie. Irina nie mogła zrozumieć, dlaczego upokarza się przed byłym mężem, ale Olga po prostu to zignorowała. Nie była już zła na Andrieja i cieszyła się życiem.
Trzy lata temu Andriej Wiktorowicz opuścił Olgę, mówiąc jej, że nie może już dłużej ukrywać prawdy.
„Moja księgowa, Alena, spodziewa się dziecka” – oznajmił wracając rano do domu.
- Gratulacje. I co z tego? Czy pójdzie na urlop macierzyński? Czy będziemy musieli znaleźć nowego księgowego? – Olga udawała zdziwienie. Uparcie udawała, że nic się nie dzieje. Może chciała ratować rodzinę, a może unikała skandali.
„Alena jest w ciąży z moim dzieckiem. Ja jestem ojcem” – Andriej Wiktorowicz przewrócił oczami, zaskoczony, że Olga, mając czterdzieści siedem lat, może być tak naiwna.
Czy ona nie rozumiała, że od dawna mieszka z dwiema rodzinami? Przyjechał opalony nie dlatego, że był w podróży służbowej do słonecznego Krasnodaru, ale dlatego, że spędził tydzień nad morzem ze swoją kochanką. Jakkolwiek Andriej Wiktorowicz chował się przed słońcem, to i pod parasolem zdążył się opalić!
„No więc rozwód?” – cicho zapytała Olga.
- Na to wygląda.
Rozwiedli się bez skandali, choć Andriej Wiktorowicz od razu powiedział:
- Nikita jest już dorosły, zapewniłam mu byt. Alena i ja, młodzi rodzice, bardzo potrzebujemy pieniędzy. Więc wybacz mi, Olya, ale zabieram samochód i mieszkanie. Masz swoje mieszkanie, eksmituj lokatorów i zamieszkaj tam.
Olga była bardzo zraniona takimi słowami, ale była niezależną kobietą i dobrze zarabiała. Czynsz za mieszkanie nie był jej jedynym dochodem i nic nie traciła, wracając do domu, w którym się wychowała.
Syn zareagował na rozwód rodziców powściągliwie. Nawet stanął w obronie ojca. Najwyraźniej solidarność męska zadziałała. Sam Nikita zarabiał dobre pieniądze, nie był zależny od rodziców i był żonaty od kilku lat. Olga założyła, że zdradza żonę.
Jego żona miała do tego podejście filozoficzne. Ważne było dla niej, aby Nikita wspierał ją i ich dziecko, a on potrafił chodzić tak, aby nikt nie wiedział. Miał wystarczająco dużo uwagi dla każdego. Wszyscy byli szczęśliwi.
- My, mężczyźni, nie możemy być z jedną kobietą. Taka jest nasza natura, mamo, więc nie bądź zła na swojego tatę.
Olga wzruszyła ramionami i pogodziła się z losem. Dokonała napraw i zaczęła żyć tak, jak nie żyła w małżeństwie.
Zrobiłam to, na co miałam ochotę, zapisałam się na fitness, zmieniłam garderobę, poddałam się kilku zabiegom kosmetycznym, a nawet podniosłam piersi.
Jej przyjaciele nie rozpoznali jej w rocznicę ślubu.
- No, Olu, jesteś niezła! Mąż odszedł, a ty się nie smucisz, ty stajesz się ładniejsza! Jakbyś miała trzydzieści lat, a nie pięćdziesiąt! – i to było powiedziane z taką zazdrością, że Olga zrozumiała: komplement był szczery i ona naprawdę zrobiła się ładniejsza.
Olga zmrużyła oczy, dając do zrozumienia, że to nie wszystkie nowinki.
„Ona ma chłopaka, poczekaj tylko, aż nas przedstawi” – plotkowały przyjaciółki.
- Wszystko jest możliwe. Co, zazdrościsz? – wtrąciła się Irina.
- Nie, po prostu jestem ciekaw. Dlaczego ona jest taka… rozkwitająca?
I rzeczywiście, Olga nie przyjechała na rocznicę sama. Obok niej był przystojny Artem.
- Twój syn przyjechał z kolegą, tak? – zapytał Andriej Wiktorowicz, podchodząc do Olgi.
- Nie, to mój chłopak.
— Czy on nie jest za młody?
- A obchodzi cię to? Nie jesteś za stary dla Aleny.
Andriej Wiktorowicz nie zdążył odpowiedzieć, Artem podszedł do nich i przytulił Olgę. Wyglądał na jakieś trzydzieści lat. Olga rzeczywiście wyglądała ładniej i młodziej, różnica wieku była widoczna, ale nie na tyle, żeby oburzyć lub potępić jej wybór.
Ale Andriej Wiktorowicz był tak zraniony tą parą, że siedział ponury przez całą rocznicę ślubu żony. I przy każdej okazji przypominał sobie, ile lat ma solenizantka, jakby chciał ją skrzywdzić.
Ale Olga nie uległa prowokacjom.
— Wiecie, moi drodzy, dziś stałam się o rok starsza. Mam dorosłego syna, cudownego wnuka, własny biznes i wielkie doświadczenie życiowe. Mogę powiedzieć, że niczego nie żałuję. I to właśnie w tym wieku zrozumiałam, że życie dopiero się zaczyna. Artem i ja kochamy się i…
Podała mu mikrofon.
„I chcemy się pobrać” – powiedział, po czym wyjął z kieszeni pudełeczko z pierścionkiem.
Olga z radością przyjęła prezent i odpowiedziała „tak”.
Goście klaskali, ale wielu zaczęło szeptać. Andriej Wiktorowicz szczególnie się dąsał, rozmawiając o czymś z żoną. Alena trochę przytyła w ciągu trzech lat i nie była już taką pięknością jak przed ślubem i porodem. Ich dziecko dorastało rozpieszczone i niespokojne.
Nie dał „młodym” rodzicom chwili spokoju. Odbiło się to na ich wyglądzie. Andriej zrobił się wychudzony i nerwowy, a Alena wyglądała jak zmęczona matka.
Ale Olga nie przejmowała się tym. Była szczęśliwa sama ze sobą, spodziewając się szczęśliwego życia. W głębi duszy nie czuła się jak kobieta świętująca pięćdziesiąte urodziny; czuła się młoda i rozkwitająca. I tak właśnie było, w istocie.
Gdy goście odeszli, podszedł do niej syn Olgi. Wcześniej długo szeptał z ojcem i nie był zadowolony ze słów matki.
- Mamo, nie poniosło cię?
- O czym mówisz, Nikita?
- O ślubie. On jest… gigolo! Spójrz na niego! Młody, przystojny…
- Myślałam, że mnie kochasz, synu.
- Oczywiście, że cię kocham!
- To dlaczego nie cieszysz się, że mam młodego i przystojnego mężczyznę? Uważasz, że jestem godna starego smardza?
- No… nie – Nikita był trochę zawstydzony. – Gdzie go znalazłeś?
- Na siłowni. Mój trener, – Olga uśmiechnęła się szeroko. Założyła, że ta rozmowa się odbędzie.
- Czy ty oszalałeś? On cię oszuka!
- No i co z tego? To nie ty będziesz z nim mieszkać.
- Martwię się o ciebie.
- Nikita, moja droga, żyj swoim życiem, a twoja mama jest dorosła i sama zdecyduje, co ma robić.
Nikita wzruszył ramionami i odszedł. Sam nie rozumiał, dlaczego jest zły na matkę. Najwyraźniej powodem była rozmowa z ojcem. Andriej Wiktorowicz za bardzo go nastawił przeciwko Artemowi.
Przyjaciele Olgi również ją oceniali. Niektórzy nawet przestali się z nią kontaktować. Ale Olga nie przejmowała się tym. Rozumiała jedno: wiek to tylko cyfry w paszporcie. Była dorosłą i spełnioną kobietą, która mogła sobie pozwolić na wszystko.
A jeśli Artem był żigolo, to bardzo zręcznym. Troskliwy, uważny i spełniający wszystkie jej życzenia. Jako trener zarabiał dobrze, ale Olga nie liczyła na jego pieniądze. Miała własne dochody i niczego nie potrzebowali.
Dużo podróżowali, jadali w restauracjach i robili, co chcieli. Olga nie uważała tego za wstyd, ale na wszelki wypadek podpisała z Artemem kontrakt małżeński przed ślubem.
Artem ma doświadczoną i piękną żonę
bogata i zamożna kobieta, uwalniająca się od konieczności harówki i utrzymywania młodej żony. Nie miał zamiaru mieć dzieci ani budować oszałamiającej kariery. Był zadowolony z takiego życia.
A Olga znalazła młodego, atrakcyjnego i uważnego partnera. Była szczęśliwa ze swojego nowego życia, w przeciwieństwie do Andrieja Wiktorowicza, który nigdy nie przestał myśleć o swojej byłej żonie z goryczą. Nie mógł zaakceptować, że po rozwodzie ona również ma prawo do szczęścia.
Co sądzisz o wyborze Olgi – potępiasz go czy popierasz?