„Przyjechałeś tu jak do kurortu, a ja ci służę”. Dasza już wiedziała, jak dać nauczkę swoim bezczelnym krewnym

Kiedy sezon się skończył, Dasza mogła tylko odetchnąć z ulgą. Przez całe lato i jesień wszyscy krewni odwiedzili ich dom. A dokładniej krewni jej męża. Dasza była jedyną osobą w rodzinie, więc nie było braci ani sióstr, którzy prosiliby, żeby do niej przyjechać. A jej rodzice woleli gdzieś na łonie natury, do lasu, niż spacerować nad morzem. Dasza generalnie nie lubiła zimnej pory roku, ale jeśli oznaczało to, że w końcu odpocznie od wizyt ukochanych krewnych, to była gotowa owinąć się ciepłym kocem na kilka miesięcy.

W tym czasie ona i Artyom wymienili tapetę w domu, pomalowali ściany, wszędzie położyli dywany i wymienili część starych mebli. Dasza przerobiła układ i teraz mogła naprawdę poczuć się jak w domu.

Na Nowy Rok postanowiono zaprosić krewnych do domu Daszy i Artema, ponieważ mieli najwięcej wolnych pokoi. Chociaż Dasza cieszyła się na widok wszystkich, to był prawdziwy koszmar. Kiedy masz prawie całą grupę przedszkolną biegającą po domu, chcesz po prostu odwołać wszystkie święta. Ale po kilku dniach wszyscy wrócili na swoje miejsce, a Dasza mogła spokojnie spędzić resztę noworocznych wakacji.

Ale pokój musiał się kiedyś skończyć. I oczywiście stało się to wraz z nadejściem sezonu morskiego.

Christina znów do nich pobiegła. Dasha najmniej chciała ją zobaczyć, bo pamiętała, co Christina zrobiła podczas ostatniej wizyty. Ale nie mogła odmówić siostrze męża, prawda?

Dasza siedziała po ciężkim dniu w pracy, właśnie posprzątała dom i postanowiła zrelaksować się przy książce, gdy nagle podszedł do niej Vlad, jej najmłodszy syn.

  • Mamo, czy ciocia Krystyna znowu nas odwiedzi?

„O tak” – Dasza skinęła głową.

  • A więc Sasha, Tanya i Lesha też?
  • A oni, – Dasza nie mogła powstrzymać westchnienia. Już wyobrażała sobie, co zrobią jej siostrzeńcy.

„Rozumiem” – Dasza zauważyła, że ​​jej syn jest jakoś smutny. „Co się stało?”

„Nic” – Vlad pokręcił głową i po prostu wyszedł. Dasha pomyślała, że ​​nie ma sensu pytać dziecka. Może sobie to wyobraziła. Wyglądało na to, że dobrze dogadywali się ze swoimi kuzynami.

I tak oto nadszedł dzień X. Cała piękna Christina, jakby nie przyjechała odwiedzić krewnych, ale do najdroższego kurortu, demonstracyjnie, jakby była modelką, weszła do domu. Zdjęła kapelusz z szerokim rondem, okulary przeciwsłoneczne, postawiła walizkę na środku przejścia, jakby służba miała po nią przyjść.

„Do którego pokoju nas wsadziliście?” – zapytała Kristina Daszę. Dasza wciągnęła powietrze z oburzeniem, ale nic nie powiedziała na głos.

„Chodźmy, pokażę ci drogę” – odpowiedziała. Kristina szła za nią, a za nią jej mąż, Valera, ciągnąc za sobą walizki. Kółka zostawiały brudne ślady na podłodze.

Kiedy Dasza pokazała Krystynie pokój, Krystyna natychmiast demonstracyjnie usiadła na łóżku i zaczęła rozpakowywać swoje rzeczy.

„No to idź już, zadzwonię, jeśli będę musiała” – powiedziała. Przez sekundę Dasza pomyślała, że ​​siostra jej męża wskaże ręką drzwi.

Dasha postanowiła na razie nic nie mówić, ale po prostu wróciła i postanowiła przyjrzeć się dzieciom. Zawołała dzieci Kristiny i pokazała im ich pokoje. Dzieci szybko rzuciły tam swoje rzeczy i pobiegły do ​​dzieci Dashy – Vlada i Maxa.

Podczas gdy Dasza zajmowała się domem, Kristina szykowała się już do wyjścia na plażę i oczywiście zadzwoniła do Vlada i Maxa. Podobnie jak ostatnio, Artem musiał iść z nimi, żeby pilnować dzieci, a podczas gdy Dasza sprzątała dom, chciała tylko głośno przekląć.

Podczas sprzątania łóżek dzieci Christiny zmęczyła się wytrząsaniem okruchów z prześcieradeł. Znalazła papiery upchnięte za wezgłowiem łóżka. Na podłodze maluchy zdążyły już zostawić ślady na butach. Czy Christina w ogóle wychowuje swoje dzieci, czy też żyją w jej domu jak świnie? Szczerze.

Kiedy Christina wróciła z plaży, Dasza w końcu zdecydowała, że ​​musi coś powiedzieć:

  • Christine, skoro mieszkasz z nami, zachowuj się proszę ostrożniej.

„O czym ty mówisz?” – wycedziła Christina poważnym głosem, zdejmując okulary przeciwsłoneczne. Spojrzała na Daszę uważnie, jakby urażona jej prośbą.

  • No cóż, mam już dość sprzątania po twoich dzieciach. Weszły do ​​pokoju w brudnych butach i narobiły tam bałaganu. Czy możesz poprosić je, żeby były ostrożniejsze? Przecież są w odwiedzinach.

Christina lekko uniosła brodę. Było oczywiste, że była obrażona.

  • Dobrze, powiem ci.

I poszła do swojego pokoju, co było równie ważne. Dasza mogła tylko ciężko westchnąć. Nie, czuli się, jakby zameldowali się w hotelu. Czy była pokojówką, żeby ciągle po nich sprzątać? Niech w końcu mają trochę sumienia. Dokładnie to powiedziała mężowi, kiedy kładli się spać.

„Dlaczego im nie powiesz?” – zasugerował jej Artem.

  • Cóż, nie mogę być dla nich tak surowy.
  • No i jak inaczej, skoro nie podoba ci się, jak się zachowują u nas w domu?
  • No cóż, ty też powinieneś z nimi porozmawiać. Czy to naprawdę normalne dla ciebie?

Artem wzruszył ramionami.

Następnego ranka, gdy Dasza przygotowywała śniadanie, podszedł do niej Vlad.

  • Mama?
  • Co tam, słoneczko? – uśmiechnęła się Dasza.

„Powiem ci coś teraz, ale proszę, nie przeklinaj” – poprosił chłopiec.

Dasza już na sekundę się przestraszyła.

  • Co się stało?

„Zniszczyłem konsolę” – odpowiedział syn.

  • Jak? – Dasza była zdziwiona.

„Cóż” – Vlad przesunął palcem po podłodze. „Upuściłem go i nie działa”.

Daszy oddech stał się nieco urywany. Dali chłopakom konsolę na Nowy Rok. Nie była tania, więc Dasza była teraz zła. Ale nie chciała się na nim złościć. W końcu zrobił to przez przypadek.

„Nic się nie stało” – uśmiechnęła się Dasha. „To zdarza się każdemu”.

Vlad spojrzał na nią radośnie, ale w jego spojrzeniu było coś dziwnego. I nagle Dasza zauważyła, że ​​Sasha, syn Kristiny, wychyla się zza ściany. I na jego twarzy pojawił się jakiś rodzaj uśmiechu.

Wtedy Dasza postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce, bo coś podejrzewała. Szybko podeszła do chłopaka i zobaczyła, że ​​ucieka. To tylko wzmocniło jej podejrzenia. Dasza wstała za Saszą i weszła do pokoju. Siedział na łóżku i machał nogami, jakby nic się nie stało.

„Dlaczego przede mną uciekasz?” zapytała Dasza.

„Nie uciekam, wyobraziłeś to sobie. Po prostu się bawię” – odpowiedział chłopiec.

Dasza skrzyżowała ramiona na piersi.

„Nie chcesz mi nic powiedzieć?” – zapytała poważnie Saszę.

  • Co? – chłopak spojrzał na nią niewinnie.

— Na przykład, jak upuściłeś konsolę.

  • A Vlad ci wszystko powiedział?

Z tego pytania Sasza jasno wywnioskował, że to on jest tu winowajcą.

„Więc on kłamie!” – dodał chłopiec. Ale Dasza już wiedziała, kto kłamie.

  • Nic mi nie powiedział, sam to wszystko widziałem. Przechodziłem obok pokoju i zauważyłem. Zastanawiałem się tylko, czy się przyznasz. Wiesz, że kłamstwo jest złe?

Sasza spojrzał winnie w podłogę. Nie machał już nogami. Bardzo, bardzo cicho przeprosił sam siebie.

Dasza postanowiła dowiedzieć się, co się stało. Zapytała syna, a on powiedział, że Sasza celowo upuścił konsolę. Wszyscy siedzieli i grali na zmianę, a Saszy nie podobało się, że nikt mu nie pozwalał grać.

— Wszyscy mu pozwolili grać, graliśmy po kolei, zgodnie z czasem. Ale on wszystkich wyprzedził! A potem się wkurzył i rozwalił konsolę.

„Dlaczego nie powiedziałeś mi prawdy?” zapytała Dasza.

„Powiedział, że jeśli ci wszystko powiem, to później mnie spoliczkuje” – Vlad spuścił wzrok.

Dasza westchnęła ciężko.

  • Następnym razem mów mi tylko prawdę, dobrze? Jeśli ktoś ci grozi, obiecuję cię chronić. Dobrze?

Syn tylko skinął głową w odpowiedzi.

A Dasza, próbując się uspokoić, poszła do pokoju Krystyny. Tam opowiedziała jej wszystko, ale Krystyna nie chciała jej uwierzyć.

  • O czym ty mówisz? Mój syn nigdy by czegoś takiego nie zrobił. To grzeczne dziecko. Twój Vlad ciągle kłamie. A ty tylko nastawiasz uszu.

„Rozmawiałam z twoim synem i przyznał się do wszystkiego” – powiedziała Dasza.

  • No to go teraz zapytam. Sasza! – krzyknęła Krystyna na cały głos. Sasza natychmiast podbiegł do krzyku matki.

— Zniszczyłeś konsolę Vlada?

„Nie” – Sasza pokręcił głową.

  • No cóż, widzisz, to właśnie trzeba było udowodnić.

„Mówisz, że to wszystko wymyśliłam?” – zapytała Dasza.

  • Czemu nie? Tym razem nie wyglądasz na zadowolonego z mojego widoku. Może chcesz wziąć ode mnie pieniądze na mieszkanie?

„I powinnam była”, odpowiedziała Dasza pewnie.

  • Przyjechałeś tu jak do kurortu, a ja ci służę.

Jeśli nadal będziesz się tak zachowywać, możesz spakować swoje rzeczy i wyjść.

Na koniec Dasza powiedziała wszystko, co myślała.

Christina westchnęła niemal fałszywie.

  • Wiesz, jeśli nie jesteśmy tu mile widziani, to wyjadę stąd tak szybko, jak to możliwe.

Kristina dotrzymała słowa. Spakowała swoje rzeczy i następnego dnia wyjechała z rodziną. Duma wzięła górę. Dasza postanowiła, że ​​od tej chwili nie będzie milczeć. Jeśli krewni znów ją odwiedzą, będzie mogła w razie potrzeby zaprotestować i odmówić.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *