- Witaliju, nie poznaję cię! – Kristina spojrzała na męża zszokowana. – Wiesz, że potrzebujemy pieniędzy na rehabilitację Alinki. Jakim prawem Natalia Siergiejewna postanowiła pozbyć się mojego mieszkania?
- Kristya, to już długo nie potrwa – powiedział niepewnie Witalij. – Podejmę się dodatkowej pracy dla Alinko, więc nie martw się – pieniądze na rehabilitację będą.
Podczas rozmowy Witalij starał się nie patrzeć na żonę, co Kristina zauważyła. Nigdy wcześniej nie widziała męża tak zdezorientowanego i niezdecydowanego.
- Witaliju, co ci jest? – Krystyna była kompletnie zdezorientowana. – Zawsze byłeś po mojej stronie. Co się zmieniło?
„Po prostu… Kristya, ci ludzie są naprawdę bardzo ważni dla mamy…” Witalij miał trudności z doborem słów.
Christina po prostu nie poznała swojego męża.
— Dla mamy i dla mnie…
- Ale sama powiedziałaś, że to bardzo dalecy krewni. Dopiero niedawno usłyszałam o nich po raz pierwszy. Kiedy stali się tak ważnymi osobami w życiu twoim i twojej mamy?
- Trudno mi to wytłumaczyć… Christina, po prostu mi zaufaj. I nie zadawaj pytań. Proszę.
Christina widziała, jak trudna była ta rozmowa dla jej męża. Młoda kobieta była jednak pełna pytań i zdumienia. Musiała się jednak ogarnąć.
„Dobrze” – powiedziała z trudem. „Daję ci dokładnie miesiąc na rozwiązanie wszystkich problemów z tymi krewnymi”.
Christina spojrzała na zegarek.
„Czas, żebyśmy z Alinką poszły na basen” – powiedziała. „Zabierzesz nas?”
Witalij znów się zawahał.
- Christine, przepraszam, muszę pilnie wracać do pracy. Nie dam rady. Zadzwonię po taksówkę.
Witalij podniósł słuchawkę i poszedł do drugiego pokoju, zostawiając żonę z kolejną dawką konsternacji. To był pierwszy raz od pięciu lat małżeństwa, kiedy mąż, będąc w domu, odmówił zabrania żony i córki gdziekolwiek.
Z powodu siły wyższej Witalij musiał zostać odciągnięty od pracy w środku dnia. Ale to się już zdarzało, choć niezbyt często. I zawsze zgadzał się podwieźć Alinę i Kristinę, zwłaszcza w drodze…
Witalij powrócił.
„Taksówka będzie za pięć minut” – pocałował żonę na pożegnanie i ruszył do wyjścia. „Do zobaczenia wieczorem”.
I odszedł.
„Poczyniłaś już zauważalne postępy” – zauważył trener pływania Aliny. „Już widzisz, jak mięśnie w twoich nogach się rozluźniają…”
Ale Christina nie odpowiedziała, ani nawet nie zareagowała, pogrążona w myślach.
- Krystyna, jesteś z nami? – natarczywie pytał trener.
- Co? – młoda kobieta wróciła do rzeczywistości.
— Wszystko w porządku?
„Tak, tak, wszystko w porządku” – odpowiedziała szybko Christina. „Właśnie się zastanawiałam. Co powiedziałeś?”
Trener zaczął tłumaczyć Kristinie, jakie postępy Alina już zauważyła i nad czym jeszcze musi popracować.
Rodzice nie od razu zdali sobie sprawę, że ich córka cierpi na mózgowe porażenie dziecięce.
Do pewnego wieku Alina rozwijała się jak zupełnie normalne dziecko. Objawy zaczęły się ujawniać, gdy dziewczynka zaczęła chodzić. Wszystkie możliwe terminy minęły już, ale Alina nie chciała ustać na nogach i uparcie chodziła na palcach. Wtedy u dziewczynki zdiagnozowano bardzo nieprzyjemną chorobę.
Na szczęście dla rodziców, była to łagodna postać mózgowego porażenia dziecięcego. Dzięki wczesnemu wykryciu i odpowiedniej rehabilitacji, choroba mogła stać się niemal niezauważalna. Wymagało to jednak dużo czasu, wysiłku i pieniędzy.
I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki babcia Kristiny postanowiła sporządzić akt darowizny dla wnuczki na swoje mieszkanie, a sama przeprowadziła się do rodziny córki, ciotki Kristiny.
Pieniądze uzyskane z wynajmu odziedziczonego mieszkania okazały się dla rodziców dziewczyny całkiem sporą pomocą.
Natalia Siergiejewna, teściowa Kristiny, tylko raz zasugerowała, że spłacanie kredytu hipotecznego przy jednoczesnym posiadaniu wolnego mieszkania jest, delikatnie mówiąc, nierozsądne. Jednak sam Witalij stanowczo postawił matkę do pionu, oświadczając, że sami uporządkują rodzinny majątek.
„W końcu dwa mieszkania są lepsze niż jedno” – wyjaśnił syn. „Musimy też myśleć o przyszłości. Przede wszystkim o Alinki”.
Temat został zamknięty na trzy lata.
I nagle Natalia Siergiejewna oznajmiła, że zamierza wprowadzić do mieszkania wnuczki swoich dalszych krewnych. W związku z tym Kristina powinna jak najszybciej rozwiązać umowę z poprzednimi lokatorami.
„W twoim mieszkaniu jest oczywiście wystarczająco dużo miejsca dla wszystkich” – powiedziała teściowa. „Ale lepiej, żeby moi krewni na razie mieszkali tam sami, bez lokatorów
”. Natalia Siergiejewna nie chciała słyszeć żadnych sprzeciwów ze strony synowej. A sama Krystyna nie zamierzała się poddać.
- Witaliju, słyszałeś, co zrobiła twoja matka? – powiedziała Kristina ze śmiechem do męża wieczorem przy kolacji. – Jasne, uciekłam od obcych ludzi za darmo.
Krystyna spodziewała się, że mąż podzieli jej pogląd na tę sytuację jako kompletną absurdalność, ale Witalij mówił poważnie.
„Kristya, obawiam się, że tym razem będziesz musiała wyjść swojej matce naprzeciw” – powiedział ponuro.
– Co? – zdziwiła się żona. – Mówisz serio? Witalij, ale to bzdura! Skoro twoja matka tak bardzo potrzebuje tych krewnych, niech ich u siebie urządzi. Co ma z tym wspólnego moje mieszkanie?
„Kochanie, oni nigdy nie dogadywali się z Agatą” – wyjaśnił Witalij. „W jednym mieszkaniu po prostu by się pozabijali. Proszę, spróbuj zrozumieć”.
– Ale kim dla ciebie jest ta Agata? Dlaczego jej przybycie jest dla ciebie i twojej mamy takie ważne?
- Później ci wszystko wyjaśnię, obiecuję.
Witalij znowu zakrył oczy, czego Kristina nigdy wcześniej nie zauważyła. Ale teraz zdarzało mu się to coraz częściej. Kobieta wpatrywała się intensywnie w męża.
„Kochanie, wiesz, że nie toleruję zaniedbań i sekretów w małżeństwie” – powiedziała stanowczo. „Mam nadzieję, że wiesz, co robisz i jakie ryzyko podejmujesz”.
Witalij milczał. Wkrótce powiedział żonie, że wprowadzili się jego krewni.
Od tego dnia zaczął zachowywać się bardzo dziwnie. Kristina była pewna, że dobrze zna męża, ale ostatnio coraz bardziej czuła się, jakby obok niej był ktoś zupełnie obcy. Witalij mógł zignorować jej telefon w środku dnia albo po prostu się rozłączyć i pozostać poza zasięgiem. Zaczął wracać z pracy później.
„Kristya, nie chcę cię straszyć, ale wygląda na to, że twój mąż znalazł sobie kogoś innego” – powiedziała jej pewnego dnia jej siostra Angela, gdy spotkały się na kawie.
„To nie wygląda jak Vitalik” – uparcie stwierdziła Christina.
Angela roześmiała się w odpowiedzi.
- Siostro, uwierz mi, widziałem takie ćwieki, że sam jestem w szoku.
Angela pracowała jako prawnik i specjalizowała się w sporach rodzinnych.
— Patrzysz na niego i myślisz, że taki strach na wróble musi się cieszyć, że jakaś kobieta mu coś dała, a nawet wyszła za niego za mąż. Jasne, jasne! No i masz…
„Co mam zrobić?” – zapytała Christina łamiącym się głosem. „Nigdy nie będę w stanie wybaczyć zdrady”.
„Na razie nie rób żadnych gwałtownych ruchów” – powiedziała Angela. „Nie mówię niczego ze stuprocentową pewnością. To tylko wersja wydarzeń. Na razie po prostu pilnuj męża, pilnuj wszystkiego. A jeśli coś się stanie, pamiętaj, że masz osobistego prawnika”.
Christina skinęła głową ze smutkiem.
Minął tydzień.
Pewnego dnia Kristina wracała z Aliną taksówką po kolejnych zajęciach i zauważyła samochód męża. Witalij jechał gdzieś w środku dnia pracy.
„Idź po ten samochód” – szybko poleciła taksówkarzowi. „To bardzo ważne”.
„Ale ja mam zaplanowaną trasę” – próbował zaprotestować taksówkarz.
- Załatwimy to później! Płacę podwójną stawkę.
Kierowca zgodził się i ruszył w pościg za Witalijem.
Jego samochód stał zaparkowany na tym samym podwórku, gdzie znajdowało się odziedziczone przez Kristinę mieszkanie. Młoda kobieta długo wahała się, czy pójść i osobiście sprawdzić, co się tam dzieje. Ale Alina była w pobliżu, a Kristina nie chciała wciągać dziecka w rodzinne kłótnie. Sięgnęła więc po telefon.
- Angela, pomóż mi…
Tego wieczoru Christina i Angela spotkały się ponownie w kawiarni, gdzie jej siostra opowiedziała Christinie wszystko, czego udało jej się dowiedzieć.
„To nie są krewni” – powiedziała z irytacją. „Najprawdopodobniej twój mąż ma jakieś osobiste powiązania z tą kobietą. I jest tam chłopiec…”
Angela zawahała się, a Christina była gotowa wybuchnąć.
- Krótko mówiąc, Kristya, wygląda na to, że to jego syn…
- Syn? – zapytała zszokowana Kristina. – Ale Witalij upierał się, że nie ma żadnych dzieci oprócz Aliny.
„Sprzedaję za tyle, za ile kupiłam” – Angela rozłożyła ręce. „Widziałam, jak szli razem i jak on ganiał z tym dzieciakiem. Sąsiedzi widują ich razem na co dzień. A twoja teściowa dmucha dzieciakowi w tyłek. Tak to już jest…”
Christina poczuła się, jakby ktoś uderzył ją ciężką, zakurzoną torbą. Gdy tylko szok minął, natychmiast zapragnęła się umyć.
Siostra spojrzała na nią ze współczuciem.
„Nie będę z nim dzisiaj rozmawiać!” – oświadczyła zdecydowanie Christina. „Nie widzę sensu w zwlekaniu”.
Kiedy Christina wracała z kawiarni do domu, Witalij do niej zadzwonił.
- Kochanie, chciałam ci tylko powiedzieć, że dzisiaj się spóźnię…
„Na twoim miejscu pospieszyłabym do domu” – powiedziała żona, ledwo zachowując spokój. „Mam coś ważnego do omówienia”.
„Czy coś się stało?” zapytał ostrożnie Witalij.
„Wiem wszystko!” – powiedziała Christina, nie ukrywając już więcej.
Jej głos załamał się zdradziecko.
- Jak mogłeś?
Na linii zapadła cisza.
– Jeśli nie będzie cię w domu w ciągu godziny, złożę pozew o rozwód bez żadnych wyjaśnień. Angela zrobi wszystko szybko i jasno – dodała Christina. – I jej dalsi krewni, żeby za dwie godziny nie było po tobie śladu.
I tak Witalij siedział przed żoną, z pochyloną głową.
„Sam nie wiedziałem, że mam syna… A dokładniej, nie wiedziałem, że żyje” – przyznał mężczyzna. „Agata powiedziała, że chłopiec zmarł przy porodzie. Wtedy coś się w głowie Nataszy popsuło i po prostu uciekła w nieznanym kierunku.
- A więc Agata nie jest twoją żoną?
- Nie, oczywiście, że nie… Ona… No cóż, jest matką zastępczą Kirilla. Natalia, moja pierwsza żona, przekonała mnie do tego kroku. Przecież jak była nastolatką, wszystko jej zabrano… No, rozumiesz. A ona bardzo chciała dzieci. A ja uległem. Agata wycisnęła z nas kupę forsy, a potem powiedziała, że dziecko umarło.
W tamtych czasach taka kwestia nie była właściwie uregulowana prawnie. Zarejestrowała więc chłopca na swoje nazwisko i pobierała na niego świadczenia. Ma jeszcze dwójkę dzieci. A teraz wychodzi ponownie za mąż i okazuje się, że nie potrzebuje trzeciego dziecka. Ale nie odda Kiryła tak po prostu.
„Czy ona cię szantażuje?” – zapytała ostrożnie Kristina.
– Ja i moja matka – przyznał Witalij. – Daliśmy jej już mnóstwo pieniędzy, ale to wciąż dla niej za mało. Grozi, że wyśle Kiryła do sierocińca. Krystyna, to mój syn, bez względu na wszystko… Rozumiesz? Nie martw się, nie będę cię obciążać, jego matka go zabierze.
Christina ponownie sięgnęła po telefon.
- Angelo, znów jesteś potrzebna…
Siostra Krystyny długo ganiła Witalija za milczenie w tej sprawie, po czym pod jej przewodnictwem złożył on zeznania w sądzie. Zdając sobie sprawę, że sprawa została oficjalnie wszczęta, Agata nie chciała ryzykować, szybko podpisała wszystkie niezbędne dokumenty i pospiesznie odeszła.
Kristina przygotowywała się tego dnia wyjątkowo starannie. W końcu miała dziś spotkać syna męża. Alina, ubrana, wyszła z pokoju, powłócząc nogami.
„Mamo, czy jestem ładna?” zapytała dziewczynka. „Czy mój brat mnie polubi?”
- Pięknie! – Krystyna pocałowała córkę. – Jestem pewna, że świetnie się dogadacie.
Kirył mieszkał z Natalią Siergiejewną już od tygodnia i dopiero przyzwyczajał się do swojego nowego statusu. Witalij wrócił z ulicy.
- Jesteś gotowy? Poprosiłem o urlop w pracy.
— A już myślałam, że znów będę musiała wziąć taksówkę.
Witalij tylko się uśmiechnął, wziął Alinę na ręce i wszyscy troje wyszli z mieszkania.