„Denis, kto dzwonił?” krzyknęła Anya z kuchni, mieszając makaron w rondlu.
Denis wszedł do kuchni z wyrazem zdziwienia na twarzy, trzymając telefon w ręku.
„To był Slava… Prosi o schronienie dla Mariny na kilka tygodni!” powiedział, opierając się o framugę drzwi.
- Marina? Żona twojego brata? – Anya uniosła brwi ze zdumienia. Widziała Marinę tylko raz – na własnym ślubie, trzy lata temu. Zrobiła wtedy na niej niejednoznaczne wrażenie – uśmiechała się do wszystkich, była przyjazna, ale Anya dostrzegła w jej oczach coś, co ją zaniepokoiło. – O co chodzi?
- Jest w podróży służbowej w naszym mieście, na dwa tygodnie! Slava mówi, że firma nie płaci za hotel, a hotel jest za drogi, żeby zapłacić za niego sami!
Anya przestała mieszać makaron i zwróciła się do męża.
— Czy ona nie może zamieszkać u koleżanki? Albo u koleżanki z pracy?
„Ona tu nikogo nie ma!” Denis wzruszył ramionami. „Slava naprawdę prosił o pomoc! Przecież to brat!”
Anya westchnęła. Ich jednopokojowe mieszkanie wcale nie sprzyjało przyjmowaniu gości. Sofa w salonie nie była najwygodniejsza do spania, ale nie było wyboru.
„Dobrze…” – zgodziła się niechętnie. „Kiedy przyjedzie?”
- Jutro wieczorem! – Denis podszedł i przytulił żonę. – Dziękuję, kochanie! To już niedługo, tylko dwa tygodnie! Oni też zawsze nam pomagają!
„Kiedy oni nam w ogóle pomogli?” – pomyślała Anya, ale milczała. Jej relacje z krewnymi męża były napięte, ale starała się tego nie okazywać.
Następnego dnia, około szóstej wieczorem, ktoś zapukał do drzwi. Anya otworzyła i zobaczyła Marinę, uśmiechniętą, szczupłą brunetkę z dużą walizką.
- Anyuta! Cześć, kochanie! – Marina rzuciła się, żeby przytulić Anyę jak starą przyjaciółkę. – Jak się cieszę, że cię widzę! Minęła cała wieczność od twojego ślubu!
Anya uśmiechnęła się nerwowo i przyjęła uścisk.
- Wejdź, Marin! Denis zaraz wróci z pracy!
- Przepraszam za wtargnięcie! – powiedziała Marina, wchodząc do mieszkania i rozglądając się. – Mam nadzieję, że nie przeszkadzam za bardzo! Och, jak tu przytulnie!
Anya pomogła jej się zadomowić, pokazała jej łazienkę, kuchnię i wydzieliła miejsce w szafie na jej rzeczy. Marina uśmiechała się i dziękowała jej za każdym razem, obsypując ją komplementami na temat mieszkania.
„Czy będę spała na kanapie?” zapytała, wskazując na rozkładaną sofę w salonie.
- Tak, przepraszam, nie ma innej opcji!
- Spokojnie! Przyzwyczaiłam się do warunków terenowych! – zaśmiała się Marina.
Kiedy Denis wrócił, Marina zdążyła już przygotować kolację – sałatkę i pieczonego kurczaka.
„Postanowiłam podziękować za gościnność!” – wyjaśniła, nakrywając do stołu. „Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko!”
„Oczywiście, że nie!” odpowiedział zaskoczony Denis, zerkając na żonę.
Podczas kolacji Marina ożywiła się, opowiadając o Sławie, ich życiu i pracy. Anya słuchała w milczeniu, od czasu do czasu kiwając głową. W zachowaniu Mariny było coś dziwnego – jakby była gospodynią, a Anya i Denis gośćmi.
Kolejne trzy dni minęły stosunkowo spokojnie. Marina wcześnie rano wychodziła do swojej tymczasowej pracy i wracała wieczorem. Starała się być pomocna – zmywała naczynia, gotowała obiad, a raz nawet robiła zakupy.
„Jaką mam cudowną synową!” – wyszeptał Denis do żony czwartego dnia, kiedy Marina wyszła na balkon, żeby porozmawiać przez telefon. „A ty się bałaś!”
Anya skinęła głową, ale w jej wnętrzu narastał niejasny niepokój. Coś w zachowaniu Mariny wydawało się… nieszczere. Gość był zbyt idealny.
Tego wieczoru, wracając spod prysznica, Anya zauważyła, że jej ulubione perfumy nie są tam, gdzie je zostawiła. Podnosząc flakon, zdała sobie sprawę, że jest w połowie pusty, mimo że rano był prawie pełny.
„Marina, czy wzięłaś moje perfumy?” zapytała Anya, gdy gość wyszedł z kuchni.
– Och, przepraszam! – Marina machnęła niedbale ręką. – Szykowałam się dziś na ważne spotkanie i skończyły mi się perfumy! Psiknęłam się trochę! Nie przeszkadza ci to, prawda? Jesteśmy prawie rodziną!
Anya skinęła głową w milczeniu, ale coś w niej drgnęło. Nikt jej nie pytał, po prostu wzięli i używali jej rzeczy. Drogich perfum, które Denis dał jej na rocznicę ślubu.
Wieczorem, leżąc w łóżku, powiedziała do męża:
- Marina wzięła moje perfumy bez pytania! Zużyła prawie połowę butelki! A mówi, że psiknęła tylko odrobinę!
- Och, daj spokój! – Denis ziewnął. – Przeprosiła! Pewnie naprawdę tego potrzebowała! To tylko perfumy!
Poranek piątego dnia pobytu Mariny w mieszkaniu Anyi i Denisa rozpoczął się od nieprzyjemnego odkrycia. Anya, wchodząc do łazienki, odkryła, że jej maszynka do golenia była wilgotna, a jedno z ostrzy wyraźnie zużyte. Na półce obok leżała maseczka, którą Anya zachowała na specjalne okazje – teraz opakowanie było otwarte, a połowa zawartości zniknęła.
Anya wzięła głęboki oddech, próbując się uspokoić. Używanie cudzej maszynki do golenia przekraczało już wszelkie granice. Wyszła z łazienki i udała się do kuchni, gdzie Marina spokojnie piła kawę, przeglądając media społecznościowe na telefonie.
- Marina! – zaczęła Anya, starając się mówić spokojnie. – Słuchaj, zauważyłam, że używasz mojej maszynki do golenia i moich kosmetyków!
Marina podniosła wzrok znad telefonu, a na jej twarzy nie malował się cień zażenowania.
- O, tak, przepraszam! Zapomniałam wziąć swoją, a widziałam twoją! Musiałam ogolić nogi przed spotkaniem! I wypróbowałam maseczkę – moja skóra jest z jakiegoś powodu podrażniona od kilku dni!
– Widzisz, maszynka do golenia to środek higieny osobistej! – cierpliwie tłumaczyła Anya. – Nie da się jej używać we dwie! A maseczka… Jest dość droga, a ja ją oszczędzałam!
- No, daj spokój! – Marina machnęła ręką. – Obie jesteśmy kobietami! Co się stało? A co do maski, to kupię ci nową, nie martw się!
Anya poczuła narastającą w niej irytację. Wyglądało na to, że Marina nie rozumiała granic przestrzeni osobistej.
„Nie chodzi o cenę!” – powiedziała Anya. „Tylko następnym razem, proszę, zapytaj, zanim weźmiesz moje rzeczy!”
- Oczywiście! – Marina skinęła głową, ale w jej oczach błysnęło coś, co wcale nie spodobało się Anyi. – Nie sądziłam, że jesteś taka wybredna!
Wieczorem, gdy Denis wrócił z pracy, Anya opowiedziała mu, co się wydarzyło.
„Denis, nie podoba mi się, że Marina korzysta z moich rzeczy osobistych bez pytania o zgodę!” powiedziała, kiedy zostali sami w sypialni. „Dzisiaj zabrała mi maszynkę do golenia i drogą maseczkę! To nie jest normalne!”
Denis westchnął i zdjął koszulę.
- Od czego zaczynasz? Nie chciała być niemiła! Pewnie po prostu przyzwyczaiła się do używania wszystkiego w domu!
- Czemu, do cholery, żona twojego brata miałaby teraz rządzić naszym domem? Kim ona tu, do cholery, jest?!
- Aniu, wszystko rozumiem, ale ona jest taka! Nie rozumie różnicy między „twoim” a „moim”!
– Ale to nie jej dom! – zaprotestowała Anya. – I nie podoba mi się jej zachowanie! Kiedy ją upomniałam, nawet nie przeprosiła porządnie!
- Dobrze, porozmawiam z nią! – Denis niechętnie się zgodził. – Tylko nie rób z tego tragedii, dobrze? Jest z nami tylko dwa tygodnie!
Następnego dnia, po rozmowie z Denisem, Marina podeszła do Anyi z winnym wyrazem twarzy.
- Aneczko, wybacz mi, proszę! – powiedziała, teatralnie przyciskając dłonie do piersi. – Nie chciałam cię urazić! Po prostu Sława i ja mamy ze sobą wiele wspólnego, jestem do tego przyzwyczajona… Obiecuję, że już nie wezmę twoich rzeczy bez pytania!
„W porządku!” odpowiedziała Anya, choć głos wewnętrzny podpowiadał jej, że przeprosiny nie były szczere.
Przez kilka dni Marina zachowywała się bardziej powściągliwie. Ale pewnego dnia, wracając z pracy, Anya odkryła, że jej nowy sweter, którego nigdy wcześniej nie nosiła, leży na sofie. Na rękawie widać było kroplę sosu.
„Marina, wzięłaś mój sweter?” zapytała Anya, gdy gość wyszedł z łazienki.
- O, tak! – odpowiedziała niedbale. – Musiałam lecieć do sklepu, a na dworze zrobiło się zimno! Myślałam, że nie zauważysz! Przepraszam za plamę, wyprałam ją!
„Ale zgodziliśmy się…” zaczęła Anya.
- No, daj spokój, nie bądź taka nudna! – przerwała jej Marina. – Nie zepsułam tego celowo! A tak w ogóle, co z tą chciwością? Przyjedziesz do nas ze Sławą? Nie pozwolę ci nosić moich rzeczy?
Anya zamarła, nie wierząc własnym uszom. Nie wiedziała, co odpowiedzieć na taką bezczelność.
Wieczorem, leżąc w łóżku obok Denisa, Anya czuła narastający w niej gniew. Ta rozmowa z Mariną w końcu przekonała ją, że celowo wystawia jej cierpliwość na próbę.
- Denis, twoja synowa ciągle zabiera mi rzeczy! – powiedziała. – Dzisiaj założyła mi nowy sweter i się poplamiła! A kiedy ją zganiłem, nazwała mnie nudziarzem i chciwcem!
Denis zmarszczył brwi.
— Prosiłem ją, żeby nie dotykała twoich rzeczy!
„Wygląda na to, że ona nie traktuje twoich słów poważnie!” – zauważyła Anya. „I myślę, że robi to celowo, żeby mnie wkurzyć!”
- Nie zmyślaj! – Denis machnął ręką. – Po co jej to? Jest po prostu nietaktowna! Pogadam z nią jutro!
Anya skinęła głową, ale była pewna, że żadne gadanie nie pomoże. Marina wyraźnie czuła się jak w domu – a raczej jak gospodyni w czyimś domu. A to stawało się coraz bardziej nie do zniesienia.
Rankiem ósmego dnia Anya w pośpiechu szykowała się do pracy. Na stole leżała sterta dokumentów, które należało pilnie przejrzeć przed spotkaniem, ale nie mogła znaleźć telefonu.
„Denis, widziałeś mój telefon?” zapytała, grzebiąc w torbie.
- Nie, kochanie! – odpowiedział mąż, wiążąc krawat. – Spójrz na stolik nocny w sypialni!
Anya przeszukała całe mieszkanie, ale telefonu nigdzie nie było. W tym czasie Marina spokojnie piła kawę w kuchni, przeglądając kanał na telefonie.
- Marina, widziałaś mój telefon?
„Nie, przepraszam!” odpowiedziała, nawet nie podnosząc wzroku.
W końcu Anya poddała się i wyszła bez telefonu. Ale pół godziny później, siedząc w biurze, zdała sobie sprawę, że wszystkie kontakty klientów wciąż są w jej telefonie komórkowym i nie może bez niego pracować. Musiała wracać do domu.
Otwierając drzwi mieszkania kluczem, Anya usłyszała dziwny hałas dochodzący z sypialni. Przeszła na palcach korytarzem i pchnęła uchylone drzwi.
Marina stała w sypialni, przed otwartą szufladą komody, w której Anya trzymała bieliznę. Gość przymierzał koronkowe majtki Anyi, przeglądając się w lustrze. Na łóżku obok leżało kilka par bielizny, najwyraźniej wyjętych z szuflady.
Anya zamarła na progu, nie wierząc własnym oczom. To było coś nie do pomyślenia – nie tylko naruszenie jej przestrzeni osobistej, ale coś zupełnie niezrozumiałego. Obca kobieta przymierzała jej bieliznę!
„Co robisz?!” Głos Anyi zabrzmiał tak ostro, że Marina drgnęła i odwróciła się.
Na jej twarzy pojawił się wyraz strachu, który natychmiast został zastąpiony bezczelnym uśmiechem.
- O, to ty! – powiedziała, nawet nie próbując się zasłonić. – Chciałam tylko sprawdzić, jaki masz gust! Mam dziś randkę i nie wzięłam niczego odpowiedniego! Pomyślałam, że pożyczę coś od ciebie!
- Pożyczyć? – Anya poczuła narastającą wściekłość. – Chciałaś pożyczyć ode mnie bieliznę? Zwariowałaś? I jaka randka? Jesteś żoną brata Denisa!
- Co w tym złego? – Marina wzruszyła ramionami. – Ja bym to później oddała!
„Wynoś się z mojej sypialni!” syknęła Anya, zaciskając pięści. „Natychmiast!”
- No, nie panikuj! – Marina zrobiła krok w jej stronę, wciąż mając na sobie majtki Anyi. – Co to za zamieszanie z majtkami?
To była ostatnia kropla. Anya złapała Marinę za rękę i pociągnęła ją w stronę wyjścia z pokoju.
„Hej, co robisz?” – zapytała oburzona Marina, próbując się uwolnić. „Puść mnie!”
Nie przestawała, ciągnąc oszołomioną Marinę przez całe mieszkanie aż do drzwi wejściowych. Kiedy znalazły się na korytarzu, Anya zaciągnęła ją do drzwi, krzycząc:
„Wynoś się stąd!” zażądała.
- Zwariowałaś? – Marina w końcu zrozumiała powagę sytuacji. – Nie wyjdę stąd tak! Wszystkie moje rzeczy są tutaj!
- W takim razie wyślemy ci rzeczy pocztą! – Anya była nieugięta.
Kiedy Marina zaczęła się opierać, Anya po prostu otworzyła drzwi wejściowe i wypchnęła ją na podest. Zatrzasnęła drzwi i oparła się o nie plecami, czując, jak ręce trzęsą jej się od nadmiaru adrenaliny.
Marina pukała i krzyczała za drzwiami, ale Anya nie zwracała na nią uwagi. Poszła do sypialni, zebrała rozrzucone pranie i wrzuciła je do pralki, ustawiając najwyższą temperaturę prania.
Godzinę później Anya spakowała wszystkie rzeczy Mariny do walizki i postanowiła zanieść ją do najbliższego hotelu po powrocie męża. Denis! Nagle zdała sobie sprawę, że będzie musiała mu wszystko wyjaśnić. Ale było już za późno na wycofanie – nie mogła dłużej tolerować tej kobiety w swoim domu.
Wieczorem Anya już się uspokoiła i przygotowywała na powrót męża, zastanawiając się, jak wytłumaczyć to, co się stało. Ale kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi, nie spodziewała się zobaczyć Denisa z twarzą wykrzywioną gniewem i Mariny obok niego, bladej, w samej bieliźnie.
„Coś ty zrobiła?” zapytał Denis, wchodząc do mieszkania. „Wróciłem z pracy i zastałem Marinę prawie nagą w przedpokoju! Czyś ty kompletnie oszalała?”
Anya zerknęła na Marinę, która chowała się za Denisem. Na twarzy gościa pojawił się ledwo zauważalny, zwycięski uśmiech. Wyraźnie spodziewała się, że Denis stanie po jej stronie.
„Nawet nie zapytałeś, dlaczego to zrobiłam?” – zapytała spokojnie Anya, krzyżując ramiona na piersi. „Czy od razu uznałeś, że to moja wina?”
- Czy jest jakieś uzasadnienie dla wyrzucenia gościa w samej bieliźnie na korytarz? – Denis wciąż kipiał ze złości.
– Może! – Anya skinęła głową w stronę walizki pod ścianą. – Spakowałam wszystkie jej rzeczy! Niech ją weźmie i idzie!
- Poczekaj… – Denis zmarszczył brwi. – Co się stało?
- Powiedz mu, Marina! – Anya spojrzała gościowi prosto w oczy. – Powiedz mu, co robiłaś w naszej sypialni! Pod naszą nieobecność! W mojej bieliźnie!
Marina zbladła jeszcze bardziej, a Denis przeniósł zdziwiony wzrok z żony na synową.
- Marina, o czym ona mówi?
„Ona się pomyliła…” – Marina szybko powiedziała. „Ja po prostu… szukałam suszarki do włosów i przypadkowo otworzyłam nie tę szufladę! Nic takiego nie zrobiłam!”
„Przyłapałam ją na przymierzaniu mojej bielizny!” – warknęła Anya. „Przeszukiwała moje rzeczy i przymierzała moją bieliznę! I wiesz, co powiedziała? Że chciała ją „pożyczyć” na dzisiejszą randkę!”
Denis zamarł, najwyraźniej próbując zrozumieć to, co usłyszał.
„Czy to prawda?” zapytał Marinę.
- Zupełnie się pomyliła! – Marina próbowała udawać oburzenie. – Przyjrzałam się tylko paru rzeczom, nie ma się czym martwić!
„Miałeś bieliznę mojej żony!” powtórzył Denis powoli, jakby dopiero teraz dotarło do niego znaczenie tego, co się działo.
– I to nie pierwszy raz, kiedy zabrała mi rzeczy! – dodała Anya. – Użyła mojej maszynki do golenia, perfum, kosmetyków! Myślisz, że wyrzuciłabym ją za drzwi z byle powodu?
Denis przesunął dłonią po twarzy, wyraźnie zszokowany. Marina, widząc, że sytuacja obraca się przeciwko niej, gwałtownie zmieniła taktykę.
- No i co? Co takiego strasznego? – Podniosła głos. – No i co, wzięłam parę rzeczy! Ciebie! – Wskazała palcem na Anyę. – Po prostu zazdrościsz Denisowi tego, że jestem lepsza! Boisz się, że zauważy, że jestem lepsza!
Anya roześmiała się, nie wierząc własnym uszom. Denis spojrzał na Marinę jak na wariatkę.
„Zadzwonię do Slavy!” powiedział, wyjmując telefon.
- Tylko spróbuj! – Marina nagle warknęła. – Zamierzasz poskarżyć się mojemu mężowi?
Ale Denis już wybierał numer. Po kilku sygnałach usłyszał głos Sławy.
„Slava, sytuacja jest taka…” zaczął Denis i krótko opisał, co się wydarzyło.
Ku zaskoczeniu Anyi, w słuchawce nie usłyszała oburzenia, lecz ciężkie westchnienie.
- Znowu? – zapytał zmęczony Sława. – Obiecała, że już tego nie zrobi…
„Co masz na myśli mówiąc ‘ponownie’?” zapytał Denis, przenosząc wzrok na Marinę, która teraz wyglądała na osaczoną.
– To już trzecia rodzina, z której ją wyrzucili! – przyznał Slava. – Ona ma jakąś… obsesję! Nie potrafi się powstrzymać od wtrącania się w cudze sprawy! Byliśmy u psychologa, ale zrezygnowała z terapii! Przepraszam, bracie! Myślałem, że już jej przeszło!
„I postanowiłeś to na nas przetestować?” W głosie Denisa słychać było niedowierzanie.
„Miałem nadzieję, że to już koniec!” – odpowiedział cicho Sława. „Przeproś Anyę w moim imieniu! Przyślę pieniądze na hotel dla Mariny!”
Kiedy rozmowa dobiegła końca, w mieszkaniu zapadła ciężka cisza. Marina siedziała na skraju sofy z opuszczoną głową.
- Spakuj swoje rzeczy! – powiedział w końcu Denis. – Zamówimy ci taksówkę do hotelu!
„Może jednak powinnam zostać?” Marina próbowała słabo. „Już nie zostanę…”.
– Nie! – odpowiedziała stanowczo Anya. – Już wystarczająco zawiodłeś nasze zaufanie! Denis, zabierz ją gdzieś, proszę! Zanim ją zabiję!
Kiedy Denis i Marina wyszli, Anya opadła na sofę, czując pustkę. Godzinę później wrócił jej mąż, wyglądający na wyczerpanego i przygnębionego.
„Przepraszam, że ci nie uwierzyłem!” powiedział, siadając obok niej. „Powinienem był wcześniej posłuchać twoich komentarzy!”
„Oboje powinniśmy byli być ostrożniejsi!” – odparła Anya, biorąc go za rękę. „Znowu rozmawiałeś ze Sławą? Opowiedziałeś mu o jakiejś randce jego żony?”
- Tak! – Denis pokręcił głową. – Wygląda na to, że przez to mają poważne problemy w związku! Powiedział, że to ostatnia kropla i może się rozwiodą!
„To prawda!” powiedziała szczerze Anya.
- Chyba nie będziemy już z nim rozmawiać! – Denis wyglądał na zdenerwowanego. – Naraził nas na niebezpieczeństwo, wiedząc o problemach Mariny!
- Jasne… – Anya przytuliła się do męża. – Ale on też jest w pewnym sensie ofiarą!
„Kiedy ją odwoziłem, powiedziała coś dziwnego…” – powiedział nagle Denis. „Powiedziała: „Nie rozumiesz. Chciałam tylko być Anyą. Przynajmniej przez chwilę”.
Anya zadrżała, uświadamiając sobie całą grozę sytuacji.
– Fuj! Jakież to brutalne! – powiedziała z obrzydzeniem. – I słusznie, że ją wyrzuciliśmy! To jest po prostu nie do pojęcia!
Denis skinął głową, mocniej przytulając żonę. Siedzieli w milczeniu, zdając sobie sprawę, że to, co wydawało się prostą przysługą dla krewnych, na zawsze zmieniło ich relacje rodzinne. Ale najważniejsze było to, że potrafili chronić swoją przestrzeń osobistą i małżeństwo przed ingerencją z zewnątrz, a to było ważniejsze niż jakiekolwiek więzi rodzinne…