– Jestem twoją teściową, więc nie waż się mi tu mówić, czy mogę z tobą mieszkać, czy nie! Bo inaczej mój syn cię nauczy mówić.

  • Nie, Olu, jutro cię nie będzie! Zapomniałaś, że mama jutro przyjeżdża?
  • Ach! No tak! Zupełnie mi to wyleciało z głowy! – Olga sobie to przypomniała, a także to, że będzie musiała jeszcze tydzień znosić teściową, żeby w domu nie było skandali. – To znaczy, że jutro nie idę na zakupy!
  • A dlaczego? – Grisza nie zrozumiał tego stwierdzenia.
  • Myślisz, że powinnam to wszystko zanieść do domu z supermarketu na rękach? – oburzyła się Tatiana.
  • Możesz zamówić taksówkę, nie ma w tym nic złego!

– Z jednej strony tak… Taksówka z bagażami to żaden problem, Grisza, ale potem ciągnięcie tych wszystkich bagaży do domu to już przesada! Zwłaszcza że to nie jest zwykła wyprawa do sklepu po mleko i chleb, to planowany zakup na kolejny miesiąc!

  • Ty umiesz ze wszystkiego zrobić problem! – Grigorij denerwował się coraz bardziej. – Co ty mi teraz sugerujesz, żebym nie jechał na dworzec po mamę, tylko po pracy poszedł z tobą na zakupy?
  • Czy nie mogłaby do nas dojechać taksówką albo do sklepu, w zależności od tego, gdzie akurat jesteśmy? Wydaje mi się, że to o wiele łatwiejsze…
  • Może jednak warto odłożyć ten zakup?
  • Jasne, proszę bardzo, nie ma problemu! Na który miesiąc? – Olga zapytała spokojnie.

— Co masz na myśli mówiąc „miesiąc”? Pojedziemy tylko na weekend, nawiasem mówiąc, razem z mamą, bo ona zostanie tu na jakiś czas. Może potrzebuje jakichś konkretnych produktów, a nie tego, co kupujemy…

„W idealnym świecie potrzebne jej osobne życie…” – nie mogła się powstrzymać od wykrzyknięcia w odpowiedzi na słowa męża o osobnych produktach.

— Teraz nie rozumiem…

  • Przyjeżdża do nas co miesiąc, Grisza! To już jest męczące! Nasz salon już zamienił się w jej prywatną sypialnię! Nawet zmieniłeś tam meble, żeby było jej wygodniej!
  • Nic w tym złego, Olu! Mama po prostu nudzi się sama w domu, zwłaszcza że Vanka wyjechała zarobić i najwyraźniej nie zamierza wracać…
  • On nie odszedł, on po prostu uciekł! A dlaczego? Bo twoja matka nie dała mu tam życia! Facet właśnie skończył studia, wrócił do domu, znalazł pracę, wynajął mieszkanie, znalazł dziewczynę, więc twoja matka praktycznie z nim zamieszkała! Oczywiście, dziewczyna go zostawiła, kto by to zniósł? A ona w ogóle nie rozumie normalnych słów! Nawet u nas w domu ciągle próbuje mnie uciszyć, jako pani domu!

– Ona niczego nie próbuje! Co ty ciągle wymyślasz? Ona po prostu ma swoją wizję wszystkiego…

– Jej wizja? Może więc powinna zostawić ją w domu, zamiast ją do nas ciągnąć? A jeszcze lepiej byłoby, gdyby sama przestała ją do nas ciągnąć! – powiedziała Olga ze złością.

  • Dobra, koniec! Nie denerwuj się! Już masz dość! – odpowiedział jej Grigorij z niezadowoleniem. – Wracajmy do jedzenia!
  • No to do dzieła! Jasne, kochanie! – powiedziała sarkastycznie Ola. – Jutro po pracy jadę prosto do domu i nie biorę zakupów! Bo przecież nie będę ich ciągnąć nawet z taksówki pod wejście, a potem wnosić na górę! A następnym razem, kiedy będziemy mogli tak pójść do sklepu, będzie to dopiero za miesiąc, bo ten miesiąc będzie dla mnie bardzo pracowity w pracy i nie będzie żadnych dni wolnych, jak już ci mówiłam! Jutro mój jedyny krótki dzień! Powiedziałam wszystko!
  • Ol! Czemu jesteś taki wredny? No to daj mi swoją część pieniędzy na jedzenie, a za kilka dni pojadę z mamą! Nie rozumiem, skąd ta tragedia!

– Ale się pomyliłaś, kochanie! – żona uśmiechnęła się krzywo. – Pojedziesz z matką, tylko jeśli się z nią spakujesz! Ale nie ze mną!

  • Jak inaczej należy to rozumieć?
  • Dość tego! Nie będę jadł, kto wie, co wybierze twoja matka! Jakby to było rok temu!
  • No, cholera! Kiedy to wszystko cię puści? – zapytał zmęczony Grisza.
  • Kiedy znajdzie sobie inne hobby! Chcę czuć się jak w DOMU w swoim domu! Nie…

„Kto cię powstrzymuje?!” krzyknął mąż do Olgi, nie mogąc wytrzymać jej nacisku.

  • Krótko mówiąc, to wszystko! Jeśli mnie nie rozumiesz, nawet nie będę próbował ci tego tłumaczyć! Mam tego dość! Albo jeszcze lepiej…
  • Co?
  • Nic!!! – Olga podniosła głos.

Miała już dość tłumaczenia mężowi, że wystarczy zapraszać matkę do siebie na stałe, że wystarczy jej raz w miesiącu, raz na dwa miesiące, żeby mogła przychodzić do nich do domu, jakby był jej własny. Ale Ola nie mogła po prostu zabronić mężowi zapraszania matki do siebie. Chodziło o to, że mieszkanie, w którym mieszkali, było odziedziczone po mężu, a on namówił żonę do sprzedaży swojego przedmałżeńskiego mieszkania, żeby doprowadzić je do stanu używalności. Mieszkanie to należało kiedyś do dziadka Griszy i za jego życia nikomu w nim nie pozwalał: ani ojcu Griszy, ani jego synowi, który opuścił rodzinę, ale utrzymywał z nim kontakt, pomagał w razie potrzeby, ani nikomu innemu. I prawdopodobnie nie było tam żadnych remontów od czasu budowy domu. Wszystko było stare, spróchniałe, wilgotne… Ogólnie rzecz biorąc, zdecydowanie nie nadawało się do zamieszkania przez młodą rodzinę.

A Ola głupio się na to wszystko zgodziła. Bo, jak to bywa z wieloma, zaraz po ślubie bezgranicznie ufasz swojemu mężowi i partnerowi, wierzysz niemal we wszystko i żyjesz w różowych okularach. A potem te różowe okulary pękają szkłem do wewnątrz, bo nie wszystko jest takie różowe i dobre. Bo jeśli coś ci się nie podoba, mąż może ci łatwo powiedzieć, że nikt cię tu nie trzyma i możesz iść, gdzie chcesz. A ty nie masz dokąd pójść, bo zainwestowałaś wszystko w JEGO mieszkanie, a właściwie w siebie też. Bo Ola osobiście nadzorowała całe wykończenie. Stworzyła jak najbardziej komfortowe mieszkanie, chciała urządzić pokój dziecięcy, ale Grisza powiedział, że jak będą ku temu warunki, to to zrobią, a teraz lepiej tego nie robić.

A gdy tylko remont ich, a raczej jego domu, dobiegł końca, Irina Pietrowna, matka Griszy, stała się ich stałym „gościem”. Właśnie podczas remontu domu pokłóciła się z najmłodszym synem i nie lgnęła do tej rodziny, a Iwan odszedł, a Grisza i Ola zajęli się zabawianiem matki.

Ola kilkakrotnie powtarzała mężowi, że to ich dom i musi liczyć się z nią i jej zdaniem, ale on przypominał jej, że to JEGO dom, a nie ICH, więc dziewczyna została w mniejszości i musiała jakoś tolerować teściową, która prowadziła dom, gdy Ola była w pracy. A gdy tylko Ola wróciła z pracy, zazwyczaj dość późno, nie miała ani siły, ani ochoty, żeby załatwiać sprawy z teściową i cokolwiek przerabiać.

Pod wpływem tego wszystkiego: mieszkania, teściowej, niechęci męża do zrozumienia jej, Ola zaczęła stopniowo odkładać pieniądze z pensji, aby w razie czego mieć własne zabezpieczenie. Bo już rozumiała, że ​​w takim stanie jej rodzina długo nie przetrwa. A do rodziców nie mogła pojechać, bo mieszkali pół kraju od ich miasta. Ola musiałaby zrezygnować ze wszystkiego: z pracy, z przyjaciół, z dotychczasowego życia i z miasta, które już bardzo pokochała…

Kiedy teściowa przyjeżdżała do nich w odwiedziny, zazwyczaj okazywało się, że Grisza spędzał większość czasu po pracy z matką, ale pewnego dnia nie mógł wrócić na czas z kolejnej podróży służbowej, samochód służbowy się zepsuł i wraz z kolegą musieli spędzić noc w miasteczku, dokąd pojechali na inspekcję. Grisza zadzwonił do Oli i matki, ostrzegł ich, żeby się nie martwili, i powiedział, że przyjedzie dopiero jutro.

Ola postanowiła wykorzystać ten wieczór, żeby porozmawiać z Iriną Pietrowną. Jak kobieta z kobietą, bez męża, tylko sam na sam.

Wróciła z pracy i zobaczyła teściową stojącą w kuchni i przerabiającą coś dla siebie. Przenosiła słoiki z przyprawami ze stołu, gdzie miały osobne miejsce na przyprawy, do szafki.

„Proszę, nie rób tego!” – zwróciła się Ola do teściowej.

  • Och! Czemu tak się do mnie skradasz? Kiedy tu jesteś? Nawet cię nie słyszałam! – przestraszyła się kobieta.
  • Właśnie, – odpowiedziała Olga. – Pewnie byłeś zbyt zajęty wprowadzaniem innowacji do mojej kuchni…

– No, no, co za nowinki! Ja po prostu robię to tak, jak mi wygodniej! Gotuję częściej niż ty! – uśmiechnęła się teściowa.

  • Serio? Ciekawe, co Grisza i ja jemy, kiedy cię nie ma…
  • Ola! Nie bądź złośliwa! Właśnie! Więc nie próbuj teraz wpędzać mnie w jakieś niezrozumiałe poczucie winy! – powiedziała ostro Irina Pietrowna. – A ja gotuję dla ciebie tylko dlatego, że ty nic nie robisz!

– Nie mam czasu, Irina Pietrowna! Jak mam gotować w domu po pracy, skoro kuchnia jest ciągle zajęta? Nawet jeśli siedzisz w salonie i oglądasz telewizję, coś się gotuje! Jakaś solanka, której nikt inny nie je! Albo jakiś dziwny dżem, który potem zabierasz do domu!

  • Widzę, że postanowiłaś się pokłócić? Tak? – teściowa oparła ręce na biodrach. – Postanowiłaś wykorzystać sytuację, co? Grisza już się za mną nie wstawi!
  • Irina Pietrowna, nie chcę się z tobą kłócić, chcę tylko z tobą rozmawiać jak kobieta z kobietą! Odrzućmy te wszystkie etykietki: synowa, teściowa… Zwracam się teraz do ciebie jak kobieta…
  • A czego chcesz? Znowu wtrącać się do tematu, że cię tu nękam? To nieprawda! Zapytałem Griszę i jest zadowolony!
  • Tak? Dlaczego tak często do nas przychodzisz? Po co?

– Bo Grisza to mój syn i martwię się o niego, o to, jak się nim tu opiekujesz! I martwię się nie bez powodu, bo przecież nic nie robisz w domu! Patrz, cała góra naczyń się piętrzy! – teściowa wskazała na zlew.

  • No cóż, teraz prawie w ogóle mnie nie ma! Siedzisz w domu, a ja nie będę po tobie sprzątać…
  • No i jak się okazuje, także dla mojej Griszy!
  • Grisza potrafi sam zmywać naczynia, a ja go tego nauczyłam, kiedy mieszkaliśmy u mnie! Więc…
  • No i co? – Teściowa Olgi nie dała jej dokończyć. – Co, chcesz, żebym żyła dokładnie tak samo jak ty?
  • Nie! Chcę, żebyś wrócił do domu i nie przychodził do nas tak często! Rozumiesz? Nie chcę, żebyś tak często u nas mieszkał! Masz swój własny dom, swoje własne życie!
  • Jestem twoją teściową, więc nie waż się mi tu mówić, czy mogę z tobą mieszkać, czy nie!!! Bo inaczej mój syn cię nauczy, jak rozmawiać z jego matką!!!

Irina Pietrowna krzyknęła tak głośno, że Ola się przestraszyła. Myślała, że ​​teściowa rzuci się na nią pięściami.

  • Tylko zrozum, że nie możemy mieć normalnej rodziny, póki tu jesteś! A ja rozmawiam z tobą normalnie! Nie jestem niegrzeczny ani nie krzyczę na ciebie!
  • Ale ty próbujesz mnie wyrzucić!
  • Gdybym próbował, nie powiedziałbym ani słowa, po prostu bym to zrobił! I próbuję z tobą normalnie rozmawiać! Bez krzyku! Po prostu…

– Jutro przyjdzie Grisza i załatwi ci wszystko! I zapewni ci normalną rodzinę i szczęśliwe życie! – odpowiedziała teściowa z jakąś niezrozumiałą złośliwością.

Irina Pietrowna oburzyła się jeszcze bardziej, gdy po tych słowach Olga roześmiała się tak głośno, że z każdym nowym okrzykiem teściowej śmiała się jeszcze głośniej.

„Rozumiem!” powiedziała dziewczyna przez śmiech. „Rozumiem wszystko!”

  • Co tam zrozumiałeś? Histeria!!!

— Brzydzi cię, że ktoś chce być szczęśliwy, kiedy zostajesz sama! Naprawdę? Mąż cię zostawił! Najmłodszy syn uciekł od ciebie i to przez ciebie! A teraz postanowiłaś zatruć nam życie i tutaj! Przecież dopóki Wania był w pobliżu i mogłaś ingerować w jego życie, nawet nie wezwałaś Griszy! A teraz…

– Ty naprawdę zwariowałeś! A Wania… Ja go już nawet nie uważam za syna! On chce żyć samodzielnie! A matka ma siedzieć sama w domu? Kto tak traktuje najbliższych? – krzyknęła najpierw kobieta, a potem zaczęła jęczeć.

  • Nikt cię nie trzyma w domu, Irina Pietrowna! Przeszłaś na emeryturę i masz dobrą emeryturę! Dbaj o siebie! Zacznij chodzić do klubów, grup, sekcji! Gdziekolwiek, ale po co rujnować życie własnym dzieciom?
  • Chcę być potrzebny! Rozumiesz? Chociaż gdzie chciałbyś być? Zrozumieć coś…
  • Rozumiem cię! Ale nie rób tego tak, jak robisz! Proszę! Bo inaczej zniszczysz naszą rodzinę z Griszą! A ja…

– Nie obchodzi mnie to! To znaczy, że mój syn nie potrzebuje takiej rodziny! – powiedziała Irina Pietrowna. – I zawsze będzie przy mnie! Ze mną!

  • Dziękuję! Wszystko wyjaśniłeś! – odpowiedziała Olga i wyszła z kuchni.
  • Stój! Dokąd idziesz?

— Spakuj swoje rzeczy!

  • Rzeczy? Co? Dlaczego? – nie zrozumiała kobieta.
  • Nasze!
  • Dlaczego? – kobieta nadal nie rozumiała. – Wybierasz się gdzieś?
  • Tak!!! – krzyknęła Olga. – Chcę stąd wyjść! A ty tu rządzisz i niszczysz wszystko, co stalowe, bo ja już tak nie będę żyć!
  • Dokąd idziesz? Nie przeżyjesz bez mojego syna, idioto? A może… – urwała w pół zdania. – Znalazłaś sobie faceta! Tak! Zgadza się! Dlatego tak późno wracasz! A teraz chcesz mnie obwiniać za rozbicie twojej rodziny! Co za suka!!!

Olga nie chciała już niczego teściowej zaprzeczać, mówić ani tłumaczyć. Choć biegała wokół niej i krzyczała, oburzała się, płakała, w ogóle wyrażając niemal całe spektrum ludzkich emocji. Ale Olga zachowała spokój i kontynuowała pakowanie swoich rzeczy.

Nie spała całą noc, a rano Grisza wrócił do domu i zobaczył stos toreb przy drzwiach wejściowych i swoją żonę, która wciąż miała na sobie ubrania, które zostawiła wczoraj do pracy.

  • Nie rozumiem… Co tu się dzieje? Co to za torby? – zapytał Olę kompletnie zdezorientowany.
  • Więc się wyprowadzam! Mówiłeś, że jeśli coś mi się nie podoba, to mnie nie zatrzymasz!
  • Ola! Co tu się działo, kiedy mnie nie było?! – zapytał ze złością żonę.
  • Twoja matka się stała! Rozumiesz? Twoja matka! Nie chcę już żyć w tej rodzinie jak piąte koło u wozu! Mam tego dość, Grisza! A ty, jak już dawno zrozumiałem, nie staniesz po mojej stronie w tej sprawie, więc nie będę się wtrącał do twojej zboczonej rodziny!
  • Ol… Czy ty jesteś kompletnie szalony? – był zdezorientowany.
  • Tak! Kiedy wyszłam za ciebie i sprzedałam mieszkanie! A teraz mój umysł zaczął wracać!
  • Ty teraz szalejesz!
  • To tyle, Grisza! Zniosę to na dół!

Spokojnie odsunął się od progu, pozwalając żonie wejść. Owszem, nadal był zdezorientowany, ale jakoś nie przeszkadzał jej.

A Ola zaniosła swoje rzeczy do koleżanki, tam też wzięła prysznic, przebrała się i poszła do pracy.

W ciągu następnych dwóch dni znalazła sobie mieszkanie niedaleko pracy, wynajęła je i wyprowadziła się od koleżanki. A Grisza ani razu do niej nie zadzwonił przez cały ten czas. Przez te kilka dni. Dlatego Ola wzięła krótki urlop i poszła złożyć pozew o rozwód. Była już na to psychicznie przygotowana, więc nie czuła nawet żalu, tylko pustkę w duszy, która pozostała po całej tej historii, po ślubie…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *